Film

Polski artystyczny plakat filmowy nie ma dziś szans

Andrzej Pągowski - plakat do „1920. Bitwa Warszawska"
ANDRZEJ PĄGOWSKI
Zapowiedzi filmu "1920. Bitwa Warszawska" ukazują przepaść między grafiką autorską a banalnym fotomontażem – pisze Marcin Kube
Film Jerzego Hoffmana promują dwa rodzaje plakatów. Z jednej strony – świetne grafiki Andrzeja Pągowskiego, z drugiej – kiczowate postery z fotografiami aktorów w patetycznych pozach na tle wybuchów. Jesteś użytkownikiem Facebooka? Zagłosuj na najlepszy plakat. Wystarczy kliknąć w ikonkę "Poleć"
Pierwsza z prac Pągowskiego przedstawia lancę ułańską rozbijającą czerwoną gwiazdę. Dwie pozostałe to portrety bohaterów – przypominają afisze nawołujące do walki z bolszewikami z 1920 r. Sytuacja, w której artystyczne plakaty promują polską superprodukcję, jest wyjątkowa: od 20 lat graficy mogą reklamować głównie filmy niszowe. Duet Joanna Górska i Jerzy Skakun tworzy plakaty do nowości światowego kina (m.in. "Sezon na kaczki", "Małe sekrety") oraz do filmów z cyklu "Klasyka kina" (m.in. "Casablanca" i "Przeminęło z wiatrem"). Pracują dla małych dystrybutorów – Manany i Vivarto. Ich minimalistyczny styl cechują proste rysunki i liczne symbole.
Justyna Czerniakowska – na co dzień asystentka prof. Lecha Majewskiego na warszawskiej ASP – jest m.in. autorką plakatów do "Enen" Feliksa Falka, "Operacji Dunaj" Jacka Głomba i "Generała Nila" Ryszarda Bugajskiego. Na tym ostatnim przekreśliła twarz Olgierda Łukaszewicza pasem czerwonej farby. Pokazała, że można niesztampowo użyć fotografii aktora w plakacie. Czerniakowska jest także autorką artystycznego plakatu do "1920. Bitwy Warszawskiej", który nie został wykorzystany w szerokiej  promocji filmu. Maria Strzelecka zaczęła karierę plakacistki od "Chaosu" i "Wojny polsko-ruskiej", nakręconych przez męża Xawerego Żuławskiego. Na jednym z posterów do "Wojny..." z głowy Doroty Masłowskiej – niczym z matrioszki – wychodzi Silny, grany przez Borysa Szyca, a za nim inne postacie. Przy "Wszystko co kocham" z 2009 r. świetnie oddała punkowy klimat filmu o miłości w PRL – są na nim skrzyżowane gitary na tle orła bez korony, a wszystko spaja kwiatowa ramka. Inni artyści pracują dla filmu okazjonalnie. Obraz Tomasza Olbińskiego w 2010 r. posłużył jako plakat do "Matki Teresy od kotów", a rysunek warszawskiej projektantki Olki Osadzińskiej – do "Sali samobójców". Bohaterowie filmu byli na nim opleceni białym kablem od iPoda.

Strategia handlowa

Kryzys polskiego plakatu artystycznego zaczął się pod koniec lat 80. Wraz z komercjalizacją na rynku pojawiło się wielu dystrybutorów kopiujących zachodnie wzorce reklamowe. Doświadczony twórca, prof. Lech Majewski przestał projektować dla kina: – Wyjątkowo dałem się namówić Juliuszowi Machulskiemu przy "Vincim" w 2004 r. – mówi. – Długo walczył z dystrybutorami o mój pomysł, ale ostatecznie plakatu i tak nie wykorzystano. Przedstawiciele dużych dystrybutorów tłumaczą to strategią handlową – potrzebą używania uproszczonego kodu wizualnego. I tak białe tło plakatu oznacza komedię, czarne – horror, czerwone – kino akcji. Podobnie wypowiada się Jakub Duszyński, dyrektor artystyczny Gutek Film: – Wydaje mi się, że filmy komercyjne przeznaczone do multipleksów trudno reklamować rysunkiem artystycznym, kojarzącym się często młodemu widzowi z czymś anachronicznym. Dlatego współpracę z plastykami podejmujemy przy skromnych, artystycznych produkcjach. – Nie zgadzam się z opinią, że plakat wysublimowany graficznie sugeruje widzowi reklamę sztuki teatralnej lub koncertu – mówi "Rz" Juliusz Machulski. Sukces frekwencyjny filmów "Ile waży koń trojański?" (621 tys. widzów) i "Sala samobójców" (ponad 810 tys.) pokazuje, że autorski poster nie zniechęca publiczności. Kolejnym argumentem przeciwko artystycznym plakatom jest cena za ich wykonanie. – Dystrybutorzy zamiast zawodowych grafików zatrudniają ludzi, którzy opanowali photoshop – opowiada Machulski.

Inspirujemy Hollywood

Wynagrodzenie młodego twórcy wynosi ok. 5 tys. zł, a uznanego artysty do 20 tys. zł. – Przy milionach wydawanych na film te kilkanaście tysięcy nie powinno stanowić problemu – dodaje Andrzej Pągowski. Tymczasem Hollywood coraz częściej sięga dziś po wyrafinowane projekty graficzne. "Czarnego łabędzia" Darrena Aronofsky'ego promował plakat z sylwetką tancerki wpisaną w figurę olbrzymiego ptaka. Autor projektu, ze studia LaBoca, powiedział "Guardianowi", że inspirowały go polskie plakaty filmowe z lat 60. i 70. W "Debiutantach" Mike'a Millsa mieszkanie bohatera zdobią grafiki do naszych filmów z lat 60. i 80. Amerykańskie studia filmowe do pracy nad plakatami zatrudniają najzdolniejszych grafików komputerowych. Jest wśród nich Polak – Tomasz Opasiński. W sierpniu opowiadał "Rz" o swojej pracy dla hollywoodzkich producentów: – Amerykanie są otwarci, jeśli wymyślisz coś nowego i ciekawego. Niestety, u nas teraz plakaciści mogą się rozwijać tylko poza głównym nurtem kina
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL