fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Arabowie obserwują polskie wybory

Wysłannicy z Egiptu, Libii i Tunezji uczą się w Polsce zasad demokratycznego głosowania
Na wybory do Polski przyjechało 15 przedstawicieli krajów, które obaliły dyktatorów i próbują budować demokrację. Sześciu Egipcjan odwiedzi w niedzielę trzy lokale wyborcze w Płocku. Czworo Libijczyków uda się do Radomia, a pięcioro wysłanników z Tunezji zjawi się w komisji przy pl. Bankowym w Warszawie.
Wieczorem wszyscy będą obserwować otwieranie urn i liczenie głosów. W programie znalazła się też wizyta w Państwowej Komisji Wyborczej, gdzie zostanie im pokazany system informatyczny do obsługi głosowania.
– Chcemy pokazać, jak bardzo system ułatwia przeprowadzenie wyborów i podliczanie wyników. Jego stworzenie i udoskonalenie zajęło nam trzy lata, ale z naszą pomocą zainteresowani mogliby go wdrożyć w pół roku – mówi „Rz" Romuald Drapiński z PKW. Polska od kilku miesięcy dzieli się swoimi doświadczeniami w budowie demokracji z krajami Afryki Północnej. Z misją do Tunezji pojechali były prezydent Lech Wałęsa i marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. – Jesteśmy wdzięczni, że możemy się uczyć od Polski – podkreślali arabscy obserwatorzy. Ale nie zawsze udaje się przekonać ich kraje, by nie powtarzały polskich błędów. Jednym z nich był brak progu wyborczego w 1991 roku, kiedy ze 111 zarejestrowanych komitetów do Sejmu weszło aż 29. W Tunezji już teraz jest 160 partii. W efekcie pierwszy demokratyczny parlament może być bardzo rozdrobniony, a reformowanie kraju utrudnione. Polska, w której rzadko głosuje więcej niż 50 proc. uprawnionych, nie ma też dobrej recepty na uniknięcie niskiej frekwencji. – Możemy mieć problem z przekonaniem ludzi do głosowania. Społeczeństwo straciło zaufanie do wyborów. Wszystkie poprzednie były sfałszowane – mówi Abdelmoez Ahmed Ibrahim Mohamed, przewodniczący Egipskiej Komisji Wyborczej. Zorganizowanie demokratycznych wyborów było jednym z głównych żądań wysuwanych podczas arabskich rewolucji. W Libii wciąż trwają walki i perspektywa elekcji jest dość odległa, ale w Tunezji wybory mają się odbyć już 23 października, a w Egipcie pod koniec listopada. masz pytanie, wyślij e-mail do autora w.lorenz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA