fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Wobec watykańskiej Ostpolitik

Z papieżem Pawłem VI w Watykanie. 1964 r.
BEW
Rozmowy z przedstawicielami dyplomacji watykańskiej były dla Prymasa trudnym sprawdzianem mądrości i roztropności
Głównym celem watykańskiej polityki wschodniej (zwanej Ostpolitik), której kulminacja przypadła na pontyfikat Pawła VI, było poszerzenie przestrzeni wolności Kościołowi żyjącemu w krajach komunistycznych. W praktyce jednak działania dyplomacji Stolicy Apostolskiej oznaczały uznanie dominacji komunizmu w Europie Wschodniej, nie przyniosły natomiast poprawy sytuacji żyjących tam chrześcijan. Był to program minimalistyczny, zakładający długie trwanie komunizmu.
Prymas Wyszyński obawiał się, że dążąc do osiągnięcia pewnych strategicznych celów, dyplomacja Stolicy Apostolskiej może się porozumieć z komunistycznymi władzami ponad Kościołem w Polsce, jak to miało miejsce w Czechosłowacji, na Węgrzech czy w Jugosławii. Prymasowi zależało, aby relacje dyplomatyczne między Stolicą Apostolską a władzami PRL były budowane dopiero po nadaniu Kościołowi w Polsce osobowości prawnej ustanowieniu stałych diecezji na ziemiach zachodnich i północnych.
Sprzyjał mu fakt, że Stolica Apostolska nie musiała podejmować szybkich decyzji, gdyż sytuacja w Polsce była o wiele lepsza aniżeli w krajach ościennych, gdzie w zasadzie nie było lokalnego episkopatu, z którym można by było prowadzić negocjacje. Jedynym partnerem były komunistyczne władze, które za drobne ustępstwa uzyskiwały sankcję dla swej polityki religijnej, jak było np. na Węgrzech. W Polsce Kościół był silny i zjednoczony. Dlatego postulat Prymasa, aby rozmowy toczyć, ale na „zwolnionych obrotach", a więc bez podejmowania decyzji o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych, został w Watykanie przyjęty i był realizowany do połowy lat 70.
Sytuacja się zmieniła, gdy Paweł VI podjął decyzję, aby Stolica Apostolska  uczestniczyła w obradach Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Helsinkach (KBWE). Stały za tym oczekiwania, że w trakcie rozmów uda się osiągnąć międzynarodowe gwarancje w zakresie swobód religijnych. Ten postulat formalnie został zapisany w dokumentach na temat praw człowieka (tzw. trzeci koszyk). Ponieważ jednak nie przyjęto żadnych procedur egzekucji tych zapisów, nie przyczyniły się do zaprzestania represji wobec chrześcijan w krajach komunistycznych.
Elementem watykańskiej strategii w Helsinkach były zakulisowe rozmowy prowadzone przez abp. Agostino Casarolego z dyplomatami PRL. Podjęto je bez konsultacji z kard. Wyszyńskim, który nie ukrywał, że z wielkim sceptycyzmem oceniał udział delegacji Stolicy Apostolskiej w helsińskiej konferencji. W rozmowie z abp. Casarolim z listopada 1973 r. kard. Wyszyński zarzucił mu, że w przemówieniu wygłoszonym na forum KBWE nic nie powiedział o prześladowaniach Kościoła w Europie Wschodniej.
Jednak w lipcu 1974 r. Watykan zdecydował o nawiązaniu stałych kontaktów z rządem PRL. Powołany został specjalny zespół roboczy, na czele którego stanęli minister Kazimierz Szablewski oraz abp Luiggi Poggi. Prymasowi udało się jedynie doprowadzić do tego, że Poggi nie rezydował stale w Warszawie, tylko przyjeżdżał na okresowe rozmowy. Natomiast Szablewski urzędował w Rzymie jako członek polskiego korpusu dyplomatycznego.
Celem działań abp. Poggiego było ustanowienie przedstawicielstwa Stolicy Apostolskiej przy Konferencji Episkopatu Polski, a w przyszłości nawiązanie stosunków dyplomatycznych między PRL a Stolicą Apostolską. Prymas był temu przeciwny. Dzięki jego staraniom dialog między rządem w Warszawie i delegacją Stolicy Apostolskiej został uzupełniony trzecim partnerem – episkopatem Polski. Kierujący w latach 70. Urzędem ds. Wyznań min. Kazimierz Kąkol nazwał to z przekąsem „grą w trójkącie".
Paweł VI, choć wiązał nadzieje z rozmowami z ekipą Gierka, uznawał autorytet prymasa Polski i w praktyce zgodził się z jego postulatem, aby rozmowy prowadzić ostrożnie. Pod koniec lat 70. taktyka stosowana przez Prymasa okazywała się jednak coraz mniej skuteczna. Zapadła wstępna decyzja, że abp Poggi przeniesie się na stałe do Warszawy. Zaczęto przygotowania do remontu gmachu nuncjatury.
Dopiero wybór Jana Pawła II pokrzyżował te plany. Dwa boki trójkąta (czyli Kościół w Polsce i Stolica Apostolska) znalazły się w rękach Jana Pawła II.
Niewątpliwie kard. Wyszyński był najbardziej wpływowym oponentem watykańskiej Ostpolitik realizowanej przez kard. Casarolego. Gdyby nie jego stanowisko, być może już w połowie lat 70. doszłoby do zawarcia konwencji dyplomatycznej między PRL a Stolicą Apostolską. Wzmocniłaby ona prestiż władzy, wątpliwe jednak, aby przyniosła pożytek Kościołowi w Polsce.
Autor jest doktorem historii, publicystą „Gościa Niedzielnego"
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA