Nauka

Słońce i wiatr ogrzeją dom pod biegunem

Fotorzepa
Najnowocześniejszą antarktyczną stację polarną zbudowali Belgowie. To będzie wielka światowa premiera, nigdzie dotychczas nie funkcjonuje jeszcze placówka naukowa zdana całkowicie na energię odnawialną
Stacja nosi nazwę Princess Elisabeth na cześć córki belgijskiego księcia Filipa.
Została ona zmontowana prowizorycznie w Brukseli, na terenach dawnej komory celnej Tour et Taxis, gdzie jej uroczystego otwarcia dokonał właśnie książę Filip. Stacja była udostępniona do zwiedzania przez trzy dni, po czym rozpoczął się jej demontaż.
Zostanie ona zapakowana do 80 kontenerów, przewieziona do portu Anwers, a stamtąd statkami dotrze na Antarktydę. Wszystkie elementy stacji razem ważą 180 ton. Na Antarktydzie zostaną ulokowane w miejscu o nazwie Nunatak na Ziemi Królowej Maud (Dronning Maud Land), w regionie gór Sor Rondane, 431 km od najbliższej rosyjskiej stacji Nowołazarewskaja, w odległości 200 km od wybrzeża. Ekipa złożona z 50 ludzi ponownie zmontuje Princess Elisabeth i sprawdzi funkcjonowanie wszystkich jej elementów. Współrzędne geograficzne stacji są następujące: 71 stopni 57 minut szerokości geograficznej południowej i 23 stopnie 20 minut długości geograficznej wschodniej. W czasie lata antarktycznego panują tam temperatury od -5 do -50 stopni Celsjusza. Prędkość wiatru dochodzi nawet do 200 kilometrów na godzinę. Ta najnowocześniejsza na świecie stacja polarna nie będzie emitowała żadnych zanieczyszczeń. Używana na stacji woda, co do kropli, zostanie oczyszczona, śmiecie i odpady zutylizowane na miejscu, a w razie konieczności wywiezione w specjalnych hermetycznych pojemnikach do Belgii. Stacja będzie całkowicie wystarczalna energetycznie. Przed i za nią zostanie zainstalowanych osiem wiatraków generujących prąd, każdy z nich dostarczy 6 kW; cała ta elektrownia wiatrowa zapewni 48 kW. Na dachu i na ścianach zewnętrznych stacji zostaną umieszczone baterie słoneczne o powierzchni 109,5 metra kwadratowego. Oprócz tego na skałach w pobliżu stacji też będą ulokowane baterie słoneczne - w sumie 270 metrów kwadratowych. Baterie te dostarczą 50,6 kW energii. Po uruchomieniu stacji, jej podstawowe systemy - sanitarny, wentylacja, bioreaktor -pracując, będą emitowały energię i ciepło. Konstruktorzy zadbali, aby się nie marnowała, aby ciepło wytwarzane przez pracujące komputery, świecące żarówki itp. było wykorzystywane do ogrzewania stacji. Stacja została tak zaprojektowana, żeby zapewnić dobre warunki życia i pracy 20 ludziom - 16 naukowcom i czterem osobom obsługi technicznej. Jej całkowita powierzchnia wynosi 700 metrów kwadratowych. Obiekt jest wielofunkcyjny, mieści się w nim kuchnia, łazienka, laboratorium i magazyn, jest również wspólna sala, trzy sypialnie, ambulatorium, biuro i pomieszczenie kontroli wszystkich urządzeń. Garaż usytuowany obok stacji pomieści skutery śnieżne, traktory i wszelkiego rodzaju sprzęt. Ściany zewnętrzne będą się składać z dziewięciu warstw, na przemian ze stali nierdzewnej, żywicy syntetycznej i klejonego drewna - w ogóle drewno stanowi główny budulec. Do szyb okiennych przeznaczono specjalne szkło, odporne na uderzenia, niepękające pod naporem śniegu i huraganowego wiatru. Princess Elisabeth powstała w wyniku współpracy najnowocześniejszych belgijskich przedsiębiorstw. Budowa pochłonęła ponad 11 mln euro, sfinansowała ją IPF - International Polar Foundation. Głównym celem naukowców pracujących na stacji będzie badanie ewolucji klimatu Ziemi. - Bieguny są wspaniałymi laboratoriami do śledzenia przemian klimatycznych, jakie zachodzą na naszej planecie -podkreśla Alain Hubert, szef IPF. - To właśnie w tych regionach, w których panują ekstremalne warunki, efekty zmian klimatycznych odczuwane są najwcześniej. To tam znajdują się klimatyczne archiwa Ziemi. Maleńkie pęcherzyki powietrza i pyłu uwięzione w lodzie od tysięcy lat są wskazówką dla uczonych o klimacie w minionych erach, pozwalają lepiej zrozumieć jego ewolucję. Dlatego należy zrobić wszystko, aby ułatwić badania w tych regionach świata. - Poza tym - powiedział Hubert -jeśli zdołamy osiągnąć emisję zero na Antarktydzie w ekstremalnych warunkach, można to będzie zrealizować w dowolnym miejscu. Po zmontowaniu na Białym Kontynencie stacja zostanie przekazana rządowi belgijskiemu. W ten sposób belgijscy naukowcy powrócą na Antarktydę po ponad czterech dekadach. W latach 1958 - 1966 działała baza im. króla Baudouina. Jeszcze wcześniej, bo już na przełomie XIX i XX wieku do Antarktydy dotarła ekspedycja "Belgica". Dokonała ona pierwszego zimowania na tym kontynencie. Z punktu widzenia Polski ekspedycja "Belgica" była bardzo ważna, ponieważ wzięło w niej udział dwóch sławnych badaczy: Antoni Bolesław Dobrowolski oraz Henryk Arctowski, którego imieniem nazwana jest polska stacja polarna działająca na Antarktydzie, nad Zatoką Admiralicji. Oprócz Belgów powrót na biegun południowy i odbudowę tam stacji badawczych planują również Brytyjczycy i Niemcy. Natomiast Francuzi i Włosi zamierzają przekształcić już istniejącą, wspólną, tymczasową bazę antarktyczną w stałą stację.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL