fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Dług publiczny mógł przekroczyć 55 proc. PKB

Fotorzepa, Laszewski Szymon Szymon Laszewski
Elżbieta Glapiak
Nasze zadłużenie na koniec 2010 r. liczone metodologią krajową mogło przekroczyć próg 55 proc. PKB
Wcześniej resort finansów ogłosił, że wstępne szacunki dotyczące zadłużenia Polski wynoszą 53,5 proc. PKB. Nominalny PKB według GUS wyniósł w 2010 r. 1412,8 mld zł, co oznacza, że dług mógłby być o ponad 21 mld zł wyższy, a i tak nie przekroczyłby 55 proc. PKB.
To kluczowy poziom, bo zgodnie z ustawą o finansach publicznych wiąże się z koniecznością przygotowania na kolejny rok budżetu bez deficytu. Nie byłby on też przekroczony, gdyby dług publiczny pozostał bez zmian, ale nominalny PKB okazał się niższy o 38 mld zł. Ekonomiści nie wykluczają, że PKB będzie jeszcze niższy. Wszystko za sprawą danych o bilansie płatniczym i pozycji „saldo błędów i opuszczeń".
Według najnowszych danych 12-miesięczne saldo błędów i opuszczeń wynosi 14,3 mld euro, czyli ponad 50 mld zł. Ta pozycja bilansu płatniczego zawiera zazwyczaj niedające się zakwalifikować nigdzie indziej transakcje finansowe. Analitycy coraz głośniej mówią jednak o tym, że w wypadku Polski duża jej część to... import. Dowód? Dane NBP o deficycie handlowym różnią się od tych, które opublikowały Niemcy. Na koniec 2010 r. różnica sięgnęła
4 proc. naszego PKB. Jeśli okazałoby się, że całość dotyczy importu, należałoby pomniejszyć wynik nominalnego PKB za 2010 r. Wówczas zmieniłaby się także relacja długu do PKB – sięgnąłby on 55,6 proc.
„Wartość importu mogła być niedoszacowana w 2010 r. nawet o 10 – 15 mld euro. Oznaczałoby to, że PKB oraz tempo jego wzrostu były przeszacowane. Kluczowe wskaźniki makro wyglądałyby gorzej: wyższy deficyt budżetowy i obrotów bieżących jako odsetek PKB, a także wyższa proporcja długu do PKB (prawdopodobnie powyżej kluczowego poziomu 55 proc.)" – napisał Danske Bank. – Występowanie salda błędów i opuszczeń nie jest równoznaczne z niedoszacowaniem wysokości importu. Przykładem transakcji, które mogą się znaleźć w tej pozycji, są m.in. zaniżona wielkość polskich inwestycji za granicą lub zaniżona wysokość dochodów z pracy cudzoziemców w Polsce – podkreśla Paweł Michalik, wicedyrektor Departamentu Statystyki NBP.
– Poziom zadłużenia mógłby rzeczywiście przekroczyć poziom 55 proc. PKB, ale pod warunkiem że cała różnica 4 proc. PKB wynikałaby z większego importu, a to mało prawdopodobne – mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów.
– Zmiany dotyczące eksportu netto nie muszą być równoznaczne ze zmianami nominalnego PKB. Spadkowi eksportu netto może towarzyszyć np. wzrost wielkości konsumpcji, zatem wpływ na nominalny PKB jest ograniczony – podkreśla Paweł Michalik z NBP.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA