fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rząd Węgier przejął kontrolę nad prywatną firmą

AFP
Liczba ofiar toksycznego wycieku wzrosła do dziewięciu. Premier zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu
Dziewiąta osoba zmarła w szpitalu dziewięć dni po wycieku. To mieszkaniec miejscowości Kolontar, którą zalała czerwona maź i z której kilka dni temu zostali ewakuowani mieszkańcy.
Wczoraj na miejsce katastrofy ponownie przyjechał premier Viktor Orban. Ze swoimi ministrami spotkał się w oddalonym o kilka kilometrów Veszpremie i powtórzył, że tragedii winne są zaniedbania człowieka.
– To była prywatna fabryka, rząd nie ponosi za katastrofę żadnej odpowiedzialności. Musieliśmy działać, by powstrzymać szkody wyrządzone przez wyciek. Dlatego decyzja o przejęciu kontroli nad firmą była konieczna. Ale nie ma ona nic wspólnego z przejęciem firmy przez państwo – mówi „Rz” wicepremier Tibor Navracsics, który był wczoraj w Veszpremie, zresztą swojej rodzinnej miejscowości.
Dzień wcześniej, by ratować sytuację, parlament zdominowany przez prawicowy Fidesz przegłosował ustawę o upaństwowieniu fabryki aluminium MAL w Ajce. Rząd zamroził aktywa firmy, a zagraniczni komentatorzy natychmiast zaczęli snuć domysły, że Orban dopiero teraz naprawdę pokazuje, iż ma pełnię władzy – najpierw opanował parlament i wszystkie instytucje w kraju, potem wybrał prezydenta i odniósł miażdżące zwycięstwo w wyborach lokalnych. Teraz przeprowadza nacjonalizację.
– Orban wcale nie pokazuje, że ma władzę. Z powodu wycieku znaleźliśmy się w sytuacji nadzwyczajnej i decyzja dotycząca MAL też była nadzwyczajna. Inne firmy nie powinny się obawiać podobnych działań rządu – zapewnia Navracsics.
Jak zapowiedział wczoraj Gyorgy Bakondi, który z ramienia rządu będzie kierował fabryką, firma pozostanie pod kontrolą państwa przez dwa lata. Jest szansa, że już w czwartek lub piątek wznowi produkcję.
– Tam pracuje tysiąc osób. Nie można było dopuścić, by straciły pracę. Niedobrze się stało, że rząd musiał podjąć taką decyzję. Ale wszyscy na Węgrzech uważają ją za słuszną – mówi „Rz” dziennikarka Orsolya Kovacs.
Chwalą ją wszystkie media, opozycyjni socjaliści, a nawet skrajnie prawicowy Jobbik. – Orban wykonał świetną robotę. W tej firmie panowały bardzo złe warunki, nie było też planów, co zrobić na wypadek katastrofy. Ludzie się cieszą, że wreszcie ktoś się tym zajął. Orban ma w tym względzie ogromne poparcie – mówi „Rz” jeden z polityków Jobbiku, prosząc o niepodawanie jego nazwiska.
Szef MAL Zoltan Bakonyi po trzech dniach w areszcie wczoraj został zwolniony. Sąd nie uznał argumentów prokuratury za przekonujące. Jego dom jest chroniony, bo wściekli Węgrzy mogliby go zdemolować.
– Ta firma została kupiona w latach 90. przez komunistów za równowartość ceny średniego mieszkania w Budapeszcie. W Polsce jesteście w stanie to sobie wyobrazić. Kupić za taką cenę firmę dostarczającą 5 procent światowej produkcji aluminium! Jej właściciele niewyobrażalnie się na tym wzbogacili. Teraz wszyscy pytają, gdzie są pieniądze, i kibicują Orbanowi – mówi polityk Jobbiku.
Orban ma poparcie, gdyż Węgrzy nieustannie oglądają w mediach drastyczne zdjęcia z miejsca katastrofy. Wyciek nastąpił 4 października. Zniszczył trzy miejscowości i zanieczyścił rzeki, w tym Dunaj. 120 osób wciąż przebywa w szpitalach. Straty wynoszą ponad miliard forintów (około 3,6 mln euro).
Jak wynika z zeznań pracowników, od dawna wiedzieli, że siedzą na beczce z prochem. – Niektórzy przyznali, że widzieli, jak leje się czerwony płyn. Od kilku miesięcy było wiadomo, że wcześniej czy później nastąpi wyciek – mówi Orsolya Kovacs. Płyn widać na zdjęciach sprzed kilku miesięcy, które wczoraj dotarły do mediów.
Wczoraj premier ogłosił wprowadzenie nowych podatków dla firm. Chce opodatkować m.in. operatorów telekomunikacyjnych, firmy energetyczne i sieci firm detalicznych.
[i] Oficjalna strona premiera Węgier
[link=http://www.miniszterelnok.hu]www.miniszterelnok.hu[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA