fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Realista politycznie zaangażowany

W pracowni artysty (1855)
bridgeman art library
Retrospektywa Gustave'a Courbeta w Grand Palais pokazuje artystę o wielkim rozmachu - twórcę portretów, pejzaży, scen myśliwskich i odważnych aktów. Są też prace dotychczas nieeksponowane publicznie.
Jak mało kto zasłużył na miano buntownika bez powodu. Mógł prowadzić dostatnie życie, wybrał udział w komunie i śmierć na wygnaniu. Schedą po nim stał się nowy kierunek w sztuce i jeden z najsłynniejszych obrazów erotycznych.
Obejmująca 150 prac i niemal 60 fotografii paryska retrospektywa Gustave'a Courbeta przyciąga tłumy. Na plakacie – autoportret z 1841 r., kiedy artysta miał zaledwie 22 lata. "Desperat", jak go zatytułował, rwie włosy z głowy, wbija w widza przerażone spojrzenie. To jeszcze ślad metaforycznej maniery romantyzmu, której Courbet miał niebawem radykalnie się sprzeciwić – 15 lat później uznany zostanie za ojca francuskiego realizmu. Będzie przedstawiać współczesne mu życie, z jego brutalnością i drastycznością.
Jedyny syn bogatych ziemian z Ornans w rolniczym departamencie FrancheComté, pozostał do końca życia wierny wiejskiej prowincji. Nie cenił Paryża ani jego koterii, nie inspirowało go życie stolicy, miejskie pejzaże i rozrywki czy zgromadzenia w pracowniach malarzy. Courbet przeniósł akcję na prowincję. Zamiast pikników malował pogrzeby, a wśród ulubionych modeli byli przyjaciele, członkowie jego rodziny – i on sam. Jego siostra Zoé Reverdy zauważyła: "Właściwie on portretuje wszystko" – bo Courbetowi odpowiadał każdy model. Nie cenił edukacji akademickiej. Zaczął ją w szkole artystycznej w Besancon, ale szybko uznał nauczycieli za dyletantów. Uczył się prywatnie. W Paryżu, gdzie pojawił się jesienią 1839 r., studiował na własną rękę, kopiując w Luwrze starych mistrzów. Trzy lata później uznał, że może zadebiutować na tzw. Salonie, dorocznym, prestiżowym przeglądzie malarstwa. Ale pierwsze podejścia okazały się porażką. W końcu, zbuntowany przeciwko jury, wzniósł własnym sumptem pawilon, gdzie pokazał 40 płócien. Wystawie towarzyszył manifest artystyczny zatytułowany "Realizm". To w nim pojawiła się charakterystyka współczesnego artysty jako twórcy "żywej sztuki", który może "oddać obyczaje, idee, obraz czasów". Hołdował wizji artysty jako samotnego, niezrozumianego demiurga. Z pewnością wpływ na ten sposób myślenia mieli literaccy przyjaciele: Alfred de Musset i Charles Baudelaire, a także filozof utopista PierreJoseph Proudhon. Niemniej regularny dochód zapewniały mu portrety, na których uwieczniał pisarzy, dziennikarzy, wydawców. Często wyjeżdżał z Paryża. Poświęcił wiele prac rodzinnemu FrancheComté i dzikiej Normandii. Jego pejzaże są surowe, syntetyczne, zaskakująco prawdziwe, mimo iż rzadko były wiernym odzwierciedleniem okolicy. Równie nietypowo traktował sceny myśliwskie. To temat tradycyjnie gloryfikujący zwycięstwo łowcy. Courbet pokazywał, że triumf myśliwego nie jest wolny od smutku – cierpienie zwierzyny napawało go melancholią. Jego obrazymanifesty, jak je później nazwano, to "Pogrzeb w Ornans" z 1849 r. i "Pracownia malarza" z 1855 r., także "Kąpiące się" z 1853 r. W pierwszych dwóch zderzał klasy społeczne. Zwłaszcza w "Pracowni" widać grono majętnych przyjaciół naprzeciw grupy biedaków, mieszkańców ubogich dzielnic; jest nawet kobieta karmiąca dziecko piersią. Podkreślał tu również swoje umiłowanie pejzażu: stojący w centrum artysta maluje właśnie landszaft. "Kąpiące się" wskazują na zainteresowanie Courbeta aktem, ale jego kobiety są dojrzałe, ich ciała – obfite, niekiedy zdeformowane porodem. Stąd już krok do "Początku świata", dzieła wykonanego na zamówienie tureckiego dyplomaty za 20 tys. franków (dziś to ok. 45 tys. euro). To frontalne przedstawienie… kobiecego krocza. Niewielki obraz (46 x 55 cm) w jasnej tonacji dzięki naturalnej barwie ciała i bieli tkanin, z ciemnym akcentem włosów łonowych. Autorowi nie chodziło o niezdrowe emocje – przedstawił alegorię Matki Natury. Intencje zleceniodawcy pozostały nieznane, wiemy jedynie, że obraz, podobnie jak Goyowska "Maja", wylądował za zasłoną. "Początkowi świata" towarzyszą na wystawie dagerotypy mniej lub bardziej wyuzdanych aktów wykonanych przez wziętych fotografów tamtej epoki. Courbet nie był jednak pierwszym pornografem Francji, zresztą mu tego nie zarzucano. Raczej mógł się narazić na kąśliwe uwagi za zbytnią ufność pokładaną w naukach społecznych Proudhona: w 1870 r. nie przyjął Legii Honorowej z nadania Napoleona III, w tym samym roku przystąpił do Komuny Paryskiej jako komisarz ds. sztuki. Dużo działał i dekretował, ale zapisał się – przynajmniej w annałach komunardów – jednym postanowieniem: zburzenia kolumny na placu Vendôme. Kilka lat później kolumnę odbudowano, a kosztami obciążono Courbeta. Mieszkał już w tym czasie w Szwajcarii jako uchodźca polityczny. Walczył w sądach o uniewinnienie, ale obciążono go sumą ponad 300 tys. franków za renowację kolumny. Pierwszą ratę miał zapłacić 1 stycznia 1878 r. Zmarł dzień wcześniej. Tym razem miał powód do buntu. "Gustave Courbet", Galeries Nationales du Grand Palais w Paryżu, wystawa czynna do 28 stycznia 2008 r. Pierwszy obraz "Portret chłopca" namalował, mając 15 lat. Przez całe życie portretował najchętniej i najczęściej samego siebie. W1849 r. postulował zorganizowanie loterii charytatywnej dla wsparcia ubogich artystów. Jego poglądy bulwersowały środowisko, które odpłacało mu, złośliwie go karykaturując.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA