fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kontrowersyjne lokum prokuratora

Nowy prokurator krajowy Marek Staszak od dwóch lat nie chce opuścić rządowego mieszkania
Marek Staszak mieszka na rządowym osiedlu na warszawskiej Sadybie. Lokal o powierzchni ok. 38 mkw. przydzielono mu na jesieni 2004 roku, za rządów SLD. Wówczas był jednym z prokuratorów w Prokuraturze Krajowej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie warunki umowy najmu. Zakładają one, że mieszkanie prokurator dostał na czas pełnienia funkcji, a funkcja prokuratora krajowego jest dożywotnia.
– Kiedyś w stan spoczynku przejdę, jeśli go dożyję, wtedy ta umowa wygasa – komentuje Marek Staszak. Mieszkania z puli Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dostają ministrowie, wojewodowie, dyrektorzy czy prezesi państwowych instytucji na czas sprawowania przez nich stanowiska. Prokurator Staszak, gdy był jeszcze podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, dostał mieszkanie z przydziału. Kiedy funkcję ministerialną stracił, wyprowadził się z rządowego osiedla, ale złożył wniosek o przydział innego mieszkania.
I dostał je, tyle że już jako prokurator. Mieszka w nim do dziś. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że umowa nie przewiduje możliwości jej wypowiedzenia. – W ten sposób Skarb Państwa stracił możliwość dysponowania tym mieszkaniem – mówi Mariusz Błaszczak, były szef Kancelarii Premiera Jarosława Kaczyńskiego. – Ale taka umowa jest ważna i nic nie można było zrobić. Lokalu nie można wymówić, dopóki najemca płaci czynsz i nie dewastuje mieszkania. Dlatego kilka miesięcy temu sprawę podpisania umowy KPRM skierowała do prokuratury. Urzędnicy podejrzewają, że Andrzej Szeląg, ówczesny dyrektor Centrum Obsługi KPRM, mógł przekroczyć uprawnienia i dopuścić się niegospodarności – Byłem przesłuchiwany jako świadek. Ale nie interesuję się tą sprawą, bo nie chcę być podejrzewany, że mogę ingerować w postępowanie – podkreśla Staszak. I tłumaczy: – Płacę ok. 570 zł miesięcznie. A przepisy, na które powołuje się KPRM żądając, abym opuścił mieszkanie, nie dotyczą mojej umowy. Nie miałem wpływu na jej treść, tylko ją podpisałem – podkreśla prokurator. Nowy szef CO KPRM próbował rozwiązać tę sytuację. I zaproponował na początku 2006 roku prokuratorowi Staszakowi podpisanie aneksu do umowy umożliwiającego jej wypowiedzenie. Ale, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prokurator na to nie przystał. – Nie mam sobie nic do zarzucenia. Gdyby KPRM nie zachowywała się wobec mnie arogancko, to pewnie bym zwolnił to mieszkanie, choć nie muszę – mówi „Rzeczpospolitej” Staszak. Podkreśla, że na rządowym osiedlu mieszkają też inni lokatorzy, którzy już nie są urzędnikami. KPRM przyznaje, że czasami wynajmuje mieszkania osobom spoza tzw. R, ale że w każdej chwili może je wymówić. "Kiedyś w stan spoczynku przejdę, jeśli go dożyję, wtedy ta umowa wygasa"Marek Staszak - prokurator krajowy Umowy podobne do tej, którą ma prokurator Staszak, w 2004 r. podpisano z pięcioma innymi prokuratorami, m.in. z Andrzejem Kauczem i Małgorzatą Wilkosz-Śliwą, byłą rzeczniczką Prokuratury Krajowej za rządów SLD. Poza Wilkosz-Śliwą i Staszakiem wszyscy zwolnili mieszkania. To niejedyne problemy prokuratora Staszaka związane z tym mieszkaniem. Przez rok toczyło się też postępowanie wyjaśniające u rzecznika dyscypliny przy Ministerstwie Sprawiedliwości. – W listopadzie rzecznik postanowił nie wszczynać wobec mnie procedury – mówi Staszak. Nowe kierownictwo KPRM zapewnia, że przyjrzy się kwestiom wynajmu. – Na razie nie znam tej sprawy, bo się wynajmem nie zajmuję – wyjaśnia Tomasz Arabski, szef KPRM. Jako prokurator krajowy Marek Staszak może otrzymać mieszkanie z zasobów resortu sprawiedliwości. – Jeśli mi takie zaproponują, to się wyprowadzę – ucina. Przypadki, gdy politycy po odejściu z urzędu nie opuszczają służbowych mieszkań, zdarzały się już w przeszłości. Tak było w przypadkach Wojciecha Brochwicza i Krzysztofa Bondaryka (obecnie p.o. szefa ABW). Obaj panowie byli wiceministrami MSWiA za czasów AWS i dostali z resortu w 1998 r. ponad 80-metrowe mieszkania na warszawskich Kabatach. Mieszkali w nich jednak nawet po odejściu z ministerstwa. Te same lokale przyznano im jako funkcjonariuszom Straży Granicznej, którymi byli. Także były minister obrony Stanisław Dobrzański (PSL), eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski i Michał Strąk, szef Kancelarii Premiera za kadencji Waldemara Pawlaka, wynajmują na preferencyjnych zasadach mieszkania przy ulicy Grzesiuka w Warszawie, mimo iż przestali pełnić funkcje, dzięki którym otrzymali te lokale. —js
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA