fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Pracownicy ze Wschodu w Polsce

Pracownicy zza wschodniej granicy
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Przybywa cudzoziemców pracujących w polskich firmach. Fachowców i specjalistów rekrutują firmy budowlane, fabryki, centra usług, a na taniej sile roboczej ze Wschodu bazują rolnicy. W tym roku liczba wniosków o zatrudnienie pracowników zza Buga może wzrosnąć o 50 proc., do 270 tys.
– Nie widzimy tu spowolnienia. Popyt na pracowników z zagranicy stale rośnie, zwłaszcza na fachowców z technicznymi kwalifikacjami. Szukają ich zarówno małe, jak i duże firmy, zwłaszcza produkcyjne – mówi Andrzej Korkus, prezes firmy EastWestLink specjalizującej się w rekrutacji za wschodnią granicą. Ostatnio dla jednej z firm produkcyjnych ściągał stamtąd grupę projektantów ze znajomością programu AutoCAD, ale najwięcej ofert ma dla wykwalifikowanych robotników – spawaczy, zbrojarzy, monterów.
Jego opinię potwierdza Katarzyna Pawełek z rzeszowskiej firmy K&K Selekt, która specjalizuje się w rekrutacji wieloosobowych ekip zagranicznych fachowców i specjalistów. – Już teraz mamy zapytania o pracowników do przyszłorocznych zbiorów. Firmy zgłaszają też dużo więcej ofert dla spawaczy, tokarzy czy szwaczek – dodaje.

Praca bez zezwolenia

Według prognoz EastWestLink w tym roku liczba wniosków polskich firm o krótkoterminowe zatrudnienie pracowników zza wschodniej granicy (tzw. oświadczeń o zamiarze powierzania pracy cudzoziemcom, które zwalniają z obowiązku starań o zezwolenia na pracę) wzrośnie do ponad 270 tys., czyli o 50 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem.
W I półroczu wzrost sięgnął 40 proc., choć – jak zastrzegają specjaliści – liczba faktycznie pracujących cudzoziemców mogła być niższa. To samo dotyczy zezwoleń na pracę wydanych cudzoziemcom z państw trzecich, których liczba w pierwszym półroczu br. przekroczyła 19 tys. To o ponad jedną piątą więcej w porównaniu z pierwszym półroczem 2010 roku. Zdaniem Andrzeja Korkusa do wzrostu zainteresowania zatrudnieniem pracowników z zagranicy przyczyniają się nie tylko duże projekty drogowe, ale i otwarcie rynku pracy w Niemczech, gdzie wyjechała część polskich fachowców. – Najwięcej klientów mamy teraz w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku – dodaje szef EastWestLink. Trudniej o dokładne dane o pracownikach z państw Unii Europejskiej i Szwajcarii, którzy mają w Polsce swobodny dostęp do zatrudnienia. Wprawdzie według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (na podstawie statystyk ZUS) ich liczba rośnie, ale nadal jest niewielka – na koniec zeszłego roku przekraczała nieco 19 tys. – Od ponad dwóch lat prowadzimy rekrutacje za granicą. Znaczną część usług świadczymy dla klientów z innych państw. Do tego często niezbędna jest biegła znajomość języka obcego, a dodatkowy atut stanowi bliskość kulturowa – mówi Magdalena Jóźwiak, menedżer HR w Infosys BPO Poland, która ostatnio rekrutowała specjalistów ds. podatkowych z Czech i Słowacji. Wśród ponad tysiąca pracowników spółki jest teraz 45 cudzoziemców z 18 krajów, m.in. z Francji, RPA, Holandii, Czech, ze Słowacji i z Ukrainy.

Brakuje specjalistów

To niejedyna firma z szybko rosnącego sektora usług biznesowych, która posiłkuje się specjalistami z zagranicy. Cudzoziemcy stanowią ok. 6,5 proc. spośród 2300 pracowników zatrudnionych w Globalnym Centrum Biznesowym HP we Wrocławiu. Paulina Basta, menedżer Działu Rekrutacji, podkreśla, że to efekt rozwoju centrum i coraz wyższego stopnia zaawansowania świadczonych przez nie usług. – Zdarza się, że na lokalnym rynku brakuje specjalistów ze znajomością konkretnych języków obcych, dlatego rozszerzyliśmy zasięg rekrutacji na inne kraje Europy. Jednocześnie w ostatnich latach obserwujemy wzrost liczby obcokrajowców we Wrocławiu, co w naturalny sposób wpływa na większą liczbę zagranicznych kandydatów aplikujących do pracy w HP – wyjaśnia Paulina Basta. Jak dodaje, wśród 150 zagranicznych specjalistów i menedżerów są m.in. obywatele USA, Meksyku i RPA. – W naszej branży ludzie migrują w poszukiwaniu pracy przy największych produkcjach – mówi Adam Kiciński, prezes CD Project Red, jednego z czołowych producentów gier komputerowych w Polsce (m.in. „Wiedźmina"). W warszawskim biurze spółki pracuje dziesięciu specjalistów i menedżerów, m.in. z USA, Kanady, Australii, Filipin i Norwegii. Firma już od kilku lat ściąga z zagranicy programistów, grafików i designerów z doświadczeniem w dużych projektach (w wewnętrznej komunikacji w CD Project Red obowiązuje zresztą angielski). Rekrutuje ich poprzez zagraniczne firmy headhunterskie, ale kandydaci zgłaszają się też sami, szczególnie po sukcesie „Wiedźmina 2". – Ambitnym specjalistom zależy na udziale w topowych przedsięwzięciach – podkreśla Kiciński. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.blaszczak@rp.pl Kinga Wysieńska, ekspert Programu Migracji i Polityki Rozwojowej Instytutu Spraw Publicznych Cudzoziemcy, których i tak jest u nas niewielu, nie zabierają pracy Polakom, lecz raczej wypełniają luki i nisze na rynku pracy. Z Zachodu przyjeżdżają do nas zwykle specjaliści posiadający nietypowe umiejętności i kompetencje, np. by wdrożyć nowe technologie. Jest to jednak bardzo niewielka grupa. Znacznie liczniejsi pracownicy zza wschodniej granicy przyjeżdżają najczęściej do prac sezonowych w rolnictwie czy budownictwie, do których Polacy wcale się nie garną, przynajmniej w kraju – wolą np. pojechać zbierać owoce w Niemczech. Polscy studenci, którzy przed laty dorabiali sobie sprzątaniem mieszkań, pracami porządkowymi, teraz, jeśli już mają je wykonywać, wybierają Wielką Brytanię czy Holandię. To stworzyło lukę, którą wypełniają pracownicy z państw trzecich, np. z Ukrainy. Z kolei Wietnamczycy i Chińczycy wypełniają zwykle nisze w usługach i handlu, które sami sobie stworzyli, nikogo z nich nie wypychając. Ostatnie badania potwierdzają, że mitem jest przekonanie, iż pracownicy ze Wschodu są dużo tańsi i zgadzają się na dumpingowe stawki. Natomiast faktem jest, że polscy pracodawcy są częściej wobec nich nieuczciwi, zwłaszcza ci w sektorze budowlanym. Słabszy rynek pracy Potwierdzone przez ostatnie dane GUS spowolnienie na rynku pracy może się odbić na zatrudnieniu cudzoziemców, zwłaszcza sezonowym. Według GUS wrzesień był drugim miesiącem niewielkiego, ale spadku zatrudnienia (0,1 proc.), licząc miesiąc do miesiąca. Co prawda w ujęciu rocznym nadal widać lekki wzrost, ale ekonomiści przewidują, że kolejne miesiące mogą być jeszcze słabsze, zwłaszcza w przemyśle przetwórczym i w branżach eksportowych. Firmy boją się spadku zamówień i ostrożniej niż w I półroczu zwiększają zatrudnienie. Widać to też w liczbie ogłoszeń na czołowym portalu rekrutacyjnym Pracuj.pl, gdzie w III kw. było ich tylko o 2,3 proc. więcej niż latem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA