Świat

„Zdrowe siły” Białorusi mają własną organizację

Nasi wschodni sąsiedzi reaktywowali już niemal wszystkie sowieckie organizacje, tyle że pod nowymi nazwami. Zamiast KPZR działa Biała Ruś
Dawny Leninowski Komunistyczny Związek Młodzieży (Komsomoł) został zastąpiony Białoruskim Republikańskim Związkiem Młodzieży, zwanym Łukamołem. Związki zawodowe pozostały te same co za czasów ZSRR, tyle, że nie są już sowieckie, ale komuniściłukaszenkowskie.
Celem powstałej przed tygodniem organizacji Biała Ruś jest – jak podkreślał jej jednogłośnie wybrany przewodniczący, minister oświaty Aleksander Radkow – „zjednoczenie wszystkich zdrowych sił społeczeństwa dla zbudowania silnego, kwitnącego państwa”.Nie jest to partia polityczna, choć może się w nią przekształcić. Wiadomo już, że będzie uczestniczyć w wyborach parlamentarnych 2008 roku, co jest o tyle dziwne, że organizacjom społecznym nie wolno angażować się w proces wyborczy. A prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko jeszcze niedawno zdecydowanie sprzeciwiał się tworzeniu partii władzy. Zwolennicy Łukaszenki pozostawali niesformalizowaną grupą, zjednoczoną wokół struktur państwowych. Utrudniało to podejmowanie decyzji, nie było bowiem ewidentnych centrówdecyzyjnych. Oczywiście na samej górze najważniejszą rolę odgrywał szef państwa, ale niżej sytuacja nie była jasna.Brak formalnej partii władzy miał jednak bardzo wiele zalet. Przede wszystkim Łukaszenko mógł utrzymywać, że jest „prezydentem wszystkich Białorusinów”, no – może – z wyjątkiem niewielkich grup opozycyjnych. Dlatego prezydent konsekwentnie odmawiał formalnego przyjęcia poparcia jakichkolwiek partii politycznych, poczynając od komunistów, a skończywszy na egzotycznej Partii Socjalno-Sportowej. Pozostawał niejako ponad nimi.Grup poparcia mogło być bardzo wiele, ale ostatecznym i najważniejszym źródłem władzy prezydenckiej mieli być po prostu obywatele białoruscy, którzy – co potwierdzały także rozmaite niezależne badania – w zdecydowanej większości rzeczywiście Aleksandra Łukaszenkę popierali.
Teraz jednak sytuacja się zmieniła. Dlaczego? Politycy opozycji i niezależni politolodzy twierdzą, że powód jest niezwykle prosty: popularność Aleksandra Łukaszenki spada. Jeśli szef państwa ma utrzymać władzę, dalsze działania powinny zostać zinstytucjonalizowane. Nie wystarczą już niesformalizowane grupy. Potrzeba sprawnej organizacji. I taką organizację właśnie stworzono, wyraźnie czerpiąc ze wzorców sowieckich. Ogólnonarodowa struktura – Biała Ruś oraz jej dwa pasy transmisyjne – młodzieżowy Łukamoł i pracownicze związki zawodowe – mają organizować białoruskie społeczeństwo, szerzyć „ideologię państwową”, zapewniać prezydentowi poparcie, a także wyłaniać kandydatów na deputowanych i na radnych.Pytanie tylko, czy ten sowiecki wzorzec sprawdzi się w warunkach współczesnej Białorusi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL