fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Jeszcze docenimy niedzielę

Rozmowa z prof. Anielą Dylus, etykiem
Rz: Boże Narodzenie to trzecie w tym roku święto, po 1 i 11 listopada, kiedy sklepy w większości będą zamknięte. Zakaz handlu nie dotyczy jednak niedzieli. Czy to oznacza, że niedziele zostały definitywnie przegrane?
Prof. Aniela Dylus: Wierzę, że nie definitywnie. Każdy człowiek, także ten, który odniósł oszałamiający sukces w życiu zawodowym, który spędza całe dnie przed komputerem prędzej czy później po prostu się wypali. I albo wyląduje w zakładzie psychiatrycznym, albo zatrzyma się, bo dostrzeże, że dalej tak żyć się nie da. Po całym tygodniu ciężkiej pracy to niedziela jest dniem, kiedy można nie tylko odpocząć, ale także spędzić czas z rodziną. W Polsce obserwujemy jeszcze zachłyśnięcie się wszystkimi możliwościami, jakie zostały nam dane. Ale można to porównać do sytuacji alkoholika, który decyzję o walce z nałogiem podejmuje wtedy, gdy osiąga dno. My jeszcze tego duchowego dna, po którym przyjdzie czas na otrzeźwienie i chwilę refleksji, nie osiągnęliśmy.
A czy prawny zakaz handlu w niedzielę może sprawić, że nagle zaczniemy ją świętować? Mam wątpliwości. Choć każdy zakaz pełni funkcję edukacyjną. Trzeba przekonywać ludzi, że nie świętując niedzieli, wiele tracą. Przy czym wiara w samą moc przepisów byłaby złudna. Aby taki przepis mógł wejść w życie i był respektowany, musi stać za nim duży, poważny ruch społeczny, np. taki, jaki istnieje w Austrii. Tam dzięki kilkuletniej działalności „Sojuszu na rzecz niedzieli”, jego obecności w mediach i przebiciu się do opinii publicznej, dzisiaj popieranie idei wolnych niedziel należy wręcz do dobrego tonu. Dlaczego w kraju katolickim, takim jak Polska, nie ma zgody na wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę, a na przykład w Niemczech, kraju bardziej zlaicyzowanym, taki zakaz nie jest problemem? W Polsce próby wprowadzenia zakazu zawsze były zawieszone w próżni, nie miały bazy społecznej. Istotną rolę odegrało także niepotrzebne upolitycznienie tej kwestii. Trudno natomiast powiedzieć, dlaczego w Polsce dotąd nie powstał ruch społeczny pro-saint na wzór ruchu pro-life. Myślę, że w przypadku tego drugiego bardziej wyrazista jest wartość, o którą się walczy. W przypadku niedzieli szkody nie są od razu widoczne, na docenienie wartości tego dnia potrzeba czasu. Austriakom to się udało, u nas nikt tak szeroko zakrojonej próby jeszcze nie podjął. Nikt nie wyszedł poza populistyczne hasła. Prof. Aniela Dylus, kierownik Katedry Etyki Gospodarczej i Polityki Gospodarczej w Instytucie Politologii UKSW, autorka publikacji „Czy przegraliśmy niedzielę? O sensie świętowania”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA