Żeby rynek działał

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Z Mariuszem Dzierżawskim rozmawia Michał Płociński
Na początku lat 90. były w Polsce dwa zauważalne środowiska liberałów gospodarczych. Gdańskie, skupione wokół Janusza Lewandowskiego, i warszawskie – wokół Janusza Korwin-Mikkego. Pan współtworzył to drugie.

Mariusz Dzierżawski:
Na pewno nie było to środowisko jednorodne. Z jednej strony byli liberałowie, dla których zdecydowanie najważniejszy był wolny rynek, a z drugiej strony konserwatyści, też podzielający wolnorynkowe ideały, jednak nietraktujący ich aż tak pierwszoplanowo.

Po której stronie pan stanął?

Ja byłem po prostu fanem Janusza Korwin-Mikkego. Później związałem się z grupą konserwatywną, choć nie pamiętam już do końca tamtych sporów ideologicznych. Konserwatyści nawiązywali do przedwojennego Stronnictwa Polityki Realnej, reprezentowali więc ideały chłodnego realizmu, uważali, że należy się dogadywać z władzą, czyli ówcześnie z Wałęsą. Liberałowie za to nie chcieli iść na takie kompromisy.

Co mówiliście o gospodarce...
Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL