fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Dziecko trojga rodziców

AFP
Krzysztof Urbański
Zarodek z materiałem genetycznym mężczyzny i dwóch kobiet stworzyli brytyjscy naukowcy. Osiągnięcie ma pomóc w walce z chorobami genetycznymi
Metoda zastosowana przez naukowców z Uniwersytetu Newcastle pozwala zapobiec przekazaniu przez matkę uszkodzonego tzw. DNA mitochondrialnego dziecku. – Wierzę, że nasz pomysł da rodzicom nadzieję na posiadane zdrowego potomstwa – mówi prof. Patrick Chinnery z Uniwersytetu Newcastle.
Mitochondria znajdują się w niemal wszystkich komórkach ciała i zapewniają im ciągły dopływ energii. Nazywane są siłowniami, ponieważ odpowiadają za procesy będące źródłem energii. Posiadają własne DNA, które dziecko dziedziczy wyłącznie po matce. Jeżeli są w nim błędy, u dziecka może rozwijać się jedna z tzw. chorób mitochondrialnych. Defekty tego rodzaju pojawiają się u jednego na 6,5 tys. dzieci. Choroby te (znanych jest ok. 50) objawiają się m.in. niewydolnością serca, wątroby, zanikiem mięśni, głuchotą, cukrzycą czy napadami epileptycznymi. Dziś nie potrafimy ich leczyć. Ale dzięki nowemu osiągnięciu naukowców dzieci nie będą na nie wcale chorować.
Zespół z Newcastle eksperymentował z dziesięcioma nieprawidłowo ukształtowanymi zarodkami, które powstały w procesie zapłodnienia in vitro. Z zapłodnionych komórek jajowych naukowcy wycięli jądro wraz z DNA matki i ojca. Przełożyli je do innego jajeczka, z którego wcześniej usunęli prawie cały materiał genetyczny. Jedyna informacja, jaka pozostała, to maleńki zestaw par zasad kodujących działanie mitochondriów – ok. 16 tys. z 3 mld, które składają się na genom człowieka. Tak spreparowane zarodki rozwijały się normalnie do szóstego dnia. Wtedy zostały zniszczone.
Gdyby zarodki zostały umieszczone w macicy kobiety i urodziłoby się dziecko, miałoby geny trzech osób: ojca i matki, którzy są dawcami głównego materiału genetycznego, oraz dawczyni jajeczka. Praktyczne zastosowanie metody polegałoby na wykorzystaniu opróżnionej komórki jajowej (i mitochondriów) kobiety pozbawionej defektów genetycznych. Ewentualna wada mitochondrialnego DNA matki nie byłaby przekazywana potomstwu.
Jak podkreślają specjaliści z Newcastle, geny decydujące o tym, jakie mamy cechy, zostały nietknięte. – To, co sprawia, że jesteśmy, kim jesteśmy, znajduje się w jądrze komórkowym – tłumaczy prof. Chinnery. – A do tego nawet się nie zbliżyliśmy. Jeżeli zatem chodzi o wygląd czy charakter, dziecko ma tylko dwoje rodziców i po nich dziedziczy cechy – przekonują naukowcy.
Zespół z Newcastle na badania oraz klonowanie ludzi miał zezwolenie HFEA – rady nadzorującej przestrzeganie zasad etycznych. O przygotowaniach do tych badań „Rz” pisała we wrześniu 2005 roku („Jeden ojciec, dwie matki”). Eksperymenty na ludzkich zarodkach wzbudziły jednak oburzenie brytyjskich stowarzyszeń obrony życia. Comment on Reproductive Ethics określiła je jako „ryzykowne i niebezpieczne” oraz zmierzające do stworzenia „designerskich dzieci”. – To eksperymentowanie na istotach ludzkich – powiedziała sieci BBC Josephine Quintavalle z CORE. – Nie próbowaliśmy wymieniać genów, lecz tylko zamienić złe na dobre – broni się prof. Patrick Chinnery.
Podobne badania prowadzono na zwierzętach w Japonii. Naukowcom udało się doprowadzić do narodzin zdrowych myszy z podmienionym mitochondrialnym DNA.
Rozmowa z prof. Marianem Szamatowiczem z Akademii Medycznej w Białymstoku
Rz: Co pan sądzi o wynikach badań brytyjskich naukowców? Czy można je uznać za przełomowe?
Marian Szamatowicz: Po pierwsze, trzeba powiedzieć, że nie są one absolutną nowością. Przecież próby wyjmowania z zapłodnionej komórki jajowej jądra czy mitochondriów czynione są już od kilku lat.
Po drugie, muszę od razu zaznaczyć, że jako lekarza takie badania mnie wcale nie interesują.
Dlaczego?
Nie mają wpływu na leczenie niepłodności i wiążą się z ingerencją w genom człowieka. Postrzegam te badania jako niekoniecznie potrzebny eksperyment na niezwykle delikatnej materii.
Ale przecież jego celem ma być pomoc w urodzeniu zdrowych dzieci. Istnienie nieprawidłowości w mitochondrialnym DNA skutkuje powstawaniem u potomstwa rozmaitych chorób.
Można uczynić to w inny, sprawdzony sposób. Powstawanie zniszczeń w mitochondriach często ma związek z wiekiem kobiety, od której komórka jajowa pochodzi. W takim wypadku można skorzystać z instytucji dawczyni. Uzyskana od innej kobiety prawidłowa komórka jajowa zostaje zapłodniona i wszczepiona do macicy pacjentki. Choć nie będzie to jej genetyczne dziecko, to będzie takim dla jej męża.
Rozumiem, że może mieć pan wątpliwości natury etycznej. A czy jednocześnie ma pan obawy związane z tym, że powstały w ten sposób zarodek może się rozwijać nieprawidłowo?
Proszę ode mnie nie wymagać, bym był prorokiem. Oczywiście, że nie jestem w stanie przewidzieć, czy prowadzenie podobnych manipulacji może się jakoś odbić na zdrowiu urodzonego w ten sposób dziecka. Jeszcze raz powtarzam, że w związku z tym, iż metoda ta nie służy leczeniu niepłodności, nie chcę brać udziału w dyskusji na jej temat. Poza tym jestem przekonany, że prowadzenie podobnych eksperymentów zarówno w wielu innych krajach, jak i w Polsce jeszcze przez długi czas będzie zabronione.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA