fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Nie musisz się zgadzać na ubezpieczenie

Banki coraz częściej przy podpisywaniu umowy kredytowej proponują nam lub wręcz obligują nas, do wykupienia różnego rodzaju ubezpieczeń. Często jednak nie warto korzystać z takiej łączonej oferty
Przychodzimy do banku, pytamy o kredyt. Pracownica ocenia naszą zdolność kredytową, a następnie przedstawia nam ofertę: kredyt w określonej kwocie i wysokość kolejnych rat, zależnie od okresu, na jaki się zadłużamy. Nie każdy wie, że już wtedy warto zapytać, czy w raty, o których mowa, jest wliczone ubezpieczenie i czy możemy z niego zrezygnować? Wpływa ono bowiem na koszt obsługi kredytu.
[srodtytul]Co w zamian[/srodtytul] Ostrożni klienci, traktując bank jako instytucję wartą zaufania, zwykle zgadzają się na wszelkie dodatkowe ubezpieczenia, o ile oczywiście nie niosą one ze sobą dużych kosztów. Zakładają, że kilkanaście złotych miesięcznie nie zrobi im większej różnicy, a sen będą mieć dużo spokojniejszy.
– Warto jednak zastanowić się dokładnie, czy takie ubezpieczenie faktycznie jest nam potrzebne oraz co dostajemy w zamian. Część banków wymaga wykupienia ubezpieczenia na życie tylko w pewnych przypadkach, np. gdy kredytobiorca jest jedynym żywicielem rodziny, osobą samotną lub w podeszłym wieku. Dla innych jest to tylko opcja – mówi Łukasz Niewola, analityk z Home Broker. Warto jednak pamiętać, że każde dodatkowe ubezpieczenie jest zyskiem dla banku, a niekoniecznie kiedykolwiek nam się przyda. – Banki bardzo często proponują dodatkowe ubezpieczenia, aby zrekompensować sobie różne formy zniżek, takie jak 0 proc. prowizji. Jeśli jednak możemy wybrać: zapłacić prowizję lub wykupić ubezpieczenie, wtedy nie ma się co zastanawiać. Decydując się na wykup polisy w takim wypadku, możemy tylko zyskać – dodaje Łukasz Niewola. [srodtytul]Musisz mieć wybór[/srodtytul] Aleksandra Łukasiewicz, dyrektor ds. produktów bankowych w Open Finance, podkreśla, że łączenie kredytu z różnego rodzaju ubezpieczeniami, czyli tzw. bancassurance, jest coraz popularniejsze. Ubezpieczenia mogą być obowiązkowe i wtedy jest to po prostu kolejna opłata okołokredytowa. Część banków proponuje zamianę prowizji na ubezpieczenia – np. od bezrobocia, OC, wzrostu stawki WIBOR. Koszt jest ten sam, a otrzymujemy coś dodatkowego. Coraz popularniejsze staje się proponowanie przy okazji zaciągania kredytu wykupienia dodatkowych ubezpieczeń, najczęściej na życie, od utraty pracy czy też niezdolności do pracy. – Przed podjęciem decyzji o skorzystaniu z tej propozycji warto się zastanowić, czy dane ubezpieczenie jest nam w ogóle potrzebne. Jedyny żywiciel rodziny potrzebuje ubezpieczenia na życie, ale para o wysokich zarobkach, gdzie każda z osób może bez trudu samodzielnie obsługiwać kredyt, już niekoniecznie. Warto też sprawdzić, ile kosztują tego typu ubezpieczenia na rynku i porównać ich cenę – radzi Aleksandra Łukasiewicz. – Banki proponują nam ubezpieczenia z dwóch powodów. Z jednej strony jest to doskonały sposób na dodatkowy zarobek, bo duża część składki z ubezpieczenia wraca do nich od firm ubezpieczeniowych – mówi Michał Macierzyński, analityk z portalu bankier.pl. – Oczywiście nie oznacza to, że nie warto zabezpieczać swojej przyszłości, natomiast niekoniecznie w ten sposób, który proponuje nam bank. Tylko w wyjątkowych przypadkach wzięcie takiego ubezpieczenia jest uzasadnione, np. gdy ktoś jest rzeczywiście poważnie lub przewlekle chory, samodzielnie wychowuje małe dzieci itp. [srodtytul]Dokładnie policz[/srodtytul] Wyliczenie, ile nas kosztuje ubezpieczenie, nie jest proste. – Najlepiej poprosić pracownika banku o podanie miesięcznej raty z oraz bez dodatkowych ubezpieczeń, wskazując, że świadomie rezygnuje się z wszystkich fakultatywnych ubezpieczeń. Wystarczy potem pomnożyć różnicę pomiędzy tymi dwoma wielkościami przez okres kredytowania, żeby dostać odpowiedź, ile dodatkowo kosztuje nas takie ubezpieczenie. Od tego powinna zależeć decyzja, czy decydujemy się na takie ubezpieczenie, czy nie – radzi Michał Macierzyński. Jeśli patrzymy na wydatek miesięczny na ubezpieczenie, to nie wydaje się on wielki. Miesięcznie trzeba bowiem zapłacić tylko o 50 zł więcej. Jednak w skali roku robi to już różnicę w wysokości 600 zł. [ramka]OPINIA [b]Karol Wilczko, analityk eHipoteka.com[/b] – Rata kredytu w związku z różnymi kosztami okołokredytowymi może być wyższa prawie o 11 proc. od raty, nieuwzględniającej tych opłat. Aby wyjaśnić dlaczego, posłużmy się przykładem kredytu w wysokości 200 tys. zł, denominowanego we frankach szwajcarskich; okres kredytowania 30 lat; oproc. - 4,3 proc. Bez uwzględnienia jakichkolwiek kosztów rata kredytu wynosi: 989,74 zł. To, co zwiększa ratę kredytową dla kredytów walutowych, to przede wszystkim spread oraz kurs walutowy. W naszym przykładzie rata z uwzględnieniem spreadu zwiększa się do 1035,55 zł. Jeśli natomiast kurs wzrośnie o 10 proc. to w naszym przykładzie rata kredytowa urośnie do poziomu 1139,11 zł, czyli o ponad 103 zł. Koszt, jaki może być doliczony do kredytu i może wpłynąć na ratę, to przede wszystkim prowizja za przyznanie kredytu. Wynosi ona średnio 1 – 1,5 proc. Jeśli przyjmiemy, że dla naszego przykładu jest to 1 proc. i doliczymy ją do kredytu, to rata wzrośnie do poziomu 1045,92 zł. Zwykle przy kredytowaniu powyżej 80 proc. wartości nieruchomości dodatkowo dochodzi tzw. ubezpieczenie brakującego wkładu własnego. Składka z nim związana jest zwykle pobierana za pewien okres (np. za pięć lat). Jeśli w naszym przykładzie założymy kredytowanie do 100 proc. wartości nieruchomości, to koszt tego ubezpieczenia za pierwsze pięć lat wyniesie 1400 zł. Jeśli dodamy tę kwotę do kredytu, to rata dla naszego modelowego kredytu wzrośnie do poziomu 1053,16 PLN (więcej o 6,4 proc. w stosunku do wyjściowej raty bez żadnych kosztów). Dodatkowo bank może wymagać cesji z różnego typu ubezpieczeń, np.: na wypadek utraty pracy czy śmierci. Koszt ten może wynieść 0,02 proc. aktualnej kwoty kredytu. W naszym przykładzie oznaczałoby to wzrost raty o kolejne 40 PLN do poziomu 1093,16 PLN (wzrost o 10,4 proc. w stosunku do wyjściowej raty bez żadnych kosztów). Doliczmy jeszcze opłatę za wycenę nieruchomości. Może ona wynieść średnio 700 zł. Doliczając to do kwoty kredytu otrzymujemy ratę1 096,80 PLN (wzrost o 10,8 proc. w stosunku do wyjściowej raty bez żadnych kosztów). Do tego należy dodać koszt ubezpieczenia pomostowego, które musimy płacić do momentu wpisu hipoteki do księgi wieczystej. Zwykle trwa 3 – 6 miesięcy. Przez taki okres więc rata przykładowego kredytu wzrasta o 146 zł (średni koszt ubezpieczenia na rynku) miesięcznie – czyli do 1242,80 zł. [b]gb[/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA