fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W PO zrobią ankietę o in vitro wśród posłów

Małgorzata Kidawa - Błońska
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Dyskusja o in vitro dzieli nie tylko parlament, ale i same partie. Władze Platformy chcą sprawdzić, ilu posłów poprze projekt Kidawy-Błońskiej
Platforma, w której powstały dwa konkurencyjne projekty dotyczące sztucznego zapłodnienia, zamierza sprawdzić, za którym z nich jej posłowie zagłosują w Sejmie. – Ankieta będzie anonimowa. Chcemy wiedzieć, jakie nasi posłowie mają poglądy – wyjaśnia „Rz” Tomasz Tomczykiewicz, szef Klubu PO. – Chodzi o to, by prace w Sejmie toczyły się w zgodzie z nimi.
Posłowie mogą wybrać projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – dopuszczający tworzenie zarodków nadliczbowych i ich mrożenie oraz dający prawo do tej metody także parom żyjącym w konkubinacie.
Albo projekt Jarosława Gowina. Zakłada on możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce, i przewiduje dostępność metody wyłącznie dla małżeństw. Oba trafią do komisji sejmowej, która ma pracować także nad propozycjami PiS i SLD.
Dyscypliny w Klubie PO podczas ostatecznego głosowania w Sejmie nad propozycjami nie będzie. Ale premier Donald Tusk już powiedział, że zamierza poprzeć propozycję Kidawy-Błońskiej. – Sądzę, że większość w PO będzie za tym projektem czy jakąś jego wersją – dodawał Tusk.
Niektórzy posłowie PO przewidują więc, że będzie ciche wspieranie projektu liberalniejszego. – Szykują się pogadanki w klubie na temat – sądzi jeden z liderów regionalnych struktur.
Z informacji „Rz” wynika, że partia planuje jedno z posiedzeń klubu poświęcić projektom in vitro i zaprosić na nie ekspertów ds. bioetyki.
Dlaczego władzom PO może zależeć na uchwaleniu liberalniejszych propozycji?
– Prace nad projektami będą się toczyć w roku wyborów do parlamentu – wyjaśnia dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW.
– Dlatego można podejrzewać, że poza osobistymi poglądami premiera i naturalnym oczekiwaniem, że partia je podzieli, władzom PO zależy na otwarciu się na centrolewicowy elektorat, a ten oczekuje liberalnej ustawy.
[wyimek]Blisko połowa Klubu Platformy może być za propozycją Jarosława Gowina[/wyimek]
Ale ten scenariusz nie jest oczywisty, bo wielu posłom ze skrzydła konserwatywnego bliższy jest projekt Gowina. Może być ich ponad 90, czyli blisko połowa klubu. Tylu bowiem rok temu opowiedziało się za wprowadzeniem do ustawy medialnej zapisu, że media wspierają wartości chrześcijańskie.
Posłowie z tej grupy zapytani o in vitro deklarują poparcie dla propozycji Gowina.
– Bliższy jest mi jego projekt. Kompleksowo obejmuje kwestie bioetyczne, które dotychczas nie były uregulowane, a akceptując dokonania nauki i medycyny, zapewnia maksymalną ochronę zarodków ludzkich – tłumaczy Michał Szczerba.
– Projekt Gowina może nie jest tym, czego bym oczekiwał, ale zagłosowałbym za nim – mówi Grzegorz Raniewicz.
Także Tomczykiewicz, który rok temu głosował przeciw wprowadzeniu do ustawy medialnej wartości chrześcijańskich, wspiera projekt małopolskiego posła. – Podpisałem się pod projektem Jarosława Gowina, ale zobaczymy, co wypracuje komisja – zaznacza Tomczykiewicz.
Dodaje, że w projekcie Gowina można złagodzić zapis ograniczający in vitro tylko dla małżeństw.
Jarosław Gowin liczy więc na głosy połowy swojego klubu i ludowców. – Rozmawiałem z wieloma politykami PSL, bardzo cieszy mnie poparcie wicemarszałek Ewy Kierzkowskiej
– mówi „Rz” Gowin. W PO panuje przekonanie, że jeśli projekt PiS zakazujący stosowania in vitro zostanie odrzucony, to część tej partii też zagłosuje za propozycjami Gowina.
[ramka][srodtytul]Bp Pieronek: potrzeba kompromisu[/srodtytul]
Abp Hoser, mówiąc o wykluczaniu z Kościoła za poparcie in vitro, poszedł chyba za daleko – ocenił bp Tadeusz Pieronek. Zaznaczył, że z punktu widzenia Kościoła metoda jest niedopuszczalna, ale potrzeba kompromisu i poszanowania praw niewierzących. – To nie jest takie proste. Nie ma możliwości wykluczenia z Kościoła, dlatego że jeśli ktoś przyjmuje chrzest, jest wpisany wewnętrznie, duchowo do Kościoła. Może zostać ograniczony jego dostęp do dóbr duchowych, zwłaszcza do eucharystii, ale wykluczenie z Kościoła nie ma miejsca nigdy – mówił bp Pieronek w Radiu ZET. Podkreślił, że on nie dopuszcza „żadnego in vitro zgodnie z nauką Kościoła”. – Ale politycy muszą decydować, ustawodawca musi podjąć jakieś decyzje, które mu podyktuje sumienie (...). Żyjemy w kraju demokratycznym, w który wpisane są pluralizm i wolność, wolność religijna, która paradoksalnie dotyczy nie tylko tych, którzy wierzą, ale też tych, którzy nie wierzą, albo inaczej wierzą – mówił.
[i]—pap[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA