fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Decydujące starcie o gazociąg

Rzeczpospolita
Polska nadal domaga się zagłębienia gazociągu Nord Stream w rejonie Świnoujścia. Chodzi o to, by nie blokował rozwoju portu. Na razie mamy tylko gwarancje, że rurociąg nie ograniczy dostępu gazowców do terminalu gazowego
Po tym jak udało się wymusić na konsorcjum budującym gazociąg z Rosji przez Bałtyk do Niemiec, by jego trasa nie blokowała drogi statkom, które będą płynąć do powstającego w Świnoujściu gazoportu, polskie władze postanowiły powalczyć o przyszłość „starego” portu.
Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, wiceminister infrastruktury odpowiedzialna za transport morski Anna Wypych-Namiotko przygotowała odpowiednie wystąpienie w tej sprawie do władz niemieckich. W liście, który ma przekazać MSZ, strona polska wskazuje, że ułożenie rurociągu w planowanym obecnie miejscu zagroziłoby dalszemu rozwojowi zespołu portów Szczecin i Świnoujście, jeśli nie zostanie on odpowiednio zagłębiony.
[srodtytul]Świnoujście musi mieć przyszłość[/srodtytul]
Budowa rurociągu – planowana na przecięciu z północnym szlakiem do portu – mogłaby zablokować dostęp do niego statków o większym zanurzeniu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, resort infrastruktury zaproponował dwa warianty. Pierwszy polega na umieszczeniu rury w zagłębieniu dna morskiego. Drugi przewiduje jej przesunięcie w miejsce, gdzie będzie leżeć na głębokości 18,5 metra, co umożliwi wejście do portu jednostkom, których zanurzenie wynosi do 17 metrów.
[wyimek]2012 rok to termin uruchomienia pierwszej nitki Nord Stream[/wyimek]
Niemiecki minister transportu i budownictwa Peter Ramsauer, który kilka dni temu był w Polsce, obiecał, że przyjrzy się jeszcze planom budowy Nord Streamu na wysokości portów morskich Szczecin i Świnoujście. Ale nie ma pewności, że uwzględni polskie postulaty, zwłaszcza że negocjacje w sprawie ułożenia gazociągu w rejonie tzw. toru zachodniego, gdzie powstanie terminal LNG, trwały kilka miesięcy. Wiceminister skarbu Mikołaj Budzanowski przekonuje, że zagłębienie rurociągu ma dla Świnoujścia i dostępności tego portu kluczowe znaczenie. – Skoro udało się to ustalić w przypadku toru zachodniego, to nie ma przeszkód, by podobnie było z torem północnym – dodaje.
Od początku tego roku Szczecin i Świnoujście są najdynamiczniej rozwijającymi się spośród polskich portów. Świnoujście nie ma szans dalszej rozbudowy na obecnie zajmowanych terenach. Jedynym rozwiązaniem jest budowa nowych terminali na nabrzeżu nowo powstającego portu. W porcie obecna jest niemiecka państwowa spółka Deutsche Bahn. Posiada spółkę DB Port Szczecin, której władze deklarują chęć dalszego zaangażowania w rozwój terminalu kontenerowego w porcie. Niemcy są też reprezentowani w radzie nadzorczej portu Świnoujście, przez co mają wpływ na jego zarząd. Eksperci przyznają, że jeżeli ropociąg nie zostanie przesunięty lub zagłębiony, to trudno liczyć na rozwój portu. Zgodnie z obecnie przyjętymi rozwiązaniami do portu będą mogły wpływać statki o zanurzeniu do 13,5 m. – Trwałość gazociągu to 50 lat, trudno przewidzieć, co się będzie działo w porcie za ten czas, ale zgodnie z ogólnoświatowym trendem po morzach pływają statki coraz większe, o coraz większym zanurzeniu – mówi Jarosław Siergiej, prezes spółki zarządzającej portami w Szczecinie i Świnoujściu.
Władze spółki prognozowały, że przeładunki wzrosną w pierwszej połowie tego roku o ok. 5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2009 roku. Tymczasem zanotowały wzrost na poziomie 36 proc.
[srodtytul]Kontrowersje wokół gazociągu[/srodtytul]
Budowa gigantycznego rurociągu przez Bałtyk od początku wzbudza wiele kontrowersji. Kraje nadbałtyckie – z wyjątkiem Niemiec i Rosji – miały wiele wątpliwości co do tego, jak ta inwestycja wpłynie na środowisko naturalne. Sprawą zajął się nawet Parlament Europejski, ale pomimo twardej postawy polskich eurodeputowanych nie udało się zablokować budowy. Bez znaczenia okazały się też obawy o to, jak bezpiecznie zostanie ulokowany rurociąg, skoro na dnie Bałtyku zalega wiele ton broni, w tym chemicznej, z czasów obu światowych wojen. A konsorcjum Nord Stream zapewniało, że dbałość o środowisko jest głównym celem przy realizacji inwestycji. Pojawiające się w ostatnich tygodniach krytyczne opinie niektórych krajów – w tym Litwy – już praktycznie nie mają znaczenia. Kluczowa dla rozpoczęcia prac okazała się zgoda władz fińskich na ułożenie rurociągu, która pojawiła się po usilnych zabiegach rosyjskiego premiera i prezydenta.
[ramka][srodtytul]Opinia: Bogdan Ołdakowski, ekspert transportu morskiego[/srodtytul]
Polski rząd i zarządy portów w Szczecinie i Świnoujściu wiedzą, co robią – to oczywiste, że pilnują naszych interesów. W Świnoujściu trwa budowa Terminalu LNG do importu gazu skroplonego. Warto zaznaczyć, że jest to tak naprawdę budowa nowego portu. Pogłębiane są tory podejścia statków, budowane są falochron i nowe nabrzeże. To umożliwi w przyszłości budowę kolejnych terminali, które tam wcześniej czy później powstaną. Powstający nowy port jest kluczem dla dalszego rozwoju portu w Świnoujściu. W polskim transporcie morskim rozbudowa Świnoujścia to największa inwestycja od czasu budowy Portu Północnego w Gdańsku.[/ramka]
[ramka][srodtytul]Więcej polityki niż ekonomii[/srodtytul]
Projekt Nord Stream to kosztowna odpowiedź Rosji na kłopoty z tranzytem gazu przez Białoruś. Gazociąg jest w zgodnej opinii ekspertów bardziej inwestycją o charakterze politycznym niż ekonomicznym. Koszty jej wzrosły z początkowo planowanych 5 mld euro do ok. 10 mld euro. Ale Gazprom zyskał poparcie dla rurociągu najpierw władz Niemiec i największego koncernu energetycznego Europy – E.ON, a następnie Francuskiego GDF Suez i holenderskiego Gasunie. Tym samym projekt nabrał znaczenia unijnego, choć w praktyce umożliwi nie tylko Gazpromowi zwiększenie eksportu swojego surowca do Europy, ale może się stać narzędziem nacisku na władze białoruskie. Gdyby chodziło tylko o większy eksport, to wystarczyło wykonać tzw. drugą nitkę rurociągu jamalskiego przez Białoruś i Polskę za ok. 2 mld euro. Dzięki Nord Stream Rosjanie będą mogli zmniejszyć transport surowca przez te kraje do Niemiec. Dlatego też polskie władze, chcąc się zabezpieczyć, w nowym międzyrządowym porozumieniu gazowym postulowały zapis o utrzymaniu przesyłu rosyjskiego surowca gazociągiem jamalskim do 2045 r. Dokumenty jednak jeszcze nie obowiązują. Poza tym nie można wykluczyć scenariusza, że nawet gdy porozumienie będzie obowiązujące, to i tak z przyczyn technicznych – złego stanu rurociągu jamalskiego – za kilka lat Gazprom wstrzyma lub ograniczy transport gazu przez Białoruś i Polskę.[/ramka]
[i]Masz pytanie wyślij e-mail do autorek: [mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail], [mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA