Kraj

Grupa posłanki Sawickiej

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Beata Sawicka planowała korupcyjne operacje przy prywatyzacji służby zdrowia
Centralne Biuro Antykorupcyjne ujawniło wczoraj materiały operacyjne z akcji przeciw posłance Platformy. Wynika z nich nie tylko, że przyjęła łapówkę, ale również, że planowała kolejne interesy, tym razem przy prywatyzacji służby zdrowia. Powoływała się na wpływy „grupy trzech posłów” PO. Jak ustaliła „Rz”, miała na myśli Ewę Kopacz, Marka Biernackiego i Wojciecha Pichetę.
– CBA wykorzystywane jest w sposób cyniczny i bezczelny do walki politycznej w ostatnich dniach kampanii – oskarżał PiS Donald Tusk. Marek Biernacki przyznaje, że to właśnie on przekazał Beacie Sawickiej namiary na burmistrza Helu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, z nagrań dokonanych przez CBA, ale nieujawnionych wczoraj, wynika, że skorumpowany burmistrz Helu Mirosław W. o pośle Platformy mówił „mój serdeczny przyjaciel”. Biernacki to minister spraw wewnętrznych w rządzie Jerzego Buzka. Zasłynął m.in. jako pogromca mafii pruszkowskiej i twórca Centralnego Biura Śledczego.
CBA ujawniło wczoraj również fragment nagrania, w którym Sawicka, mówiąc o przyszłej prywatyzacji szpitali, powołuje się na przyjaź z „macherką numer jeden od służby zdrowia”. Nazwiska CBA nie ujawniło. Jednak jak ustaliła „Rz”, Sawicka miała na myśli Ewę Kopacz – szefową Sejmowej Komisji Zdrowia. – Nie mam żadnego wpływu na to, kto się powołuje na moje nazwisko. Pani Sawicka wycięła nam podobny numer, jaki ministrowi Ziobrze wyciął Janusz Kaczmarek – mówi „Rz”. Jednocześnie zaznacza, że z Sawicką nie łączyła jej żadna bliska znajomość. – Nigdy nie spędzałyśmy ze sobą wolnego czasu poza parlamentem – mówi Kopacz. Zapewnia, że jest przeciwniczką prywatyzacji służby zdrowia i że jej poglądy na ten temat są powszechnie znane. – Z tego powodu nawet niektórzy określali mnie mianem socjalistki – mówi. Picheta, który miał według wprost.pl być rozmówcą Sawickiej, a którego tożsamości CBA nie ujawniło, również zapewnia o swojej niewinności. – Były jakieś rozmowy, ale potraktowałem je jak science fiction – mówi. W rozmowach z agentem Sawicka wspominała też o kolejnej transakcji na Helu. Tym razem chciała pośredniczyć w sprzedaży najatrakcyjniejszej działki na półwyspie należącej do wojska. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, przygotowania do tej transakcji były bardzo zaawansowane. Przystąpiono już do pilnego wykwaterowania żandarmerii bez wyznaczenia nowego miejsca stacjonowania.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL