fbTrack

Unia Europejska

Bezpośredni skutek dyrektywy: mit czy rzeczywistość

Rzeczpospolita
Może nadejść taki dzień, że jedyną reakcją na dyrektywy będzie gest bezradności, jeśli orzecznictwo płynące z Luksemburga nadal będzie pełne subtelnych i wyrafinowanych, lecz mało zrozumiałych koncepcji zastępczych – uważa adwokat Tomasz T. Koncewicz, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego
Znany jest pogląd Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, że bezpośredni skutek dyrektywy funkcjonuje tylko w stosunkach wertykalnych, tj. między jednostką a państwem; powołanie się przez jednostkę na nieimplementowaną dyrektywę może pociągać za sobą obowiązek jedynie państwa. Jednak rzeczywisty skutek dyrektyw nie jest tak jednoznaczny, a orzecznictwo zmusza do postawienia pytań o: właściwy zasięg wyłączenia bezpośredniego skutku w stosunkach między jednostkami (horyzontalnych); możliwość obejścia, ewentualnie osłabienia negatywnych skutków braku bezpośredniego skutku w relacjach horyzontalnych. Obydwa dotyczą kwestii fundamentalnych dla wszystkich uczestników wspólnego rynku.
Trybunał obliguje sądy krajowe do zapewniania skuteczności dyrektywy poprzez interpretacje prawa krajowego w świetle jej przepisów. Ten obowiązek interpretacji prowspólnotowej dotyczy zarówno stosunków wertykalnych, jak i horyzontalnych. Można powiedzieć, że interpretacja w świetle dyrektywy staje się podstawowym surogatem braku horyzontalnego bezpośredniego skutku. W sprawie dotyczącej dyżurów lekarskich Trybunał uznał, że obowiązek interpretacji jest w sposób inherentny związany z systemem traktatu, a sąd krajowy jest zobowiązany uczynić „wszystko, co leży w jego jurysdykcji” w celu zapewnienia, że cel założony przez dyrektywę zostanie zrealizowany (sprawa Pffeifer). Na tym jednak nie koniec. W pewnych bowiem sytuacjach mamy do czynienia nie tylko z wywieraniem przez dyrektywę skutku w sposób pośredni za pomocą interpretacji, ale z bezpośrednim kształtowaniem relacji między podmiotami prywatnymi. Firma CIA zarzuciła firmom Signalson i Securitel, że dopuściły się nieuczciwej konkurencji, publicznie rozpowszechniając informacje, że system alarmowy sprzedawany przez CIA na rynku belgijskim nie został zaaprobowany przez właściwe władze zgodnie z wymaganiami prawa belgijskiego. Zdaniem CIA niewystąpienie o aprobatę wymaganą przez belgiskie prawo było usprawiedliwione, ponieważ akurat w tym zakresie jest ono niezgodne z art. 28 traktatu (swoboda przepływu towarów) i z dyrektywą 83/189 obligującą państwa do notyfikowania Komisji krajowych przepisów określających standardy techniczne. Belgia nie notyfikowała przepisów prawnych, na podstawie których opierały się zarzuty strony pozwanej, a to zdaniem powoda oznaczało, że nienotyfikowane unormowania nie mogły znaleźć zastosowania. Trybunał uznał, że przepisy krajowe określające parametry techniczne dla systemów alarmowych powinny być notyfikowane i, wobec braku stosownej notyfikacji, nie mogą być egzekwowane wobec CIA. W sprawie Unilever chodziło o cywilnoprawne roszczenia stron umowy o dostawę oliwy. Oliwa dostarczona przez powoda została oznaczona zgodnie z właściwymi przepisami dyrektywy, niezgodnie jednak z prawem włoskim, które zostało wprawdzie notyfikowane Komisji, ale zaczęło obowiązywać bez wymaganego dyrektywą oczekiwania na stanowisko Komisji w przedmiocie dokonanej notyfikacji. Pozwany odmówił zapłaty za dostarczony towar.Trybunał dopuścił powołanie się w postępowaniu krajowym na dyrektywę w celu uniemożliwienia korzystania z prawa krajowego, które zaczęło obowiązywać bez odczekania na stanowisko Komisji. Uznał, że parametry techniczne przyjęte zarówno wbrew obowiązkowi notyfikacji, jak i bez odczekania na stanowisko Komisji nie mogą być powoływane w toczącym się postępowaniu sądowym. W ten sposób jedna ze stron postępowania krajowego nie mogła wywodzić korzyści z zaniechania/winy państwa, a dyrektywa stanowiła tarczę strony przeciwnej przed próbą zobowiązania jej do postępowania nakazanego przez prawo krajowe, niezgodne z dyrektywą. Trybunał nadal podtrzymuje stanowisko, że w stosunkach między podmiotami prywatnymi bezpośredni skutek dyrektywy nie może prowadzić do nałożenia na jedną ze stron obowiązku. W razie braku notyfikacji, o której mówi dyrektywa 83/189, nie wchodzi jednak w grę nałożenie obowiązku na podmiot prywatny obowiązku ani przydanie prawa drugiej stronie. Powoływanie się na dyrektywę ma raczej na celu wykluczenie stosowania prawa krajowego.W centrum uwagi znajduje się obowiązek państwa oraz ewentualne konsekwencje jego naruszenia. Niezastosowanie się przez państwo do proceduralnego obowiązku notyfikacji nie może w żadnym razie oznaczać powstania zobowiązania dla podmiotu prywatnego. Dyrektywy, powoływane w różnych ytuacjach i uwarunkowaniach przez podmioty prywatne, modyfikują ich wzajemne relacje W przeciwnym razie wina po stronie państwa (brak notyfikacji jako przykład nieprawidłowej implementacji dyrektywy) oznaczałaby, że podmiot prywatny zostaje obarczony obowiązkiem płynącym z bezprawnego postępowania państwa. Podmiot prywatny powołuje się na dyrektywę, która nie została, ewentualnie została w sposób nieprawidłowy implementowana nie w celu nałożenia obowiązku na drugą stronę postępowania, ale w celu odmowy zastosowania przez sąd krajowy tych przepisów krajowych, które są niezgodne z dyrektywą. Nie można jednak tracić z pola widzenia faktu, że w obu opisanych sprawach powołanie dyrektywy (a ściślej określonego w niej obowiązku notyfikacji) oznaczało modyfikację sytuacji prawnej stron postępowania krajowego. W sprawie CIA pozwany mógł zostać uznany za winnego dopuszczenia się nieuczciwej konkurencji, a powód zwolniony z obowiązku stosowania się do nienotyfikowanych wymogów technicznych. Podobnie w sprawie Unilever skorzystanie przez jedną ze stron umowy z obowiązku państwa przewidzianego w dyrektywie oznaczało w konsekwencji modyfikację sytuacji prawnej drugiej strony umowy. Orzecznictwo potwierdza (sprawy CIA i Unilever to tylko przykłady), że dyrektywy powoływane w różnych sytuacjach i uwarunkowaniach przez podmioty prywatne modyfikują ich wzajemne relacje. Brak bezpośredniego skutku dyrektyw jest stopniowo zawężany i obudowywany coraz to nowymi kwalifikacjami. Trybunał wyklucza jedynie bezpośredni skutek rozumiany wąsko jako powstanie prawa i skorelowanego z nim obowiązku, a nie jako inną niekorzystną zmianę w sytuacji prawnej jednej ze stron. Ten niejasny przekaz ulega dodatkowemu zaciemnieniu, jeżeli wziąć pod uwagę rozstrzygniętą niedawno sprawę (C – 201/02 Wells), w której Trybunał uznał, że powołanie się przez podmiot prywatny na nieimplementowaną dyrektywę przeciwko państwu jest możliwe, nawet gdy oznacza to „ujemne reperkusje dla praw osób trzecich”. W rzeczywistości jest to „faktyczny bezpośredni skutek” wprowadzony tylnymi drzwiami. Ponadto płynne i mało zrozumiałe jest rozróżnienie między nakładaniem przez dyrektywę obowiązku (nadal zabronione) a inną zmianą/pogorszeniem („reperkusjami”) sytuacji podmiotu prywatnego (dopuszczalne). Dlatego obecnie wyzwaniem dla Trybunału jest próba umiejętnego wycofania się z poglądu o braku bezpośredniego skutku w stosunkach horyzontalnych, o co apelują zarówno rzecznicy generalni, jak i doktryna. Stawka jest olbrzymia. Jeśli bowiem Trybunał nie zdecyduje się na ponowne przemyślenie, to istnieje niebezpieczeństwo, że przedsiębiorcy, osoby fizyczne, strony postępowania sądowego, ich pełnomocnicy, a w końcu sąd, nie wiedząc, w jaki sposób skorzystać z przepisów zawartych w coraz bardziej różnorodnych dzisiaj dyrektywach, zostaną postawieni przed niemożliwym zadaniem zapewnienia efektywności jej przepisom.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL