Nauka

Zamiast posługiwać się paszportem, wystarczy pokazać oczy

Tęczówka
Flickr
Już wkrótce nie trzeba będzie posługiwać się paszportem czy innym dokumentem tożsamości, wystarczy pokazać oczy
Będzie to możliwe dzięki algorytmom biometrycznym opracowanym w katedrze Mikroelektroniki i technik Informatycznych Politechniki Łódzkiej. Za te prace, zespół kierowany przez dra Wojciecha Sankowskiego zdobył nagrodę specjalną na Tajwanie podczas World Cup of Computer Implemented Inventions. Polskie rozwiązanie („Skuteczny algorytm segmentacji tęczówki w obrazie oka dla potrzeb uwierzytelniania biometrycznego") uznano za drugie najlepsze na .wiecie. za lepszy od polskiego uznano tylko system przygotowany przez kilkusetosobowy zespół z Chin.
Dzięki algorytmowi segmentacji obrazu tęczówki można z bardzo dużym prawdopodobieństwem rozpoznać tożsamość osoby, której obraz oka znalazł się już wcześniej w systemie. Taka identyfikacja jest natychmiastowa i uniemożliwia nawet zaawansowane próby oszustwa, na przykład z użyciem soczewek kontaktowych. Algorytm opracowany w Łodzi rozróżnia, czy tęczówka należy do żyjącej osoby. Wcześniej systemy biometryczne łatwiej było oszukać, potwierdzały czyjąś tożsamość nawet wtedy, gdy pokazywano tylko zdjęcie oka. — Jeżeli człowiek patrzy na samochód, to rozpoznaje, gdzie są szyby, a gdzie koła. Chodzi o to, aby komputer też umiał znaleźć w obrazie pewne istotne elementy, które człowiek widzi od razu, a komputer nie. Komputer musi, na przykład, wyeliminować z obrazu rzęsy, odtworzyć obraz i wybrać z niego odpowiednie elementy, takie jak źrenica, tęczówka. Jeśli niewłaściwie wyznaczymy obszar zawierający cechy biometryczne, to osoby nie zidentyfikujemy. Ważną zaletą polskiego algorytmu jest jego szybkość. Jeżeli za kilka lat na Ziemi żyć będzie 10 miliardów osób, to najważniejsze, żeby informacja o tęczówce była zapisana w jak najmniejszej liczbie bitów. W naszym algorytmie, do zapisu informacji o oku służą 324 bity. Możliwych kombinacji wystarczy na zidentyfikowanie miliardów światów takich jak nasz — wyjaśnia uczestniczący w badaniach prof. Andrzej Napieralski
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL