fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Nie opłaca się budować hoteli dla kibiców

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
W ciągu pięciu lat przybędzie ponad 30 tys. łóżek hotelowych. Inwestycje sięgną ok. 5 mld zł. Ten boom nie wynika jednak z organizacji Euro 2012, ale gwałtownie rosnącej liczby turystów.
Koniunktura dopisuje jak nigdy, więc coraz częściej w hotelach zatrzymują się Polacy. W ubiegłym roku zatrzymało się w nich ok. 6 mln naszych rodaków i ok. 3,5 mln cudzoziemców.
– Wyraźnie rośnie liczba Polaków zatrzymujących się w obiektach o najwyższym, cztero i pięciogwiazdkowym standardzie. W 2006 r. było to 750 tys. osób, ponad dwa razy więcej niż jeszcze pięć lat temu – mówi Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki. Jednak Polska nadal jest na szarym końcu pod względem liczby miejsc noclegowych przypadających na 10 tys. mieszkańców. W Austrii czy Grecji to grubo ponad 600, w Polsce zaś tylko 45, co sytuuje nas na ostatnim miejscu w UE.
Wszystko wskazuje jednak na to, że inwestycji będzie przybywać. Instytut Turystyki szacuje, że w tym roku otwarto ok. 100 hoteli. To rekordowa liczba. Do tej pory uruchamiano 30 – 60 obiektów rocznie. Eksperci zapewniają, że tegoroczny wynik będzie powtarzany w najbliższych latach. Zachętą dla wielu stał się fakt przyznania Polsce Euro 2012. – To sprawiło, że w ten segment działalności gotowi są wejść także inwestorzy, którzy nie mieli z nim wcześniej do czynienia. Dostaję mnóstwo pytań od firm, które dorobiły się na czymś zupełnie innym i liczą, że hotel, w perspektywie Euro 2012, pomoże im pomnożyć zyski. A to nie jest takie proste – mówi Jerzy Miklewski, właściciel firmy Hotelon, doradzającej inwestorom hotelowym. Doświadczeni hotelarze narzekają, że z tego powodu znacznie poszły w górę koszty budowy obiektów. – Są one już podobne jak w Niemczech i prawie takie jak we Francji – ocenia Krzysztof Gerula, wiceprezes Orbisu. – Euro 2012 potrwa tylko kilka tygodni. Nie ma sensu budować hoteli specjalnie na tę okazję. Trzeba brać pod uwagę to, czy inwestycja się zwróci, czy w perspektywie wielu lat można liczyć na odpowiednie obłożenie – dodaje Gerula. Sam Orbis zamierza jednak w ciągu najbliższych pięciu lat wydać 1,4 mld zł na budowę nowych obiektów i modernizację starych. Odpowiednie obłożenie, które gwarantuje zyskowność działalności, to minimum 50 proc. – W Polsce wynosi ono ok. 45 proc., co oznacza, że nie wszędzie jest miejsce na nowe obiekty. Zapotrzebowanie jest w dużych miastach, takich jak Warszawa czy Wrocław, gdzie wykorzystanie miejsc zbliża się do 70 proc. – wyjaśnia Krzysztof Łopaciński. I to w największych metropoliach z pewnością stoczy się walka o najatrakcyjniejsze działki. Wśród inwestorów dominują polskie firmy. Hotele należące do znanych sieci stanowią zaledwie 10 – 15 proc. wszystkich obiektów. Ale także one będą się u nas mocno rozwijać. Poważne plany ma m.in. Louvre Hotels (m.in. marka Campanile) czy Hilton.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA