fbTrack

Służby mundurowe

Waldemar Skrzypczak o dymisji gen. Wiesława Michnowicza

Waldemar Skrzypczak
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Szkolenie w armii jest prowadzone w bardzo ograniczonym zakresie - mówi Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych
[b]Odchodzi gen. Wiesław Michnowicz odpowiedzialny w wojsku za szkolenie. Nieoficjalnym powodem jest brak pieniędzy na ten cel. Czy rzeczywiście jest tak źle? [/b]
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/artykul/68342,525806_Kryzys_w_szkoleniu_zolnierzy___.html]Kryzys w szkoleniu żołnierzy?[/link][/b][/wyimek] [b]gen. Waldemar Skrzypczak[/b]: Obecnie z powodu braku pieniędzy szkolenie jest prowadzone w bardzo ograniczonym zakresie. W pełnym wymiarze szkolą się praktycznie tylko żołnierze, którzy wyjeżdżają na misję do Afganistanu. Reszta wojska jest pomijana. Przypomina mi to sytuację z początku lat 90., gdy kazano dowódcom szkolić podwładnych za pomocą jednego naboju.
[b]Brakuje amunicji? [/b] Jest jej za mało zarówno na szkolenie żołnierzy, jak i na uzupełnienie tzw. zapasów wojennych. [b]Z informacji "Rz" wynika, że problemem jest też infrastruktura szkoleniowa. Żołnierze się skarżą, że muszą jeździć setki kilometrów na strzelnice. [/b] Tu też sytuacja jest daleka od ideału, choć jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Zamknięto wtedy wiele strzelnic, bo nie spełniały norm. Ostatnio zmodernizowaliśmy wiele z nich i dostosowaliśmy do nowych wymogów. Teraz zamkniętych jest już tylko kilka strzelnic. [b]Z czym jeszcze jest problem? [/b] Z paliwem. Kierowcy muszą jeździć, piloci muszą latać. Obcinanie limitów na paliwo powodowało w ostatnim czasie obniżanie wymogów wobec pilotów. Przez te ograniczenia przyjęło się, że muszą wylatać minimalną liczbę godzin, a nie jak na Zachodzie maksymalną, by byli jak najlepiej wyszkoleni. Niestety, skutkiem tego było kilka katastrof lotniczych w ciągu krótkiego czasu. [b]Wszystko przez brak pieniędzy? [/b] Pomysłów na poprawę systemu szkolenia żołnierzy może być mnóstwo, ale gdy nie ma środków, nic się nie da zrobić. Szkolenie zresztą, od kiedy pamiętam, było niedofinansowane. Mam jednak wrażenie, że MON ma wystarczającą ilość pieniędzy, tylko źle nimi gospodaruje. Wydaje je np. na zakupy samolotów Bryza, które nie są wojsku potrzebne. Kolejny przykład to kosztowne plany przeniesienia dowództwa Wojsk Lądowych z Warszawy do Wrocławia, a w jego miejsce budowa muzeum, które ma pochłonąć setki milionów. Nie mam nic przeciwko muzeom, ale jaki to ma sens w czasie kryzysu finansów? [i]rozmawiała Edyta Żemła[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL