fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Przewoźnicy są winni za korzystanie z torów około 500 mln zł

Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Spółka zarządzająca siecią kolejową musiała zaciągnąć kredyt na bieżące płatności.
– PKP Intercity i Przewozy Regionalne zalegają nam już z płatnościami na kwotę ok. 0,5 mld zł. Utrata płynności finansowej jeszcze nam nie grozi, ale zostaliśmy zmuszeni do zaciągnięcia kredytu obrotowego m.in. na zapłatę VAT – mówi Zbigniew Szafrański, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe.
Zobowiązanie Przewozów Regionalnych wynosi obecnie ok. 400 mln zł. Porozumienie dotyczące spłaty długu do tej pory nie zostało podpisane. – Zaproponowaliśmy harmonogram spłat przewidujący rozliczenie się za dostęp do torów do końca 2012 roku. Zarządca infrastruktury się do niego nie ustosunkował – mówi Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Na takie rozwiązanie nie chce się zgodzić zarząd PKP PLK. Tłumaczy to koniecznością równego traktowania wszystkich użytkowników rynku, a ugody o spłacie długów podpisane z pozostałymi przewoźnikami przewidywały rozliczenie zaległości w ciągu 12 miesięcy.
PKP PLK nie chce ujawnić kosztów linii kredytowej, jaką musiała uruchomić. Wiadomo jednak, że od nowego roku planuje zmienić sposób rozliczania z przewoźnikami, by zapewnić sobie bieżące wpływy. – Chcemy przejść na system umów miesięcznych i płacenie za dostęp do torów z góry do 10. dnia każdego miesiąca – wyjaśnia Zbigniew Szafrański.
Ten sposób przetestowała już ze swoimi klientami PKP Energetyka. – Jeszcze rok temu Przewozy Regionalne były nam winne ok. 80 mln zł. Obecnie ten dług zmalał do kilku milionów złotych – mówi Tadeusz Skobel, prezes PKP Energetyka.
Jak mówi Piotr Olszewski, samorządowy przewoźnik jest skłonny w ten sam sposób rozliczać się z Polskimi Liniami Kolejowymi. – Szczegóły jednak muszą zostać ustalone w drodze negocjacji – dodaje Olszewski.
Jeżeli spółki nie podpiszą umowy o korzystanie z torów, pociągi Przewozów Regionalnych będą kursować, jednak PKP PLK będzie naliczać opłatę za bezumowne korzystanie z linii. Na podobny krok zdecydowała się w tym roku PKP, której przewoźnik zalegał z opłatami za wynajem kas i pomieszczeń na dworcach. Czynsz wzrósł wówczas dziesięciokrotnie.
Przyszły rok samorządowa kolej, finansowana głównie z dotacji marszałków województw, ma zakończyć zbilansowaniem zysków i strat. – Podpisaliśmy już umowy o dofinansowanie z władzami dwóch województw, kolejne cztery zostały uzgodnione i czekają na parafowanie. Wszystkie przewidują pokrycie 100 proc. kosztów uruchamianych pociągów – mówi Piotr Olszewski. Dzięki temu koszty i wpływy przewoźnika mają się bilansować. Bieżący rok spółka może jednak zakończyć stratą ok. 170 mln zł.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA