fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Subwencja musi obejmować przedszkola

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Samorządy domagają się zwiększenia subwencji oświatowej, a eksperci zmiany zasad jej podziału
– W przyszłym roku otrzymamy prawie o 1 mln zł niższą subwencję, mimo że nie ubędzie nam oddziałów. Tymczasem będziemy musieli znaleźć ok. 2,5 mln zł na podwyżki dla nauczycieli – wyjaśnia Stanisław Szelewa, dyrektor Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym w Świdnicy.
W jeszcze trudniejszej sytuacji znajdą się gminy wiejskie i małe miasta, które już z własnych dochodów muszą utrzymywać przedszkola. Dlatego samorządy domagają się zmian w zasadach finansowania oświaty.
– Bez pilnych działań samorządom o niskich dochodach własnych zabraknie pieniędzy na zadania edukacyjne, w tym prowadzenie przedszkoli – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich. Dlatego ZGW domaga się m.in. wprowadzenia subwencji przedszkolnej. Eksperci zgodnie przyznają, że subwencja powinna objąć edukację najmłodszych. – Prowadzenie przedszkoli to jedno z ważniejszych i coraz droższych zadań, dlatego powinno być objęte subwencją – przyznaje Jan Herczyński z Uniwersytetu Warszawskiego. – Obecny system jest niesprawiedliwy dla gmin wiejskich, w których subwencja oświatowa stanowi znaczącą pozycję w budżecie – uważa Wojciech Misiąg, wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli. Co prawda otrzymują one subwencję w zwiększonej wysokości, ale wszystkie, tzn. także te administracyjnie wiejskie, choć bardzo bogate, np. Kleszczów, Nowe Warpno, Lesznowola. Zdaniem Herczyńskiego trzeba zmienić definicję tzw. wagi wiejskiej. Zwiększona subwencja powinna bowiem trafiać do gmin naprawdę wiejskich. – Subwencja oświatowa może być wykorzystana na dowolny cel, niekoniecznie na edukację – zauważa Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej. – Przykładowo na niepełnosprawnego ucznia gmina może otrzymać nawet 9,5 razy więcej pieniędzy niż na zdrowego, ale nie muszą one być wydawane na zaspokojenie jego potrzeb. Są gminy, które pokrywają z niej inne wydatki. Eksperci proponują, aby te pieniądze otrzymywały jako dotację celową, szczegółowo rozliczaną. Związek Miast Polskich będzie wnioskował do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego o podjęcie inicjatywy legislacyjnej, w wyniku której uposażenie pracowników oświaty obciążałoby budżet państwa, a utrzymanie bazy oświatowej budżety samorządów. – Subwencja jest wyliczana na ucznia, a tych ubywa, ale koszty generują nauczyciele i oddziały – mówi Marek Miros, burmistrz Gołdapi, wiceprezes ZMP. Samorządy popierają podwyżki dla nauczycieli, ale niech finansuje je ten, kto je ustanawia. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki j.ojczyk@rp.pl

Pieniądze idą za uczniem

Zasady podziału subwencji oświatowej reguluje coroczne rozporządzenie ministra edukacji. Generalnie jej wysokość zależy od liczby uczniów. W ubiegłym roku standardowo na jednego ucznia przeznaczono 4717 zł rocznie. Z tym że rozporządzenie zawiera aż 40 różnych wag, które wpływają na wzrost tej kwoty. Najważniejszą z nich jest tzw. waga wiejska. Z jej tytułu na ucznia chodzącego do szkół położonych na terenach wiejskich lub w miastach do 5 tys. mieszkańców przypada ok. 2 tys. zł. Ponadto jest ona zwiększana z tytułu posiadania orzeczenia o niepełnosprawności. Tak np. na ucznia niedostosowanego społecznie przypada dodatkowo 6604 zł rocznie. W 2010 r. samorządy wydały na oświatę 43,7 mld zł, a otrzymały z budżetu państwa w postaci subwencji oświatowej 35,8 mld zł. Czytaj także w serwisach: Samorząd » Zadania » Oświata i edukacja Sfera budżetowa » Nauczyciele » Nauczyciele samorządowi
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA