fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Czas pracy: karmiąca matka, pracuje mniej za takie samo wynagrodzenie

ROL
Na krótszą dniówkę może liczyć mama, która obowiązki służbowe wykonuje przez minimum sześć godzin. Ale wszystkich pracowniczych przerw nie skumuluje i nie wyjdzie wcześniej z firmy
- Jak udzielać przerw na karmienie pracującej w równoważnym czasie pracy? Czy można je łączyć w jedną i zgodzić się na zakończenie dniówki po skróceniu o dwie łączne pauzy? Czy pracownicy wolno je połączyć z innymi przerwami wliczanymi do czasu pracy i wychodzić wcześniej do domu? A co z dniami, kiedy ma do przepracowania cztery godziny? – pyta czytelnik.
Pracownica karmiąca dziecko piersią ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw wliczanych do czasu pracy (art. 187 kodeksu pracy). Jeśli żywi dwójkę lub więcej dzieci przysługują jej dwie przerwy, każda licząca po 45 minut. Można je sumować i udzielać łącznie. W praktyce kobieta w okresie naturalnego karmienia zamiast z przerw najczęściej korzysta ze skrócenia dnia pracy, przychodząc do firmy odpowiednio później lub wychodząc z niej wcześniej.
Przerwy otrzyma mama, która pracuje dłużej niż sześć godzin dziennie. Jeśli wykonuje zadania dłużej niż cztery godziny, ale krócej niż sześć, będzie miała prawo tylko do jednej 30- lub 45-minutowej. Ale gdy jej dniówka jest niższa niż cztery godziny, nie ma żadnej taryfy ulgowej w czasie pracy.
Prawo do tej przerwy powiązane jest z faktycznym trwaniem pracy w ciągu jednej dniówki, a nie z obowiązującą dobową normą czasu pracy. Mówimy zatem o obowiązującym pracownika wymiarze czasu pracy do przepracowania w danym dniu. Uwzględnić w nim należy bowiem także inne przerwy wliczane do czasu pracy, np. 15-minutową śniadaniową.

Bez kumulacji

Niedopuszczalne jest łączenie wszystkich płatnych przerw (czyli tych wliczanych do dniówki) przysługujących pracownikowi. Zatem mama bliźniaków zatrudniona na pełnym etacie w podstawowym wymiarze czasu pracy nie wyjdzie wcześniej z firmy, jeśli nie będzie korzystać w ciągu dnia z przysługującej jej 15-minutowej przerwy (tzw. śniadaniowej) czy 5-minutowych pauz z racji pracy przy komputerze. Będzie mogła opuścić firmę o półtorej godziny wcześniej niż jej koledzy jedynie z racji karmienia piersią dwójki dzieci.
Wszystkie przerwy powinny być udzielane i wykorzystywane zgodnie z ich przeznaczeniem. To oznacza, że chwil wskazanych na odpoczynek wzroku od monitora nie można kumulować i odbierać w postaci łącznego wolnego udzielanego na koniec dnia czy tygodnia. Takie łączenie tygodniowych przerw karmieniowych też jest niedopuszczalne. Ze względu na cel takiej pauzy skrócenie czasu pracy może bowiem nastąpić tylko w zakresie jednej dniówki roboczej.

Upomni się o swoje

Młoda mama należnej przerwy nie otrzyma z mocy prawa. Musi się o nią upomnieć u szefa. Ten z kolei może domagać się potwierdzenia, że pracownica rzeczywiście karmi potomka piersią. Wystarczy zaświadczenie choćby wystawione przez lekarza internistę, medycyny pracy czy ginekologa. Ale honorować trzeba także to, które przygotował specjalista z innej dziedziny, np. kardiolog.
Przepisy nie precyzują, czy sama informacja zatrudnionej o naturalnym karmieniu jest wiążąca dla szefa i musi on od razu udzielić jej tej przerwy. Sensownie byłoby postąpić tak jak przy informowaniu o ciąży, czyli zgodzić się na przerwę od dnia złożenia wniosku w tej sprawie, ale zobowiązać podwładną, aby dostarczyła zaświadczenie potwierdzające naturalne karmienie.
Taki dokument wystawiony przez lekarza i poparty odpowiednim wnioskiem matki jest dla pracodawcy wiążący. Wystarczy, aby udzielić jej przerwy w trybie art. 187 k.p. na czas określony w jej piśmie. Po otrzymaniu zaświadczenia laktacyjnego (nie ma szczególnego druku) szef powinien zaakceptować wniosek pracownicy. Może jednak skontrolować zaświadczenie, czy nie zostało np. sfałszowane i zadzwonić do lekarza wystawiającego orzeczenie z pytaniem, czy rzeczywiście takie wypisał.

W równoważnym czasie

Formalnie kodeks pracy nie zakazuje stosowania równoważnego systemu czasu pracy do karmiących piersią. Ale nie jest to zakaz bezwzględnie obowiązujący. W praktyce oznacza to, że akceptacja uprawnionej zniesie go i praca będzie dozwolona. Jeśli zatem karmiąca pracuje za własną zgodą w tym systemie, to może liczyć na przerwę na karmienie, ale tylko na te dni, kiedy jej wyznaczona dniówka przekracza cztery godziny. Na taką pauzę nie ma co liczyć ta, która ma mniej zadań niż cztery godziny dziennie.
Zatrudnionej w równoważnym systemie w dni, w które pracuje cztery i sześć godzin, przysługuje jedna przerwa na dożywianie potomka, a w dni, kiedy ma dziesięć godzin – dwie przerwy. Na wniosek matki szef powinien dać łącznie pauzy przypadające w jednym dniu.

Ssący czterolatek

Kodeks pracy nie przesądza także, do kiedy matka może korzystać z przywileju krótszej pracy. W praktyce rodzi to pytania o dopuszczalny okres, w jakim należy udzielać przerwy. Czy np. należy się ona na karmienie czterolatka?
Nawet gdy przepisy powszechnie milczą w tej sprawie, nie jest dopuszczalne, aby regulacje wewnątrzzakładowe uzupełniały tę lukę. Niezgodne z prawem byłoby np. postanowienie regulaminu pracy, że przerwa na karmienie dozwolona jest jedynie do ukończenia przez dziecko określonego wieku, np. dwóch lat.
Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje, aby przez pierwsze sześć miesięcy życia dziecka jego jedynym pokarmem było mleko matki, a karmienie naturalne jako jeden ze składników prawidłowego żywienia należy kontynuować do jego drugich urodzin.
Dokument do sprawdzenia
Jeśli pracodawca ma wątpliwości do zaświadczenia o laktacji, może je skontrolować. Ponieważ zostało wydane na potrzeby potwierdzenia uprawnień przysługujących z kodeksu pracy, do jego weryfikacji stosuje się rozporządzenie ministra zdrowia i opieki społecznej z 30 maja 1996 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w kodeksie pracy (DzU nr 69, poz. 332 ze zm.).
To oznacza, że szef, który nie godzi się z treścią wydanego pisma, może wystąpić, w ciągu siedmiu dni od jego wydania, za pośrednictwem lekarza, który je wystawił, z wnioskiem o przeprowadzenie ponownego badania, które powinno być zrobione w ciągu 14 dni od złożenia wniosku. Ustalone na jego podstawie orzeczenie lekarskie jest ostateczne. Jest podstawą, aby lekarz przeprowadzający ponowne badanie wydał wiążące zaświadczenie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA