fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Polski rynek budowlany jest stabilny

Kondycja firm budowlanych nie wypada źle na tle innych branż
ROL
Rynek mieszkaniowy kryzys ma już za sobą. O nowym boomie nie ma jednak mowy, a od września będzie trudniej odzyskać należności w tej branży
We Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Polsce popyt pobudza nowe inwestycje, podczas gdy we Włoszech, USA, a przede wszystkim w Hiszpanii, trudności wciąż dają o sobie znać. – W krajach, które jako pierwsze odczuły skutki kryzysu gospodarczego, budownictwo mieszkaniowe nadal boryka się z wieloma problemami. Tak właśnie wygląda sytuacja w Hiszpanii, gdzie branża budowlana popadła w długotrwały kryzys, a w mniejszym stopniu również w Stanach Zjednoczonych i we Włoszech – wyjaśnia Karine Berger, przedstawicielka Euler Hermes.

Niezła kondycja

W Polsce rynek budowlany jest już stabilny, osiągają jednak znacznie mniejsze obroty niż przed kryzysem. – Wyniki branży zaczęły spadać w końcu 2008 r., o czym świadczył spadek popytu, a w ślad za tym cen – zarówno prac, jak i materiałów budowlanych. Inwestycje pobudził z powrotem już w ubiegłym roku stabilny popyt. Powoli odradzają się projekty mieszkaniowe, jak i inwestycje handlowe, logistyczne, a w ostatniej kolejności, w tym roku pojawiają się też inwestycje produkcyjne – tłumaczy Piotr Pławski, kierownik Zespołu ds. Oceny Ryzyka Branży Budowlanej w Euler Hermes. Na tle innych branż budownictwo, czyli głównie firmy wykonawcze, nie są w dużo gorszej kondycji, otrzymując w terminie ok. 76 proc. wartości swoich należności.
W gorszej sytuacji są dostawcy materiałów budowlanych, finansowanych na bieżąco zaledwie w ok. 60 proc. Zdaniem Piotra Pławskiego, po szczycie sezonu, na jesieni, wraz ze zmniejszeniem dopływu gotówki wskaźniki te ulegną pogorszeniu.

Rośnie ożywienie

We Francji ceny nieruchomości rosną szybciej niż dochody gospodarstw domowych jednak dzięki obniżeniu stóp procentowych pozostają one wypłacalne, Po spadku odnotowanym w latach 2008 — 2009, liczba nowych inwestycji budowlanych wzrosła nieznacznie w 2010 r., a trend ten utrzymuje się również w 2011 r. Wzrost ten wynika również z nieustannego popytu na lokale oraz przywiązania Francuzów do mieszkania „na swoim". W Niemczech ceny domów i mieszkań odznaczają się wyjątkową stabilnością, podczas gdy dochody wzrosły od 2000 r. średnio o 25 proc. — szacują analitycy Euler Hermes.
Tu jednak mimo niskich cen nieruchomości, zadłużenie niemieckich gospodarstw domowych jest wciąż wysokie, co wynika z dokonywanych wcześniej inwestycji. Natomiast aktywność deweloperska na rynku budowlanym jest jednak nadal niewielka, a liczba rozpoczętych inwestycji wzrosła tylko nieznacznie. W Wielkiej Brytanii, w 2010 r. ceny nieruchomości zaczęły znowu rosnąć po ostrej korekcie, która miała miejsce w 2008 r.
Zadłużenie gospodarstw domowych jest wciąż wysokie, co utrudnia zaciąganie nowych kredytów pomimo atrakcyjnych i stabilnych stóp procentowych, które utrzymują się na podobnym poziomie od 2009 r. — W tych okolicznościach liczba projektów deweloperskich wzrosła w ciągu dwóch lat o 8 proc., ale wciąż daleko jej do szczytowego poziomu z 2007 r. Prognozy są jednak optymistyczne — twierdzą analitycy z Euler Hermes.

Pogrążone w bessie

Tymczasem we Włoszech ceny nieruchomości w ciągu ostatnich dziesięciu lat rosły szybciej od dochodów. Jednocześnie włoskie gospodarstwa domowe wciąż nie są zadłużone na takim poziomie co ich kraje sąsiednie, mimo że w ciągu ostatnich dziesięciu lat wartość zaciąganych kredytów wzrosła dwukrotnie. Liczba nowych inwestycji budowlanych nadal znajduje się wyraźnie poniżej rekordowego poziomu odnotowanego w 2005 r.
– Aktywność na rynku budowlanym pozostaje niewielka i nic nie wskazuje na zmianę trendu w krótkim lub średnim okresie – mówi Karine Berger. W Stanach Zjednoczonych ceny nieruchomości spadły o 10 proc. w ciągu ostatnich trzech lat. Gospodarstwa domowe są nadal mocno zadłużone i nie mogą korzystać z utrzymujących się wciąż na niskim poziomie stóp procentowych. Nowe inwestycje budowlane hamowane są przez trzy miliony zalegających na rynku niesprzedanych domów i mieszkań.
Branża znajduje się w zastoju i nic nie wskazuje na to, żeby liczba nowych inwestycji budowlanych miała w najbliższym czasie wzrosnąć. Również w Hiszpanii na próżno szukać symptomów wskazujących na możliwą poprawę sytuacji.
Ceny, które w latach 2000-2007 wzrosły dwukrotnie, w ostatnich trzech latach spadły o 13 proc. Zadłużenie gospodarstw domowych jest obecnie dwukrotnie wyższe niż 10 lat temu a liczba nowych przedsięwzięć budowlanych znajduje się na poziomie siedmiokrotnie niższym niż w rekordowym roku 2006. — Na rynku jest 650 tys. niesprzedanych mieszkań. Od trzech lat branża budowlana, która wcześniej napędzała wzrost gospodarczy, znajduje się w chronicznym kryzysie — mówi Karine Berger.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA