Energianews

Ciepło będzie przez cały rok

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Chociaż ceny ciepła dostarczanego siecią idą w górę, nie rosną rachunki płacone przez odbiorców. To efekt inwestycji pozwalających zmniejszać zużycie. W latach 2002 – 2009 sprzedaż ciepła zmniejszyła się o 15 procent. Dostawcy szukają sposobów na zwiększenie przychodów
Podwyżki cen ciepła nie przekładają się na droższe rachunki, bo Polacy nauczyli się oszczędzać na ogrzewaniu.
Zapotrzebowanie na ciepło dostarczane z sieci spada co roku o około 3 proc. –  wskazuje Narodowa Agencja Poszanowania Energii. Przedsiębiorstwa ciepłownicze potwierdzają te dane.

Chłodniejsze kaloryfery

– Średnie zużycie ciepła systemowego na mieszkanie w ciągu kilku ostatnich lat faktycznie zmniejszyło się o kilkanaście procent – mówi Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Izba szacuje, że ogrzewanie mieszkania o powierzchni 63 mkw. kosztuje niecałe 1400 zł rocznie. Cena w ostatnich latach nie zmienia się dzięki oszczędzaniu energii. Firmy ciepłownicze przyłączają nowych odbiorców i ogrzewają coraz więcej budynków, a mimo to nie zwiększają się ich przychody ze sprzedaży. – Niektórzy mówią, że odbiorcy ciepła są coraz bardziej skłonni żyć w chłodzie – dodaje Bogusław Regulski, wiceprezes izby.
Przykładem jest warszawska spółdzielnia Własna Siedziba. Dzięki poczynionym inwestycjom jej mieszkańcy w ubiegłym roku płacili o 12 proc. mniejsze rachunki za ogrzewanie niż w 2002 r. W tym roku mimo podwyżek taryf Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej o 7 proc. liczą na utrzymanie wydatków na niskim poziomie. – Nie chodzi tylko o inwestycje, osobiście pilnuję, by przykręcać kurki, gdy temperatura na zewnątrz jest wyższa – zapewnia prezes spółdzielni Franciszek Goszczyński. W latach 2002 – 2009 sprzedaż ciepła do sieci spadła o 15 proc. – wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki. Mroźna ubiegłoroczna zima poprawiła wyniki przedsiębiorstw ciepłowniczych, ale nadal dostarczają one o  prawie 8 proc. mniej ciepła niż w 2002 r.

A może klimatyzacja?

– Na pewno przyczyną tego spadku nie jest odejście odbiorców od ciepła sieciowego, gdyż ten rodzaj energii jest w dalszym ciągu jednym z tańszych i nowi odbiorcy są sukcesywnie podłączani – wskazuje Andrzej Jurkiewicz z gliwickiej spółki eGmina, Infrastruktura, Energetyka. Przedsiębiorstwa ciepłownicze podejmują się coraz częściej nowej działalności, by zaradzić spadającemu popytowi. Ich usługi idą w kierunku dostarczania także ciepłej wody, a w przyszłości – chłodu systemowego, czyli klimatyzacji. – Najnowszą usługą jest możliwość dostarczania ciepła systemowego przez cały rok eliminująca tym samym pojęcie "sezon grzewczy" – mówi Jacek Szymczak, prezes IGCP. Jego zdaniem, jeśli przyjrzymy się tegorocznemu zimnemu latu, jest to ciekawa propozycja. Dane URE pokazują też, że branża ciepłownicza dopiero w ostatnim roku wyraźnie poprawiła wyniki. Roczne przychody grupy pół tysiąca firm ciepłowniczych oscylowały rocznie wokół 14 mld zł, ale w 2010 r. wzrosły do ponad 16 mld zł. Po dwóch latach ujemnych wyników finansowych w ubiegłym roku sektor ciepłownictwa wypracował zysk. – Obecnie obserwujemy stabilizowanie się rynku ciepła z lekkim trendem spadkowym – ocenia Bogusław Regulski, wiceprezes izby.

Idą nowe technologie

Konkurencją dla centralnego ogrzewania, w które zaopatruje się 40 proc. mieszkańców, są nowe technologie. Mieszkańcy domów jednorodzinnych wybierają własne kotłownie, kolektory słoneczne i pompy ciepła. – Należy się spodziewać wzrostu sprzedaży pomp ciepła o 25 – 35 proc. – ocenia Paweł Lachman z Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. Jak wskazuje Bogusław Regulski, powszechne stosowanie instalacji solarnych na dużą skalę jest w naszych warunkach trudne do wyobrażenia, podobnie jak wykorzystanie pomp ciepła. Przeszkodą mogą być wysokie koszty pomp i niska efektywność kolektorów. Byłoby jednak błędem patrzenie na to sceptycznie – to tylko kwestia czasu – zaznacza Regulski. Ceny idą w górę, ale rachunki nie Centralne ogrzewanie ma ok. 40 proc. Polaków. Jest to najtańsze źródło ciepła, choć od 2002 r. do 2010 r. taryfy poszły o 30 proc. w górę – wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki, który zatwierdza stawki. Podwyżki zapoczątkowały nie tylko bardziej racjonalne korzystanie z kaloryferów, ale także masowe inwestycje w ocieplanie budynków, wymianę instalacji, okien i dachów, przez które ucieka najwięcej ciepła. Jak ocenia Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie, potencjał oszczędności jest wciąż bardzo duży. Średni wskaźnik sezonowego zapotrzebowania na ciepło w naszych budynkach jest ok. 2,5 razy większy niż w krajach unijnych, które są w tej samej strefie klimatycznej. Tych budynków nikt nie zburzy, mogą one być natomiast coraz lepiej ocieplane. Eksperci są pewni, że trend oszczędzania energii będzie się w Polsce pogłębiał. Po pierwsze – idą coraz większe podwyżki cen za ciepło. Od 2013 r. zaczną obowiązywać opłaty za prawa do emisji dwutlenku węgla i ciepło w Polsce zdrożeje dodatkowo od 9 do 30 proc. Po drugie – wchodzą w życie krajowe przepisy nakładające na przedsiębiorstwa energetyczne obowiązek podnoszenia efektywności energetycznej. Po trzecie – w perspektywie kilkunastu lat popularne stanie się budownictwo pasywne i nowe technologie, takie jak kolektory słoneczne czy pompy ciepła. Opinia: Krzysztof Żmijewski, społeczna rada redukcji emisji Dwa wyzwania ciepłownictwa to dekapitalizacja majątku i unijny pakiet energetyczno-klimatyczny, który nakazuje zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Redukcja emisji w ciepłownictwie to niezwykle trudne zadanie, ale łatwiej to przeprowadzić w energetyce miejskiej niż rozproszonej. Pojawia się pytanie, czy klienci nie uciekną od ciepła sieciowego, gdy ceny wzrosną o 30 proc.? W dostarczeniu ogrzewania liczy się jednak nie tylko cena, ale też stabilność dostaw i wygoda. Dlatego ciepło systemowe to stabilny rynek. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki m.kozmana@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL