fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Nie nadużywaj prawa swego

Forum, Paweł Gałka
Gdzie się zaczyna, a gdzie kończy korzystanie z prawa unijnego – zastanawia się adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego
Dzisiaj, gdy prawo wspólnotowe reguluje coraz więcej dziedzin życia i wpływa na decyzje nie tylko państw, ale w równej mierze przedsiębiorców i jednostek – obywateli Unii Europejskiej, kluczową kwestią jest jasne określenie, w jakich okolicznościach powołanie się na prawo europejskie może stanowić przykład nadużycia prawa.
[wyimek]Prawo wspólnotowe zakłada aktywną rolę uczestników wspólnego rynku[/wyimek]
Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (Trybunał) uznaje, że z nadużyciem mamy do czynienia, gdy prawo podmiotowe, którego źródłem jest regulacja wspólnotowa, jest wykorzystywane w celu innym niż ten, dla którego realizacji zostało przyznane. Dla stwierdzenia nadużycia prawa konieczne jest spełnienie dwóch warunków: obiektywnego i subiektywnego. Ten pierwszy dotyczy braku realizacji celu w regulacji wspólnotowej; drugi zaś nastawienia korzystającego z prawa wspólnotowego, jego zamiaru, który ma polegać na tworzeniu w sposób „sztuczny warunków, od których spełnienia zależy uzyskanie korzyści przewidzianej w prawie wspólnotowym”. Wprawdzie pierwszy argument z nadużycia prawa pojawił się w kontekście swobodnego świadczenia usług jeszcze w latach 70. XX w., ale dopiero ostatnio możemy próbować nieco bardziej precyzyjnie zarysować kontury koncepcji nadużycia prawa.
[srodtytul]Chinka w Irlandii[/srodtytul]
Najpełniejszą wypowiedzią orzeczniczą dotyczącą zarzutu nadużycia prawa jest wyrok w sprawie pani Chen (C-200/02).
Ta obywatelka Chin przyjechała w maju 2000 r. do Wielkiej Brytanii, będąc w szóstym miesiącu ciąży. W ten sposób chciała uniknąć rygorów polityki „jedna rodzina – jedno dziecko” realizowanej przez chińskie władze (już wcześniej urodziła pierwsze dziecko). Następnie udała się do Belfastu, gdzie we wrześniu 2000 r. urodziła córkę Catherine.
Prawo irlandzkie stoi na gruncie zasady ius soli: obywatelstwo przysługuje każdej osobie, która urodziła się na terenie Irlandii. Catherine uzyskała więc irlandzki paszport oraz prawo do swobodnego przemieszczania się w ramach obowiązującego między Wielką Brytanią i Irlandią wspólnego obszaru podróży. Zgodnie natomiast z prawem brytyjskim urodzenie na terytorium brytyjskim było niewystarczające do nabycia obywatelstwa. Władze odmówiły pani Chen i jej córce prawa pobytu na terenie Wielkiej Brytanii, a w postępowaniu przed Trybunałem zarzucały m. in., że postępowanie pani Chen stanowi nadużycie prawa w celu ominięcia regulacji brytyjskiej w zakresie zasad przyznawania obywatelstwa, ponieważ jej wyjazd do Irlandii był podyktowany jedynie dążeniem do uzyskania dla córki obywatelstwa irlandzkiego przez urodzenie na terenie wyspy.
Zarówno rzecznik generalny, jak i Trybunał nie zgodzili się z tym zarzutem. Podkreślili, że nadużycie prawa znajduje zastosowanie tylko w sytuacjach wyjątkowych. Rzecznik generalny podkreślił, że musi chodzić o „takie połączenie okoliczności obiektywnych, gdy – mimo formalnego przestrzegania warunków określonych przez przepisy prawa wspólnotowego – cel tych przepisów nie jest realizowany […] innymi słowy, osoba powołująca się na przepis wspólnotowy zdradza jego ducha oraz zakres zastosowania”. Tym samym okoliczność, że osoba korzysta w sposób świadomy z prawa wspólnotowego, aby uniknąć stosowania wobec niej niekorzystnej regulacji krajowej, nie stanowi podstawy do uznania, że przepisy prawa unijnego nie mogą znaleźć zastosowania. Rzecznik potwierdza, że skorzystanie z nich pociąga za sobą obejście przepisów krajowych (brytyjskich) ograniczających nabycie obywatelstwa przez obywateli państw trzecich. Brak jednak szczególnego zamiaru, który mógłby dowodzić istnienia nadużycia prawa.
Pani Chen skorzystała z przepisów prawa wspólnotowego w zakresie, w jakim traktat przyznaje każdemu obywatelowi Unii prawo do swobodnego przemieszczania się i pobytu tak długo, jak długo nie pociąga to za sobą ciężarów finansowych dla państwa przyjmującego.
Ważnym aspektem sprawy przemawiającym przeciw nadużyciu prawa był także podkreślony przez Trybunał dyskrecjonalny charakter wyboru przez każde państwo sposobu nabycia jego obywatelstwa. Wielka Brytania nie mogła odmawiać córce pani Chen uznania irlandzkiego obywatelstwa, gdyż to stawiałoby pod znakiem zapytania prawo Irlandii do wyboru sposobu jego nadawania. Skoro zaś nie można kwestionować nabycia przez Catherine obywatelstwa (które nastąpiło zgodnie z prawem irlandzkim), nie można mówić o nadużyciu prawa. Z tą chwilą córka pani Chen nabyła status obywatela Unii i wszystkie związane z nim prawa. Dlatego, mimo że wjazd pani Chen do Irlandii nastąpił wyłącznie w celu urodzenia dziecka i jako taki oznaczał w konsekwencji ominięcie mniej korzystnej regulacji brytyjskiej, Trybunał nie był gotów do przyjęcia, że istnienie nadużycia prawa zostało pozytywnie wykazane.
Czy odpowiedź Trybunału mogłaby być jednak inna? Wydaje się, że argument z nadużycia prawa miałby większe szanse powodzenia, gdyby pani Chen nie dysponowała wystarczającymi środkami finansowymi (a zapewniała, niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy, że takowymi dysponuje) do utrzymania siebie i córki. Tak jednak nie było, skoro wszystkie potrzeby Catherine pokrywała z własnych środków jej matka, nie korzystając z pomocy państwa. Na kierunek takiej interpretacji wskazuje choćby sprawa Głoszczuk, jedna z niewielu, w których argument z nadużycia prawa został zaakceptowany (w sprawie polscy obywatele, wjeżdżając na teren Wielkiej Brytanii, zataili prawdziwy cel pobytu: chodziło o podjęcie pracy, a nie pobyt turystyczny).
[srodtytul]Delimitacja zasady[/srodtytul]
Przed podmiotem, który zarzuca, że ktoś nadużywa prawa, stoi trudne zadanie.
Po pierwsze w prawie wspólnotowym regułą jest, że beneficjent prawa korzysta z niego w sposób zgodny z obowiązującym porządkiem prawnym.
Po drugie prawo do powołania bezpośrednio skutecznych przepisów wspólnotowych stanowi podstawę konstrukcyjną prawa unijnego (sprawa Van Gend en Loos). Prawo wspólnotowe oparte jest na założeniu o aktywnej roli uczestników wspólnego rynku, którzy, korzystając z prawa wspólnotowego, wykluczają stosowanie wobec siebie niekorzystnej regulacji krajowej, dokonują wyborów, są czujni, dbają o swoje interesy. Dlatego sam cel uniknięcia stosowania przepisów krajowych, które z różnych względów mogą być dla podmiotu prawa mniej korzystne aniżeli właściwe przepisy wspólnotowe, nie wystarcza do uznania nadużycia prawa. Świadomy wybór między dwoma konkurencyjnymi regulacjami prawnymi, który jest podyktowany dążeniem do wykluczenia stosowania przepisów krajowych i zastosowania zamiast nich przepisów prawa wspólnotowego, jest postępowaniem, które znajduje się pod ochroną prawa unijnego.
Do przyjęcia nadużycia konieczne jest dodatkowo wykazanie zamiaru działającego o szczególnym zabarwieniu (wprowadzenie w błąd, oszustwo etc.).
Nie ulega wątpliwości, że stale wzrastająca liczba przepisów prawa unijnego i coraz częstsze próby ich wykorzystania będą dostarczać nowych okazji do orzeczniczego wyjaśnienia, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy korzystanie z prawa unijnego, które jest zgodne z jego duchem i powołaniem. Jak dosadnie ukazuje ostatni wątpliwy przypadek niemieckiego kierowcy, który po zatrzymaniu prawa jazdy w Niemczech w celu odzyskania uprawnień próbował się powoływać na prawo europejskie (zdając egzamin na prawo jazdy w Czechach i licząc na uznanie jego wyniku w swoim kraju), spraw poruszających pytanie o granice europejskiego prawa będzie coraz więcej.
Tylko rozsądna i precyzyjna orzecznicza delimitacja koncepcji nadużycia prawa może spowodować, że będzie ona stanowić rzeczywistą zaporę przeciwko nieskrępowanemu i niekontrolowanemu wykorzystywaniu prawa europejskiego w celach innych niż te, dla którego zostało uchwalone. Z perspektywy jego społecznego odbioru, wiarygodności i legitymizacji chodzi o kwestię natury fundamentalnej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA