fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Szturm na aplikacje może się odbić na jakości szkoleń

Dziekani okręgowych izb prawniczych zastanawiają się, jak sobie poradzić z rekordową liczbą tegorocznych aplikantów. Szybko muszą wynajmować większe sale wykładowe oraz przeorganizować praktyki sądowe dla nowo przyjętych
Na aplikację adwokacką zdawało 3125 osób w całym kraju, dostało się 1477 (w 2006 r. przyjęto 860 osób). Chętnych na radców było dwa razy tyle. Startowało 5926 osób, z sukcesem -2907. Szturm przeżyła też aplikacja notarialna. Od listopada w samej Warszawie rozpocznie ją aż 125 osób.
-Musieliśmy wynająć dodatkowe sale. Teraz szkolenia będą się odbywały w siedzibie Stowarzyszenia Notariuszy Polskich, a nie jak dotychczas w Radzie Notarialnej -mówi Czesława Kołcun, prezes warszawskiej izby notarialnej.
Notariat wprowadza jeszcze inne zmiany. Planowany jest wyjazd integracyjny połączony z wykładami m.in. na temat psychologii.
- Chcemy trochę uatrakcyjnić młodzieży szkolenia, a wiedza o tym, jak rozmawiać z klientem i reagować w sytuacjach stresowych, przyda się przyszłym notariuszom - dodaje Czesława Kołcun.
Nie wszystkie korporacje mają jednak tak komfortową sytuację.
Najgorzej sytuacja wygląda w Naczelnej Radzie Adwokackiej.
-Obawiam się, że czeka nas dramat. Wynajęcie dodatkowych pomieszczeń nie jest problemem i nie wpłynie na wzrost opłaty za odbycie aplikacji. Nie wiem natomiast, jak poradzimy sobie z patronami -mówi wiceprezes NRA Piotr Sendecki.
Wtóruje mu Lech Gąsecki z łódzkiej Okręgowej Rady Adwokackiej:
-Jeżeli dalej będziemy przyjmować tak wielu kandydatów, to wkrótce będzie więcej aplikantów niż adwokatów. Obecnie adwokatów jest około siedmiu tysięcy, aplikantów adwokackich już ponad trzy tysiące.
O problemach z organizacją szkoleń nie chce jeszcze rozmawiać Elżbieta Kwiatkowska-Falęcka, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.
-Na razie organizujemy praktyki. Niezbędne do tego są rozmowy w ministerstwie, a te odbędą się 24 sierpnia. Dlatego jeszcze za wcześnie, by wskazywać na problemy ze znalezieniem patronów dla aplikantów - wyjaśnia.
Skąd ten rekordowy wynik i tylu młodych aplikantów? Według Czesławy Kołcun dostali się wreszcie tzw. weterani, czyli osoby, które zdawały po dwa, trzy razy. Poza tym w zeszłym roku studentów zaskoczyły pytania m.in. z finansów, podatków czy prawa europejskiego, a w poprzednich latach testy nie obejmowały tych dziedzin. Tegoroczni zdający już wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Piotr Sendecki z kolei twierdzi, że to efekt krótkowzroczności osób odpowiedzialnych za zmiany w ustawach dotyczących korporacji. To ma być furtka dla najzdolniejszych. Ilość kosztem jakości to złe rozwiązanie.
- Zamiarem ministerstwa nie jest dopuszczenie na aplikacje wszystkich chętnych, lecz tych dobrze przygotowanych - tłumaczyła podczas tegorocznych Dni Prawniczych Monika Madurowicz, wicedyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi w MS.
Rozstrzyga to Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Zdający wyciągnęli wnioski z ubiegłorocznych doświadczeń. Wiedzieli, z czego i jak się przygotowywać. I stąd lepsze wyniki -ocenia.
Pytani przez "Rzeczpospolitą" zdający na aplikację adwokacką ocenili egzamin jako nieco trudniejszy niż w roku poprzednim. Wśród przyszłych radców przeważał natomiast pogląd, iż test był łatwiejszy. Najmilej zaskoczeni byli notariusze. Podkreślali, że było łatwiej niż w 2006 r., kiedy egzaminu nie zaliczyło 95 proc. zdających.
Masz pytanie do autorki, e-mail: k.pawlak@rzeczpospolita.pl
- Konkursy, wyłącznie w formie pisemnych testów, organizują komisje powołane przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
- Bez aplikacji zawód prawniczy może wykonywać osoba, która zdała egzamin sędziowski lub prokuratorski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA