fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Linie lotnicze i lotniska

Szkoła stewardes doskonałych

Materiały Promocyjne
Wzrost co najmniej 158 centymetrów, na włosach żadnych pasemek, paznokcie maksimum na 4 milimetry - stewardesy linii lotniczych Singapore Airlines obowiązują surowe reguły wyglądu i zachowania. Może dlatego są uznawane za stewardesy wzorowe
Najpiękniejsze, najgustowniej ubrane, najuprzejmiejsze – to powszechna opinia o nich. Jednak nim rozpoczną pracę na pokładach samolotów, przechodzą ostrą selekcję i staranne szkolenie, jedno z najtrudniejszych w tym zawodzie.
Pierwsze kryterium to wzrost - 158 cm dla kobiet i 165 cm dla mężczyzn. W wypadku Azjatów nie jest to wcale warunek łatwy do spełnienia. Rozmowa kwalifikacyjna wygląda nie jak egzamin, lecz pogawędka przy herbacie. Ale tylko jeden kandydat lub kandydatka (wbrew temu co zauważają pasażerowie, aż 40 procent personelu pokładowego stanowią mężczyźni) na dziesięciu ją przechodzi. Podczas pierwszej selekcji specjaliści wybierają kandydatów mających predyspozycje do pracy w grupie. – Bo bycie stewardesą czy stewardem to przede wszystkim praca zespołowa – tłumaczą.

Biorą tylko ładnych

Oceniana jest też uroda starających się o pracę w najlepszej, pod względem serwisu, linii lotniczej na świecie. Stewardesy Singapore Airlines słyną z miłej aparycji. To kryterium, przy naborze, jak zgodnie zapewniają mnie profesorowie szkoły, nie jest z góry określone. Jest raczej wypadkową gustów egzaminatorów. Kto przejdzie przez pierwsze sito trafia na szkolenie do położonego tuż koło singapurskiego lotniska Centrum Szkolenia Singapore Airlines. Szkolenie trwa 13 tygodni i uchodzi za najtrudniejsze ze szkoleń w liniach lotniczych. By zdać kończący je egzamin nie wystarczy się tylko pięknie uśmiechać.

Męska grzywka zakazana

Nie każdy może wejść do centrum szkolenia. W recepcji zostawiam paszport. Potem przechodzę kontrolę wykrywaczem metalu. Prześwietlana jest także moja torebka. Dopiero teraz mogę zajrzeć za kulisy szkolenia załogi jednej z najlepszych linii lotniczych na świecie. Nic w wyglądzie przyszłych członków załogi Singapore Airlines nie pozostawiono przypadkowi. Obowiązują surowe zasady. Począwszy od takich drobiazgów jak długość paznokci - 4 mm dla kobiet i 2 mm dla mężczyzn – po noszenie biżuterii. Dozwolone są jedynie: obrączka, mały zegarek i perłowe kolczyki. Te ostatnie naturalnie tylko w uszach kobiet. Kobiety podczas szkolenia uczą się robienia makijażu – Singapore rekomenduje im używanie kosmetyków Lancome. Panowie w tym czasie poznają zasady dbania o swój wygląd. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji również fryzury podlegają ustalonym regułom. Sztywne reguły określają nie tylko rodzaj uczesania, ale nawet kolor włosów. Włosy mężczyzn nie mogą dotykać kołnierzyka, grzywka zawsze musi być zaczesana na bok, nigdy na czoło. Panie obowiązują cztery rodzaje uczesania, co wcale nie znaczy, że cztery do wyboru. Włosy krótkie na chłopczycę, gładkie sięgające do ramion oraz dwa rodzaje koka: jak u baletnicy i kok zwany bananem. W grę wchodzą tylko dwa kolory włosów – czarny lub brązowy. Zabronione są pasemka, loki czy niesfornie wymykające się kosmyki. Specjaliści dobierają paniom makijaż, w którym przeważa kolor dopasowany do stroju. - Stewardesa sama z siebie nie może nic w swoim wyglądzie zmienić – mówi Carolyn, stewardesa z 21-letnim stażem w Singapore Airlines. - Ja na przykład zaczynałam z krótkimi włosami. Ale kiedy mi urosły i chciałam zachować długie włosy, nową fryzurę musieli zatwierdzić specjaliści od urody. Dziś Carolyn nosi włosy związane są w kok. - Te wszystkie zasady są po to, by załoga wyglądała spójnie – wyjaśnia Amy Lim Yee Chang, wykładająca na lekcjach urody. - Pomagamy adeptom tak dobrać fryzurę i makijaż, by wydobyć to, co mają ładnego, a zatuszować wady. To dzięki lekcjom urody nasze stewardesy uchodzą za piękności. Gdy tu trafiają często są zwykłymi, niebrzydkimi, ale też nie zachwycającymi dziewczynami. Żeby wszystko było jasne, na zakończenie kursu każdy pracownik dostaje tzw. personal grooming book, w którym zapisana jest, między innymi, dobrana przez specjalistów fryzura.

40 lat w tym samym sarongu

Kolejnym atutem i wizytówką Singapore Airlines jest pokryty wymyślnym wzorem strój stewardes. Zaprojektował go w 1972 roku Pierre Balmain, słynny francuski projektant mody, który 40 lat temu ubierał gwiazdy. Od tamtego czasu sarong kebaya nie zmienił się ani na jotę i wciąż jest kopiowany przez współczesne elegantki. Po zakończeniu szkolenia każda ze stewardes dostaje cztery, szyte na miarę, sarongi. Długa, wąska spódnica stroju podkreśla kształty stewardes. Jednak nie idzie to w parze z wygodą w sytuacjach awaryjnych. W hali z basenem kandydatki ćwiczą właśnie ewakuowanie pasażerów z samolotu, który osiadł na wodzie. Wiatraki zamontowane nad brzegiem symulują silny wiatr i fale, podobne do tych na pełnym morzu. Kandydatki uczone są nie tylko, jak bezpiecznie wyskoczyć z samolotu i jak zachować się w wodzie, ale również, jak podwinąć strój, by spódnica nie uniemożliwiała pływania lub wdrapywania się z wody na tratwę ratunkową. Tuż obok, w sali wielkości sporego hangaru, przyszłe stewardesy i stewardzi szkolą się z prowadzenia ewakuacji z samolotu na twardym gruncie. Symulator samolotu w najdrobniejszych szczegółach przypomina prawdziwy. Z drzwi wypadają, niczym zjeżdżalnie, nadmuchiwane trapy ewakuacyjne.

Odpręż się i zdrzemnij w pracy

Poza procedurami ewakuacji załoga uczy się też stanowczości i radzenia sobie ze zdenerwowanymi pasażerami. A trening bezpieczeństwa obejmuje również pierwszą pomoc i gaszenie pożarów na pokładzie. W ustawionych w centrum szkolenia samolotowych kabinach – wszystkich typów samolotów używanych przez Singapore Airlines - przyszła załoga ćwiczy przygotowywanie i serwowanie pasażerom posiłków. Wcześniej, na wykładach adepci podniebnego zawodu przechodzą kurs somelierski i naukę etykiety. Poznają też techniki i sposoby zachowania w trudnych sytuacjach, a specjaliści radzą im, jak postępować ze sprawiającymi problemy pasażerami. – Uczymy nawet technik relaksacji, bo podczas długich rejsów, a mamy głównie takie, członkowie załogi mają obowiązkową przerwę. Zależy nam, by umieli się wtedy odprężyć i zdrzemnąć – wyjaśnia Peter Tomasch z europejskiego oddziału Singapore Airlines. Kurs kończy się egzaminem. A po nim, za każdym razem gdy Singapore Airlines kupią nowy model samolotu lub, gdy zmienią się procedury, odbywają się dodatkowe kursy. Za pilnie strzeżonymi drzwiami ośrodka szkoleniowego Singapore Airlines kandydaci ciężko pracują na swoją sławę linii o doskonałej obsłudze. Anna Janowska z Singapuru
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA