fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rewolucje w krajach arabskich

Reportaż: Przesłanie do Berlusconiego z Zielonych Gór

ROL
Jerzy Haszczyński
Przez dekady nie można było żartować z Kaddafiego. Teraz wolne miasta odreagowują
Korespondencja z Bejdy
Na głównym placu Bejdy, 120-tysięcznego miasta we wschodniej Libii, ustępującego znaczeniem tylko Bengazi (200 kilometrów na zachód), każdego dnia zbierają się mężczyźni. W ciągnących się kilkadziesiąt metrów namiotach oglądają fotografie i pamiątki po ofiarach Muammara Kaddafiego, tych sprzed lat i tych najświeższych – z walk, które wybuchły w połowie lutego. Obok wiszą karykatury. Aportujący pies z głową Kaddafiego, Kaddafi z gwiazdą Dawida na czole.
Znienawidzonemu dyktatorowi, o którym przez dekady nikt nie mógł bezkarnie niczego krytycznie powiedzieć, przypisuje się teraz najgorsze według miejscowych cechy. Najczęściej przedstawia się go jak obcego, furorę robi plotka o jego żydowskim pochodzeniu.
Czytaj też: Kaddafi odzyskał inicjatywę„Kaddafi wariat” – zaczęli się przekrzykiwać mężczyźni na  placu, gdy zauważyli zagranicznych dziennikarzy. Najstarszy z nich, 84-letni Muhammed Muhammed, który przyszedł do Bejdy z wioski położonej w pobliskich niewysokich, ale trudno dostępnych Zielonych Górach, postanowił wygłosić przemówienie do narodu włoskiego. Narodu, którego premier Silvio Berlusconi był do niedawna największym zachodnim sojusznikiem Muammara Kaddafiego.
Zanim się zorientował, że jesteśmy z Polski (Polonia), a nie z Bolonii (Bologna), zdążył powiedzieć: „Panie Berlusconi. Nie chcemy nowej wojny z Włochami. Teraz będziemy się dogadywali jak równy z równym. Możecie być spokojni o dostawy gazu i ropy”.
Muhammed Muhammed pamięta włoski z czasów kolonizacji, która kojarzy się tu z dobrą infrastrukturą, ale i z okrutnymi prześladowaniami. Z tych okolic pochodzi Omar Muchtar, bohater długoletnich walk z włoskimi kolonizatorami, powieszony w 1931 roku. Dziś do dziedzictwa Omara Muchtara odwołują się uczestnicy rewolucji przeciw Kaddafiemu. Jego portrety wiszą koło czerwono-czarno-zielonych flag, które rewolucjoniści przejęli z krótkich czasów królestwa po uzyskaniu niepodległości. Król Idris, obalony przez Kaddafiego, lubił Bejdę, traktował ją jak stolicę administracyjną, zaniedbując Trypolis doceniany przez Kaddafiego.
Właśnie tu, w Bejdzie, 24 lutego, doszło do pierwszego spotkania polityków opozycji, intelektualistów, przywódców plemiennych i oficerów, którzy przeszli na stronę rewolucji. Zadecydowano na nim o utworzeniu Rady Narodowej, zalążka nowych władz. W spotkaniu brał udział Mustafa Abdul Dżalil, który kilka dni wcześniej zrezygnował ze stanowiska ministra sprawiedliwości. Teraz stoi on na czele Rady Narodowej, która zawiązała się 2 marca, i stara się dla niej uzyskać uznanie międzynarodowe.
Przy głównym placu stoi kilka wypalonych budynków, w tym komisariat, jeden z pierwszych, który zapłonął 17 lutego.
– Tego dnia zginęły 22 osoby. Nie było żadnych strzałów ostrzegawczych, od razu ostra amunicja. Ginęli młodzi ludzie, nawet dzieci – powiedział Ahmed Gebril, dyplomata, który pracował w libijskiej misji przy ONZ w Nowym Jorku. Gdy zobaczył trupy na ulicy, uświadomił sobie, do czego jest zdolny dyktator, i przeszedł na stronę rewolucji. – Nie miałem wątpliwości, moja rodzina też – mówi.
Jak podkreślił, w Bejdzie i okolicach strzelały do ludzi oddziały najbardziej oddane Kaddafiemu z brygady pod wodzą jego najmłodszego syna Chamisa. – Mam nadzieję, że Muammar Kaddafi trafi niedługo przed sąd. Najlepszy wyrok to dożywocie. Kara śmierci byłaby dla niego przysługą – powiedział były dyplomata.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA