fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Kryzys przyspiesza integrację

ROL
Jerzy Haszczyński
Nikt nie zamierza utrudniać realizacji polskich interesów gospodarczych – podkreśla szef niemieckiego MSZ Guido Westerwelle
We wtorek w Warszawie na wspólnym posiedzeniu spotykają się rządy Polski i Niemiec. Uczczą 20. rocznicę traktatu polsko-niemieckiego i wydadzą z tej okazji deklarację. Na pytania „Rz” minister Guido Westerwelle odpowiedział pisemnie. Stwierdził, że rehabilitacja przedstawicieli przedwojennej mniejszości polskiej nie oznacza odszkodowań. Zachęcił Polskę do nakreślenia wspólnej wizji przyszłości i przyjęcia wspólnej odpowiedzialności za  politykę zagraniczną UE.
Czego nie udało się osiągnąć we wzajemnych stosunkach Niemcom i Polsce przez te 20 lat od podpisania traktatu o dobrym sąsiedztwie?
Guido Westerwelle: Rozwój niemiecko-polskich stosunków w ciągu ostatnich 20 lat jest wielką i godną uwagi historią sukcesu. Traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, którego jubileusz obchodzimy, po przezwyciężeniu podziału Europy położył podwaliny pod bezprecedensowe zbliżenie naszych obydwu krajów. Od momentu podpisania traktatu ponad 2 miliony młodych ludzi wzięło udział w programach wymiany, a wielkość obrotów handlowych wzrosła czternastokrotnie. Nic jednak nie jest tak dobre, aby nie mogło być jeszcze lepsze. Myślę tu chociażby o połączeniach szlaków komunikacyjnych. Chcemy zwłaszcza szybko zmodernizować trasy kolejowe między Berlinem a Szczecinem oraz Berlinem a Wrocła- wiem, tak aby można było skrócić czas podróży. Wymaga to zaangażowania po obydwu stronach.
Stosunkom niewątpliwie zaszkodził gazociąg Nord Stream, którego budowę Rosja z Niemcami podjęły, nie bacząc na interesy Polski. Polska podkreśla, że rurociąg utrudni rozwój portu w Świnoujściu, bo nie pozwoli na odpowiednie pogłębienie najkorzystniejszego toru wodnego. Sprawa jest w sądzie. Czy nie może być jednak rozstrzygnięta przez polityków? Czy rząd niemiecki nie może zagwarantować, że polskie obawy się nie spełnią?
W przeszłości omawialiśmy to zagadnienie obszernie i z mojego punktu widzenia znaleźliśmy stosowne wyjście. Problem głębokości toru wodnego z naszego punktu widzenia został zadowalająco rozwiązany: przy zachodnim podejściu do portów w Świnoujściu i Szczecinie Nord Stream obiecał, że głębiej wkopie rurociąg. Odnośnie do  podejścia północnego nałożono na inwestora – udzielając mu zezwolenia – następujący warunek: jeśli w przyszłości wystąpią udokumentowane utrudnienia w żegludze, zezwolenie w tym punkcie będzie zweryfikowane. Obecnie nie ma utrudnień. Statki o zanurzeniu wynoszącym 15 metrów i tak nie mogą pływać na tym obszarze morskim ze względu na niewystarczającą naturalną głębokość.
Konsorcjum Nord Stream obiecuje, że gdy Polska będzie chciała pogłębić tor, to rurociąg zostanie zakopany niżej. Czy gdyby podobna obietnica dotyczyła pana kraju, to pan minister uwierzyłby w nią? Przecież wymagałoby to wstrzymania pracy ważnego dla gospodarki rurociągu, który ma pompować 57 mld m sześc. gazu rocznie i na dodatek kosztował 10 mld euro?
Warunek, który jest związany z udzieleniem zezwolenia, jest jasnym, sprawdzalnym pod względem prawnym uregulowaniem. Nikt nie ma zamiaru utrudniać realizacji polskich interesów gospodarczych. Chodzi także o europejskie interesy dotyczące zaopatrzenia w energię i o wrażliwe środowisko naturalne Bałtyku, które w każdym razie należy chronić.
W uchwale, którą Bundestag przyjął 10 czerwca z okazji 20-lecia traktatu, jest mowa o rehabilitacji przedstawicieli dawnej mniejszości polskiej zamordowanych w czasach Trzeciej Rzeszy. Wcześniej władze niemieckie unikały słowa „rehabilitacja”, bo wiązałoby się z odszkodowaniami dla rodzin. Teraz Niemcy są gotowe na wypłatę odszkodowań?
10 czerwca Niemiecki Bundestag przeważającą więk- szością głosów wyraził zadowolenie z rozwoju stosunków niemiecko-polskich i jego perspektywicznego kierunku. Na tle tragicznych rozdziałów naszej historii Bundestag opowiedział się za uczczeniem i rehabilitacją osób pochodzenia polskiego, które były ofiarami prześladowań narodowosocjalistycznych w Niemczech. Podczas rozmów okrągłego stołu prowadzonych na temat praw obywateli niemieckich pochodzenia polskiego i niemieckiej mniejszości w Polsce nie poruszano tematu odszkodowań. Zainteresowanym grupom społecznym chodziło o godną pamięć i uznanie.
Wobec dzisiejszych Polaków w Niemczech terminu „mniejszość” Berlin nie chce używać. Czy poza nazwą Polonia niemiecka ma teraz dokładnie takie same prawa jak uznane mniejszości: serbołużycka czy duńska?
Nasi współobywatele polskiego pochodzenia są w naszym społeczeństwie tak dobrze zintegrowani jak żadna inna grupa obcojęzyczna w Niemczech, a ich prawa w traktacie o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy są tak jasno zdefiniowane jak prawa mniejszości niemieckiej w Polsce. Opowiadamy się naturalnie za realizacją tych praw. Okrągły stół uchwalił niedawno cały szereg konkretnych działań mających na celu poprawę wspierania tożsamości językowej i kulturowej obydwu grup. To wielki sukces, którego nie wolno umniejszać. Obydwie strony pragną wcielać w życie uzgodnienia okrągłego stołu i kontynuować ten dialog. Żądanie przyznania statusu mniejszości Polakom w Niemczech nie odpowiada jednak ani realiom społecznym, w których żyją nasi współobywatele polskiego pochodzenia, ani możliwościom niemieckiego systemu prawnego.
We wspomnianej uchwale Bundestagu posłowie wzywają Polskę, by szanowała różne kultury pamięci na Śląsku. Z kolei w ogłoszonych tydzień temu ustaleniach okrągłego stołu dotyczących Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce mówi się, że wspieranie mniejszości niemieckiej ma polegać także na powoływaniu w polskich województwach pełnomocników ds. mniejszości nie tylko narodowych, ale i etnicznych. Czy to wszystko nie oznacza angażowania się Niemiec w polski spór o to, czy istnieje mniejszość śląska?
Obydwie strony złożyły przy okrągłym stole obietnice, które chcą i mogą urzeczywistnić. Życzenie, aby niemiecka mniejszość w Polsce i obywatele polskiego pochodzenia w Niemczech miały osoby do kontaktów, grało tu ważną rolę. Forma, jaką przyjmie taka instytucja, leży oczywiście w kompetencjach wewnątrzpaństwowych. Dotyczy to także Niemiec.
Przejdźmy do spraw europejskich. Czy kryzys w niektórych krajach strefy euro, od Grecji po Portugalię, nie zniechęci Niemiec i do wspólnej waluty, i do pogłębiania współpracy w UE?
Wprost przeciwnie. Podjęliśmy znaczące decyzje, by w długiej perspektywie zapewnić przyszłość i stabilność waluty euro. Solidarność i solidność polityki finansowej są dwiema stronami tego samego medalu, czyli zaangażowania wszystkich na rzecz wspólnej przyszłości Europy. Uchwaliliśmy pakt stabilizacyjny cieszący się prestiżem i skutecznością. Stały parasol ochronny będzie od 2013 roku chronić wspólną walutę przed atakami spekulacyjnymi. Do tego czasu będziemy mieli rozwiązania możliwe do zaakceptowania dla wszystkich. Wszystkie państwa strefy euro wybrały drogę dyscypliny budżetowej i ze swej polityki budżetowej rozliczają się w Brukseli. Widzimy, że europejski kryzys zadłużenia przyspieszył proces integracji.
Czy można mówić o wspólnej polityce zagranicznej Unii, skoro Niemcy nie wsparły Francji i Wielkiej Brytanii, gdy postanowiły one interweniować w Libii?
Większość państw należących do Unii Europejskiej i NATO nie bierze udziału w tej operacji wojskowej. Niemcy i Polska postanowiły w niej nie uczestniczyć. Partnerzy unijni mają w odniesieniu do Libii jasny wspólny cel, jakim jest utorowanie drogi do demokratycznego rozwoju. W Unii Europejskiej uchwaliliśmy daleko idące embargo na ropę i gaz z Libii, a jako Europejczycy pokazaliśmy jedność w tej kwestii również na forum Narodów Zjednoczonych. W Unii Europejskiej jesteśmy jednomyślni co do tego, że Narodowa Rada Libijska w Bengazi jest prawowitym przedstawicielem narodu libijskiego. Dlatego też wysoki przedstawiciel Unii Europejskiej do  spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa pani Catherine Ashton otworzyła przedstawicielstwo Unii Europejskiej w Bengazi. Ze wszystkich tych działań płynie do podmiotów na politycznej scenie Afryki Północnej mocny sygnał, że Unia Europejska może skutecznie stosować instrumenty wspólnej polityki zagranicznej.
We wtorek wspólne posiedzenie rządów Polski i Niemiec. Jakie powinno być jego główne przesłanie?
Dziś nie chcemy patrzeć jedynie wstecz, na to, co już osiągnęliśmy, lecz nakreślić wspólną wizję naszej przyszłości w XXI wieku. Jeszcze nigdy nasze stosunki nie były tak dobre jak obecnie. Musimy wykorzystać historyczną szansę, jaką dziś mamy, będąc partnerami ramię w ramię w Unii Europejskiej i NATO, szansę wynikłą z przezwyciężenia podziału Europy, dla dobra społeczeństw naszych krajów. Dlatego pragniemy odgrywać aktywną rolę w  kształtowaniu Europy i przyjąć wspólną odpowiedzialność za politykę zagraniczną. Jest to nasza powinność wynikająca z przeszłości. 

—pytania zadał Jerzy Haszczyński
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA