Sztuka

Artysta oglądany przez okna

SPINKA
Muzeum Literatury na stulecie śmierci Stanisława Wyspiańskiego przygotowało wystawę łączącą malarstwo z literaturą oraz dorobek tego największego geniusza Młodej Polski z dziełami innych twórców epoki
To kolejna prezentacja z okazji Roku Wyspiańskiego. Z długim, informacyjnym tytułem: „Młoda Polska. Słowa. Obrazy. Przestrzenie. W hołdzie Stanisławowi Wyspiańskiemu”. Znakomicie się ją ogląda.Każda sala na dwóch piętrach muzeum – to osobne zagadnienie i odmienny klimat. Dziesięć tematów, dziesięć różnych miejsc i pór. Na przyład: „Pisane z zaścianka”, „Pisane o zmierzchu”, „Pisane z Paryża”, „Pisane nocą”.
Do poszczególnych pomieszczeń prowadzą… okna. Zamiast szyb – folie z nadrukowanymi zdjęciami z epoki. To nawiązanie do słynnego plakatu Wyspiańskiego, z twarzą dziewczynki zaglądającej przez okno do wnętrza. W 1898 r. w ten sposób zaanonsował odczyt Przybyszewskiego o Maeterlincku. Materię pokazu współtworzą dzieła wybitnych mistrzów, komentowane fragmentami listów, poematów bądź esejów. Zestawiając słowa i obrazy, kurator Łukasz Kossowski podkreślił artystyczną wszechstronność Wyspiańskiego.
Najpierw odwiedzamy Paryż przełomu stuleci. Wówczas to była konieczna część edukacji artysty. Tu impresjonizm przemija, rodzi się symbolizm i nowe prądy. Ale japońszczyzna ciągle modna – o czym przypominają drzeworyty z samurajami. Olga Boznańska też ima się japońskich motywów w martwych naturach, jednak najwięcej pracuje nad portretami. Uchwycona na zdjęciu, spaceruje w jednym ze swych nieśmiertelnych kapeluszy. We Francji bawi Aleksander Gierymski. Jest zachwycony nocnym życiem i elektrycznym oświetleniem – co oddaje na płótnach. Ale Wojciech Weiss dostrzega ciemne strony metropolii. Widzimy jego „Upadłą dziewczynę”, „Samobójców”, trzy doskonałe i przerażające szkice. Przez kolejne okno możemy zajrzeć do paryskich pracowni artystów: Weiss, urzeczony bezpruderyjnymi modelkami, pozuje do fotografii z nagą dziewczyną. Z Francji często trasa wiodła do Włoch. To następny etap wystawy. Na obrazach – motywy rzymskie (piękna „Via Appia” Trusza), florenckie (prześwietlony słońcem pejzaż „Nad Arno” Weissa), weneckie (Pałac Dożów w ujęciu Ciąglińskiego). Wracając do Krakowa, każdy zaglądał do Zielonego Balonika. W kabarecie można było poznać największe osobowości bohemy w oryginale i na karykaturach Kazimierza Sichulskiego. Potem pokój poświęcony rokowi 1905. Wojna rosyjsko-japońska, nadzieja na niepodległość Polski. Powiększona grafika Grottgera zderzona z japońskimi samurajskimi sztychami. Łut optymizmu, którego jeszcze zakosztował Wyspiański. Nam również robi się raźniej. Muzeum Literatury, Rynek Starego Miasta 20, wystawa czynna do 31 grudnia
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL