fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Bezpieczeństwo

Ochrona zwierząt: Niebezpieczne zwierzęta tylko w ZOO

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj klok Krzysztof Lokaj
Domowa hodowla groźnych gatunków zwierząt będzie od dziś zakazana. Właściciele mają pół roku, żeby oddać je do ogrodów zoologicznych
Czarną wdowę, warana z Komodo, wiele gatunków węży, pająków, skorpionów, krokodyli czy małp można trzymać tylko w zoo, ewentualnie cyrku lub laboratorium, i to w podwójnie zabezpieczonych pomieszczeniach. Tak wynika z wchodzącego dziś w życie rozporządzenia w sprawie gatunków zwierząt niebezpiecznych dla życia i zdrowia ludzi. Załącznik nr 1 do niego zawiera pełną listę - blisko 300 gatunków - niebezpiecznych zwierząt.
Jest też duża grupa zwierząt określanych jako niebezpieczne, ale które po uzyskaniu zezwolenia od regionalnego dyrektora ochrony środowiska wolno będzie trzymać w domach. Pod pewnymi jednak warunkami, czyli w podwójnie zabezpieczonych miejscach (klatka i pomieszczenie).
Zezwolenia będą wydawali regionalni dyrektorzy ochrony środowiska. Niestety, odpłatnie. Podobnie jak inne decyzje mają kosztować 82 zł. Warto pamiętać, że rozporządzenie uznaje za niebezpieczne także egzemplarze będące krzyżówkami zwierząt umieszczonych na listach  np. potomstwo wilka i psa.
- Hodowla nie wszystkich egzotycznych zwierząt została zakazana - mówi Karolina Mazurska z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.  - Można, nawet bez specjalnych zabezpieczeń, trzymać wszystkie węże dusiciele. W polskich warunkach nie dorastają one do takich rozmiarów, by mogły zagrażać ludziom - wyjaśnia.
Pająki ptaszniki i węże dusiciele można hodować w domu bez zezwolenia
Wolno też bez zezwolenia mieć w domu pająki ptaszniki, które nawet jeśli ukąszą, nie są groźniejsze od rodzimych gatunków.
Legalna będzie też hodowla niektórych małp, serwali czy ocelotów.
- Ale już nie pumy czy innego dużego drapieżnego kota. Dla nich miejsce jest tylko w zoo czy cyrku - dodaje Karolina Mazurska.
Okazuje się, że nowe przepisy nie zmuszają hodowców do pozbycia się natychmiast niebezpiecznych okazów z domów. Przepisy przejściowe ukryte są w art. 11 ustawy z 3 października 2008 r. o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw (DzU nr 201, poz. 1237). Pozwala on na trzymanie najgroźniejszych egzemplarzy jeszcze przez pół roku i znalezienie im w tym czasie odpowiedniego miejsca.
Jeśli ktoś nie chce czy nie może znaleźć go dla groźnego pupila w zoo czy cyrku, to może np. wybrać się na giełdę do Czech, które nie wprowadziły na razie tak restrykcyjnych regulacji, i tam go sprzedać.
Do kogo się zgłaszać, jeśli nasz sąsiad nie stosuje się do nowych regulacji? Najlepiej zgłosić to policji. Łamiącemu przepisy grozi kara grzywny do 5 tys. zł lub kara aresztu. Sąd badający sprawę będzie też mógł zdecydować o przepadku zwierzęcia.
Również dziś wchodzi w życie nowelizacja rozporządzenia w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Zakazuje ono m.in. płoszenia niektórych gatunków ptaków i ssaków podczas fotografowania. Jak jednak zapewnia rzecznik prasowy GDOŚ Monika Jakubiak, nie chodzi o to, by nie robić zdjęć ptakom w karmniku, ale np. nie wchodzić z aparatem między gniazda rybitw, bo ze strachu porzucają one miejsca lęgu. Nowy zakaz nie ma charakteru absolutnego. Fotograf będzie mógł wystąpić o zezwolenie do RDOŚ i po określeniu ewentualnych ograniczeń dostanie zgodę.
Podstawa prawna:
Więcej:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA