Sztuka

Od pięknej Madonny po sarmackie portrety

Rzeczpospolita
Galeria „Sztuka Dawnej Polski. XII – XVIII wiek”
Otwierający wystawę Gryf z Czchowa powstał około połowy wieku XII. To jedno z najwcześniejszych i najbardziej frapujących dzieł sztuki na wystawie. Równie wspaniałych obiektów nie zabraknie na I piętrze Pałacu Biskupa Erazma Ciołka: od kamiennych rzeźb romańskich poprzez figury „Pięknych Madonn”, porywające realizacje Wita Stwosza, unikatowe stropy z nieistniejących już drewnianych kościołów, staropolskie castrum doloris, aż po pokaźny zbiór dawnego malarstwa portretowego.
Już w pierwszej sali wita zwiedzających jedno z najbardziej znanych dzieł epoki gotyku – słynna Madonna z Krużlowej. Ta XV-wieczna rzeźba to wspaniały przykład stylu zwanego pięknym. Harmonijną, jakby falującą sylwetkę Madonny podkreśla przemyślana dekoracyjność draperii jej szat. Uczeni ciągle się zastanawiają nad pochodzeniem rzeźby, wskazując na nieco orientalne, delikatne rysy twarzy Matki Boskiej. Rzeźba opisana została w XVII wieku jako centralna figura tryptyku. Wśród Madonn i postaci średniowiecznych świętych wzrok przyciąga ekspresyjna „Święta z warkoczem”. Rzeźba znaleziona została w 1969 r. podczas remontu jednej z krakowskich kamienic. Była w kilkudziesięciu fragmentach. Także i tu draperia szaty układa się miękkimi kaskadami, podkreślając piękno postaci odzyskane dzięki pieczołowitości konserwatorów. W tej części wystawy warto zwrócić uwagę na najstarsze polskie epitafium – upamiętniające rycerza Wierzbiętę. Tuż obok podziwiać możemy zachowane fragmenty dwu największych w ówczesnej Polsce nastaw ołtarzowych z połowy XV wieku: z głównego ołtarza kościoła Świętej Trójcy oo. Dominikanów oraz z głównego ołtarza od ojców Augustianów z kościoła św. Katarzyny w Krakowie. Kiedyś były to ogromne tryptyki, może poliptyki, niestety do naszych czasów zachowały się z nich jedynie pojedyncze kwatery.„Chrystus na osiołku” z ok. 1520 – 1530 roku z kościoła św. Zygmunta w Szydłowcu to rzeźba wyjątkowa, jeden z dwu podobnych obiektów w polskich zbiorach. Typowo średniowieczne dzieło uderza niezwykłą, współczesną ekspresją. Ruchome figury Chrystusa na osiołku były w średniowieczu jednym z najważniejszych elementów artystycznej oprawy liturgii Niedzieli Palmowej. Ciągnięte w procesji wprowadzane były do wnętrza kościoła, ukazując triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Najstarsze przekazy dotyczące używania takich figur pochodzą z X wieku. Dzieła Wita Stwosza, jego uczniów i naśladowców wyznaczają najbardziej efektowną część krakowskiej wystawy. Najcenniejszym eksponatem jest „Modlitwa Chrystusa w Ogrójcu” Wita Stwosza, kamienny relief pochodzący z dawnego cmentarza przy kościele Mariackim, datowany na lata 1485 – 1490. Składając dłonie w modlitewnym geście, Zbawiciel unosi wzrok ku widocznemu w narożniku kompozycji aniołowi. Wokół Jezusa rzeźbiarz umieścił postaci śpiących apostołów, w tle widok otoczonej murami Jerozolimy. Ogrójec jest prawdopodobnie najwcześniejszym znanym dziełem Stwosza wykonanym w kamieniu. Biegłością prowadzenia dłuta, precyzją modelunku nie odbiega od snycerskich prac artysty i pozwala w pełni docenić jego mistrzostwo. Stwosz nawet w kamiennej formie potrafił wywołać wrażenie lekkości – draperie szat wirują wydymane przez wiatr. Fragmenty pełne rzeźbiarskich detali kontrastują z gładkimi powierzchniami. Uważnie przyglądając się układowi draperii, dostrzec możemy podstawową różnicę między sztuką wczesnego i dojrzałego gotyku. Inaczej niż w przypadku Madonny z Krużlowej tkaniny, w które odziane są postaci, nabierają u Stwosza niejako własnego życia, marszczą się na różne fantazyjne sposoby, łamią ostrymi fałdami. Właśnie Wit Stwosz rozpropagował w Polsce ten styl, wywierając ogromny wpływ na małopolskie warsztaty tego okresu.Do kręgu Wita Stwosza należeli zarówno ludzie, którzy pracowali w jego warsztacie, jak i twórcy, którzy po prostu zetknęli się z dziełami Stwosza i naśladowali jego styl. W wiekach średnich nie istniało pojęcie plagiatu. Stwoszowi, a na pewno jego warsztatowi, przypisywane są także pełne ekspresji figury żołnierzy pochodzące prawdopodobnie z dekoracji Bożego Grobu w kościele Mariackim. Ale mistrz tworzył nie tylko monumentalne rzeźby ołtarzowe. Wiadomo, że w Norymberdze miał w kościele Panny Marii swój kram, gdzie sprzedawał niewielkie rzeźby, figurki czy krucyfiksy przeznaczone do prywatnego kultu. Przykładem takiego dzieła jest w Krakowie niewielkich rozmiarów krucyfiks, noszący wyraźne znamiona dojrzałego, ekspresyjnego stylu artysty. Nad kolejną salą – Basztą, znajdowała się dawniej loggia widokowa, niestety niezachowana do naszych czasów. Z loggi otwierał się widok na Wawel i wzgórza otaczające Kraków od strony zachodniej. W Baszcie są też eksponaty pochodzące ze schyłkowej fazy epoki gotyku, najczęściej z początku XVI wieku. Najcenniejszym obiektem jest tu poliptyk św. Jana Jałmużnika, z rzadkimi w polskiej ikonografii średniowiecznej przedstawieniami świętych wschodnich. W Baszcie znalazły też miejsce unikatowe, polichromowane stropy z nieistniejącego XVI-wiecznego kościoła w Kozach. Pięknie malowana roślinna wić w sposób nieomal organiczny przebiega przez kolejne deski stropu. Pomiędzy wątkami wici pojawiają się zwierzęta, jeleń i struś, a także postaci świętych. Uwagę widza przyciągają dwa przedstawienia Trójcy Świętej, w formule zwanej Tron Łaski – malowane pochodzą z Dębna koło Brzeska, a rzeźbione – z Krosna. Na pierwszym z nich zasiadający na tronie Bóg Ojciec z Duchem Świętym na piersi podtrzymuje ukrzyżowanego Chrystusa. W Baszcie eksponowana jest także wysokiej klasy rzeźba korpusu Chrystusa z Wiśnicza. To poruszające dzieło, choć figura pozbawiona jest dziś obydwu ramion i nóg. Anonimowy artysta bardzo realistycznie potraktował ciało i twarz Ukrzyżowanego, podkreślając jego cierpienie. To zdaniem znawców epoki przejmujący przykład późnogotyckiego realizmu pozostającego pod silnym wpływem stylu Stwosza. Okres renesansu reprezentowany jest zarówno przez północną (Hans Dürer, brat Albrechta), jak i włoską odmianę tego stylu. Nową epokę w dziejach krakowskiej sztuki inicjują na wystawie dwa rzeźbione w czerwonym marmurze anioły wykonane przez działającego w Krakowie włoskiego artystę Giovanniego Marię Padovano. W sztuce tego okresu pojawiają się formy inspirowane antykiem, a w dziedzinie malarstwa dokonuje się rewolucyjna przemiana: średniowieczne malarstwo tablicowe, czyli malarstwo na desce, ustępuje technice olejnej i malarstwu na płótnie. Wystawa pokazuje, że w dziejach sztuki polskiej nie było zdecydowanej cezury. Z marmurowymi aniołami, renesansowymi w wyrazie, sąsiadują dzieła o charakterze gotyckim. W malarstwie jednak coraz częściej pojawia się walorowy, światłocieniowy modelunek postaci, a zamiast złotego, uroczystego tła spotykamy renesansowy pejzaż. I w tej części wystawy podziwiać można unikatowy strop. Deski, pochodzące z dwu podhalańskich kościołów, z Łopusznej i Harklowej, ozdobiono malarstwem szablonowym – na całej długości desek powtarzają się te same wzory. Stylistycznie dekoracja nawiązuje do innych dzieł z tego regionu, choćby słynnego drewnianego kościoła w Dębnie. Elegancki ołtarz św. Anny Samotrzeć, pochodzący z nieistniejącego klasztoru sióstr Dominikanek tercjarek z Krakowa, ma już charakter zdecydowanie nowożytny. Świadczą o tym formy wywodzące się z antyku – kolumny z kapitelami czy nawiązanie do konstrukcji łuku triumfalnego, chętnie stosowane w architekturze nowożytnej. Epoka nowożytna odwoływała się do średniowiecza także w dziedzinie ikonografii. Świetnym przykładem jest obraz przedstawiający Tłocznię Mistyczną. Temat ten odżył w epoce baroku, zapewne na skutek dysput toczonych z protestantami na temat Eucharystii. „Salą śmierci” nazwali muzealnicy przestrzeń poświęconą staropolskim zwyczajom pogrzebowym. Tutaj oglądać można symboliczną aranżację typowego dla epoki castrum doloris. Castrum doloris – zamek żałości – związane było z sarmackim splendorem śmierci, funeralną pompą. W praktyce oznaczało rodzaj podwyższenia na trumnę, zdobionego iluminacją, malowidłami, figurami alegorycznymi. W Krakowie podstawą castrum jest drewniana rzeźba przedstawiająca gryfa, herbowe zwierzę rodziny Branickich. Użyto jej podczas pogrzebu zmarłego w roku 1771 Jana Klemensa Branickiego. Pogrzeb magnata, który odbył się w Krakowie dopiero w 1777 roku, okazał się wielkim wydarzeniem. Wszystkie eksponaty nawiązują tutaj do tematyki funeralnej: jest ołtarz z kaplicy grobowej biskupa Konarskiego z roku 1521, z wyobrażeniem Zaśnięcia Matki Boskiej, są sarmackie portrety trumienne, epitafia. W samej sali zwraca uwagę iluzjonistyczne malowidło, fragment oryginalnego pałacowego fresku z XVIII wieku. Obraz przedstawia lekko uchylone drzwi z widokiem na odległy, pogodny krajobraz: motyw drzwi na nagrobkach pojawia się bardzo często. Na ścianach zachowała się oryginalna dekoracja freskowa, powstała w czasach, kiedy biskupem krakowskim był Felicjan Konstanty Szaniawski, ordynariusz Krakowa w latach 1720 – 1732. Na jednej ze ścian widnieją iluzjonistyczne wyobrażenia czterech cnót kardynalnych. To sala reprezentacyjna. Tak jak w przeszłości w sali Cnót odbywać się będą koncerty, spotkania, wykłady otwarte dla publiczności. Na dwu ścianach znalazła miejsce bogata kolekcja malarstwa portretowego, od wieku XVI aż po portrety w typie sarmackim, powstałe nawet na początku wieku XIX. Nie wszystkie są wybitnymi dziełami sztuki, choć są wśród nich liczne wizerunki polskich królów: Augusta Sasa, Zygmunta Augusta czy niezwykle popularnego króla Jana Sobieskiego. W ostatniej sali galerii umieszczono portrety dowódców wojskowych, uzupełnione obrazami o tematyce historycznej. Głównym elementem jest tu galeria portretów hetmańskich wykonana na zlecenie Józefa Jabłonowskiego w wieku XVIII. Zdjęcia Jacek Świderski
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL