fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mniejszości

Polakom będzie gorzej

Prezydent Bronisław Komorowski podczas lutowej wizyty na Litwie odwiedził polską szkołę w Mejszagole
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Polacy na Litwie mogą stracić połowę swoich szkół. Czy Litwini w Polsce też mają się czego obawiać?
Złożenie podpisu pod kontrowersyjną ustawą o oświacie prezydent Litwy Dalia Grybauskait? uzależniała od wyników porównania sytuacji Polaków na Litwie i Litwinów w Polsce. – Polacy nie powinni mieć gorzej – mówiła.
Jak jest naprawdę? Czy więcej praw mają Litwini w Polsce, czy nasi rodacy na Litwie? Kto łamie traktaty międzynarodowe? – W dobrym obyczaju państw demokratycznych istnieje zasada niepogarszania praw mniejszości narodowych. A na Litwie mamy do czynienia z pogorszeniem. Już samo to wystarczy, by wyrazić naszą dezaprobatę – mówi Robert Tyszkiewicz z PO, wiceszef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Lustrzane odbicie

Polacy to największa mniejszość narodowa Litwy. W liczącym 3,3 miliona mieszkańców kraju jest ich ponad 200 tysięcy. To ponad 6 procent całej ludności. W samym Wilnie do polskiej narodowości przyznaje się co piąty mieszkaniec. W liczącym 90 tysięcy mieszkańców rejonie wileńskim Polacy stanowią ponad 60 procent ludności, w solecznickim, który liczy 46 tysięcy mieszkańców – ponad 80.
Litwinów w Polsce jest dużo mniej – niecałe 6 tys. Mieszkają głównie w powiecie sejneńskim, który w 1999 roku polskie władze utworzyły specjalnie dla nich.
Zgodnie z traktatem polsko-litewskim, który podpisali w 1994 roku prezydenci Lech Wałęsa i Algirdas Brazauskas, obie mniejszości mają prawo uczenia się swojego języka i pobierania w nim nauki oraz „używania swych imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej". Polacy od dawna twierdzą, że postanowienia te nie są wypełniane.
– Lustrzane porównywanie mniejszości jest niewłaściwe – mówi „Rz" litewski historyk prof. Alfredas Bumblauskas. Polacy to ludność autochtoniczna Litwy, z którą Litwini mieli kontakt już w średniowieczu. Język polski był językiem literatury i kultury. Dlatego polska mniejszość ma zupełnie inną polityczną wagę niż Litwini w Polsce. Paradoks polega na tym, że to Litwini w Polsce mają więcej praw – dodaje. Przyznaje, że to Litwa łamie prawo międzynarodowe.
– Nie można pogarszać sytuacji mniejszości narodowych, a tak się stanie, jeśli ustawa o oświacie wejdzie w życie. Ale rozumiem intencje tej ustawy – aby Polacy lepiej poznali język litewski, mieli ułatwiony dostęp do studiów, łatwiej mogli znaleźć pracę – wylicza.

Nowa matura

Według danych Wspólnoty Polskiej na Litwie istnieje dziś 116 szkół polskich lub mieszanych: polsko-litewskich i polsko-rosyjskich. W pierwszych wszystkie przedmioty nauczane są wyłącznie po polsku. Po wejściu w życie kontrowersyjnej ustawy cztery przedmioty w polskich szkołach, w tym geografia i historia Litwy, będą wykładane w języku litewskim. Tak nigdy nie było, nawet w czasach komunistycznych.
Reorganizacja szkół sprawi, że blisko połowę polskich placówek trzeba będzie zamknąć. – Tak jak w Polsce powstaną gimnazja. Ale nowym szkołom stawiane są wysokie wymogi. To spowoduje, że z 40 istniejących dziś polskich szkół średnich pozostanie zaledwie 15 – mówi „Rz" Józef Kwiatkowski, szef Macierzy Szkolnej na Litwie.
Zagrożenie kryje też zapis o istnieniu dwóch szkół (w tym dwujęzycznej) w jednej miejscowości. Jeśli obie nie zdołają przyciągnąć wymaganej liczby uczniów, zamknięta zostanie szkoła dwujęzyczna.
Ku przerażeniu Polaków nowa ustawa ujednolici również maturę. Dziś polscy uczniowie mogą zdawać ją po polsku, ale nie jest ona wtedy traktowana jako egzamin państwowy – ten na Litwie można zdawać wyłącznie w języku litewskim. Problem w tym, że od drugiej wojny światowej mniejszości narodowe zdają maturę z języka państwowego, a Litwini z języka ojczystego. – Wydaje się, że to żadna różnica. W praktyce oznacza jednak inny program nauczania, inne podręczniki, a dla polskich uczniów we wszystkich klasach od pierwszej do dziesiątej aż o 26 godzin mniej lekcji z języka litewskiego tygodniowo – mówi Kwiatkowski. Rodzice już się boją, czy ich dzieci będą w stanie zdać maturę. Być może z tego powodu przestaną posyłać je do polskich szkół.
W Polsce Litwini mają wybór – egzamin gimnazjalny i maturę mogą zdawać albo po polsku, albo po litewsku. Oba są równie ważne.

W powiecie sejneńskim

W gminach Puńsk i Sejny istnieje sześć szkół, w których dzieci uczą się po litewsku. – Językiem wykładowym jest litewski, ale historia i geografia Polski są nauczane po polsku – mówi „Rz" Olgierd Wojciechowski, szef Stowarzyszenia Litwinów w Polsce i dyrektor zespołu szkół Žiburys w Sejnach.
To koronny argument dla litewskich władz, które twierdzą, że Polakom na Litwie jest lepiej. Sami żyjący w Polsce Litwini nie do końca rozumieją protesty na Wileńszczyźnie. – Mniejszość narodowa musi znać język państwa, w którym żyje. Nie wyobrażam sobie, żeby obywatel Polski nie znał języka polskiego – mówi Wojciechowski. Dodaje, że od 1999 roku również w Polsce zlikwidowano połowę litewskich szkół. – W Sejnach w 2005 roku zlikwidowano wszystkie takie szkoły. Wtedy stworzyliśmy zespół szkół niepublicznych: przedszkole, szkołę podstawową i gimnazjum. To dziś jedyna litewska szkoła w Sejnach. Uczy się w niej 100 uczniów – mówi.
50 procent to w tym wypadku pięć placówek. W planach jest likwidacja kolejnych dwóch – w Przystawańcach i Widugierach, gdzie mieszka około 600 osób, z czego 90 procent stanowią Litwini. Kilka dni temu alarmował w tej sprawie litewski MSZ. Nie wspomniał tylko, że to nie jest decyzja polskiego rządu. Z powodów oszczędnościowych chcą je zlikwidować sami Litwini, którzy w 15-osobowej radzie gminy Puńsk mają 14 radnych i wójta.
– W obu szkołach uczy się 22 dzieci. Nie chcemy ich zamykać, ale musimy, wyłącznie z powodów finansowych. Brakuje pieniędzy. Zostaliśmy postawieni pod ścianą – mówi „Rz" wójt Witold Liszkowski.

Spór o nazwy

I wójt i inni Litwini mogą – zgodnie z polską ustawą o mniejszościach narodowych z 2005 roku – pisać swoje nazwiska po litewsku. Polacy na Litwie na razie mogą tylko o tym marzyć. – Polska w tych kwestiach poszła do przodu. Litwa zatrzymała się w miejscu. Podobnie jest z dwujęzycznymi napisami – przyznaje prof. Bumblauskas.
Na Wileńszczyźnie Polacy samowolnie umieszczają takie tablice. Władze – powołując się na ustawę o języku państwowym – uznają je za nielegalne i zasądzają kary grzywny. Litwini w Polsce mają dwujęzyczne napisy w 30 miejscowościach, ale nie są zadowoleni. Twierdzą na przykład, że wystąpili o tablicę z litewską nazwą wsi Burbiszki, gdzie Litwini stanowią ponad 60 procent mieszkańców, ale nikt nie rozpatrzył ich wniosku. Ustawa przewiduje, że takie tablice można stawiać, gdy w gminie mniejszość stanowi ponad 20 procent mieszkańców. – W tym przypadku zabrakło ułamka procenta – przyznaje wójt Liszkowski.

Wzorem Czechów

– Z niepokojem śledzimy sytuację Polaków na Litwie – mówi „Rz" Józef Szymeczek, szef Kongresu Polaków w Czechach.
Na Zaolziu około 2 tysięcy polskich dzieci może się uczyć w ponad 20 szkołach, w których wszystkie przedmioty, z wyjątkiem czeskiego i języków obcych, wykładane są po polsku. Młodzież po polsku zdaje maturę, choć na egzaminie obowiązkowy jest też język czeski. – Ten system istnieje od czasów Marii Teresy i nikt go nie ruszy – mówi Szymeczek. W 15 miejscowościach Zaolzia są dwujęzyczne napisy. Również na urzędach.
– Jesteśmy daleko od Pragi, nie stanowimy dla Czechów zagrożenia. To zupełnie inna sytuacja niż na Litwie – przyznaje Szymeczek. Na Zaolzie przyjeżdżał ostatnio Waldemar Tomaszewski, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. A także jeden litewski dziennikarz. Chciał wiedzieć, czy Polacy mówią prawdę, że Litwa powinna brać z Czechów przykład.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.zuchowicz@rp.pl

Prawa mniejszości narodowych w naszym kraju

Co zapewnia polska ustawa
 
Litwini (około 6 tysięcy)
 
Białorusini (około 48 tysięcy)
 
Ukraińcy (około 27 tysięcy)
 
Niemcy (około 147 tysięcy)
 
* Szkoły z językiem wykładowym mniejszości i mieszane z możliwością nauki języka mniejszości.
(dane GUS i MSWiA, mniejszości podają większe liczby, np. Litwini podają, że jest ich w Polsce około 15 tysięcy)

Prawa polskiej mniejszości za granicą

Na co mogą liczyć Polacy
 
Litwa (około 200 tysięcy)
 
Białoruś (około 400 tysięcy)
 
Ukraina (około 144 tysięcy)
 
Niemcy (około 400 tys. zameldowanych)
 
(dane oficjalne, Polacy podają większe liczby)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA