Styl życia

Budynków portret własny

SPINKA
Wystawa Stowarzyszenia Architektów polskich. 41 nagród dla najwybitniejszych artystów i domów
Wybitne dzieła polskiej architektury powojennej nie mają szczęścia. Jedne zginęły bezpowrotnie, inne pod ręką bezmyślnych poprawiaczy straciły swój styl.
Niecodzienną urodę wielu chwalonych przed laty realizacji oglądać możemy już jedynie na zdjęciach. Taki los spotkał m.in. warszawski Dom Chłopa. W trakcie dokonanej kilka lat temu przebudowy bezmyślnie skuto fascynujące formą i kolorem mozaikowe dekoracje budynku. Niektóre ulotne z założenia projekty wnętrz, jak scenografie gdańskiego teatrzyku Bim Bom, ocalały jedynie w kadrach filmowych. Niebawem przebudowana zostanie oryginalna realizacja Dworca Głównego w Katowicach z nowatorską formą i śladami szalunku na żelbetowych elementach konstrukcji traktowanych jako element dekoracyjny, kolejna przeróbka czeka też warszawski Centralny Dom Towarowy (obecnie Smyk) projektu Zbigniewa Ihnatowicza.
– Niegdyś o architekturze dyskutowano wszędzie. Była obecna w kulturze, sztuce i sama uchodziła za gałąź sztuki. W pewnym momencie architektura zniknęła z rzeczywistości i dyskursu społecznego – opowiada Elżbieta Czyżewska, kurator wystawy „Architektoniczne punkty odniesienia – honorowa nagroda SARP 1966 – 2006”. Przyznawana od 1966 roku honorowa nagroda Stowarzyszenia Architektów Polskich to zapis największych osiągnięć architektury polskiej ostatnich dziesięcioleci. Co roku otrzymuje ją za wybitny wkład w rozwój sztuki projektowej jedna osoba lub zespół architektów. – W pogoni za znanymi nazwiskami ze świata zapomnieliśmy, że nie mamy się czego wstydzić, że często dziś traktowane po macoszemu realizacje rodzimych architektów potrafią być naprawdę świetne – mówi kurator wystawy Elżbieta Czyżewska. Fascynują niezwykłą formą kościoły projektowane przez Stanisława Niemczyka nagrodzonego przez SARP za realizacje architektoniczne trafnie osadzone w klimatach Śląska i Małopolski (nagroda za rok 1996). Inne, jak projekt osiedla mieszkaniowego Sady Żoliborskie autorstwa Haliny Skibniewskiej (nagroda za rok 1978), stanowią do dziś niedościgniony wzór osiedla społecznego. „Człowiek, żyjąc w zindywidualizowanym otoczeniu, identyfikuje się z nim łatwiej, jest do niego przywiązany, lubi je, dba o nie” – mawiała i trudno nie zgodzić się z nią, patrząc na specyficzną atmosferę wielkopłytowych molochów z lat późniejszych. – Pokazując wybitne dzieła powstałe w ostatnich dziesięcioleciach, chcemy dać pretekst do publicznej debaty na temat tworzonej dziś architektury. Od niej zależy, jak za kilka lat będzie wyglądać przestrzeń, w której żyjemy – mówi prezes SARP Jerzy Grochulski. Prezentacjom osiągnięć towarzyszą więc spotkania i dyskusje na bardziej przyziemne tematy. W Warszawie specjaliści i pasjonaci rozmawiali już o tym, jakie powinno być prawo, by przestrzeń publiczna nie ulegała degradacji. Jak wkomponować w tkankę miejską obiekty sportowe. Debatowali o roli zieleni w kształtowaniu charakteru miasta. W ciągu kilku miesięcy wystawa trafi też do Krakowa, Gdańska, Katowic, Poznania, Łodzi i Wrocławia. Tak jak w stolicy towarzyszyć jej będą debaty na temat kondycji architektury i warunków niezbędnych do tego, by w Polsce powstawać mogły wybitne dzieła. Wystawa i towarzyszący jej cykl debat mają sprowokować środowisko architektów do ciągłej dyskusji. – Postanowiliśmy stworzyć Centrum Architektury – ośrodek debat nad najważniejszymi sprawami architektury. Będziemy prezentować najnowsze osiągnięcia i tłumaczyć, jak tworzyć prawo, by przestrzeń publiczna piękniała dziki dobrej architekturze. Urzędnicy i posłowie, z którymi rozmawiamy, często nie rozumieją najprostszych spraw. Podejmują błędne decyzje, z powodu których zamiast ładu przestrzennego i dobrych projektów mamy architektoniczny chaos. Najwyższa pora to zmienić, a najłatwiej to zrobić, pokazując, co dobrego udało się zrobić, i wskazując drogi, jakimi można to osiągnąć – tłumaczy prezes SARP.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL