fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niezasłużona nagroda dla baskijskiej Tygrysicy

Idoia López Riano
PAP/EPA
Najbardziej seksownai najbardziej krwawa terrorystka w historii ETA skorzystała z programu dla skruszonych więźniów
Rodziny ofiar walczącej o niepodległy Kraj Basków organizacji, która ma na sumieniu śmierć ponad 800 ludzi, czują się oszukane. Pochodząca z San Sebastian Idoia López Riano, skazana za udział w 23 zabójstwach na ponad 2000 lat więzienia (odsiedzi najwyżej 30), została przeniesiona po cichu z zakładu karnego w Grenadzie do więzienia w Nanclares de Oca w baskijskiej prowincji Alava.
Ta atrakcyjna, 46-letnia dziś kobieta, znana jako Tygrysica, słynęła z okrucieństwa i perfidii. Uwodziła w barach i dyskotekach młodych policjantów, by wydobyć z nich informacje, które wykorzystywała do przeprowadzania zamachów. Zanim w 1994 roku została zatrzymana, walczyła w komandach Oker, Ekaitz i Madrid. Z tym ostatnim w 1986 przeprowadziła krwawy zamach w hiszpańskiej stolicy, w którym zginęło 12 członków Gwardii Cywilnej, a dziesiątki zostało rannych. Tylko za tę jedną zbrodnię sąd skazał ją w 2007 roku na 1572 lata pozbawienia wolności.
Nigdy nie wyraziła żalu z powodu zamordowania tylu ludzi, nie krytykowała też zamachów dokonywanych przez ETA już po jej aresztowaniu. Dlaczego podpisała akt skruchy? Bo od tego – i od potępienia przemocy – hiszpańskie MSW uzależnia przenosiny skazanych terrorystów w rodzinne strony.
Bliscy ofiar mają pretensje do rządu, że daje się nabierać więźniom z ETA na „seryjne akty rzekomej skruchy”. Oczekują z ich strony nie pustych deklaracji, ale przeprosin samych poszkodowanych. „To urąga pamięci ofiar terroryzmu” – napisała w komunikacie opozycyjna prawicowa Partia Ludowa. Wyraziła nadzieję, że rząd José Zapatero nie powtórzy tego błędu. Żąda, by skazani mordercy odbywali kary w całości, bez przywilejów.
Polityka marchewki wobec terrorystów ma jednak w Hiszpanii zwolenników. Choćby dlatego, że nagradzanie bardziej lub mniej szczerze skruszonych zabójców prowadzi do rozłamu wśród baskijskich więźniów, do niedawna niezwykle solidarnych. Niepokoju nie kryje radykalna Wspólnota Baskijskich Więźniów Politycznych. Tym bardziej że dysydentów są już dziesiątki i wciąż ich przybywa, bo rząd kusi więźniów coraz to nowymi nagrodami.
Za potępienie ekstremy można się na przykład uwolnić od towarzystwa niebaskijskich przestępców, którzy gardzą separatystami i chętnie się na nich wyżywają. Marzeniem każdego skazanego Baska jest odbywanie kary w rodzinnych stronach. Od niedawna skruszeni terroryści zaczęli też dostawać przepustki. Mówi się o możliwości odbywania przez nich kary w systemie półwięziennym, czyli opuszczania zakładu na czas pracy lub studiów.
Nic dziwnego, że chętnych do wyrażenia skruchy nie brakuje. Zdaniem prawicowej opozycji i krewnych ofiar to oportuniści lub kombinatorzy, którzy próbują okpić wymiar sprawiedliwości. Oburzenie tych środowisk wywołały przypadki członkiń ETA, które wypuszczono z więzienia, bo zapragnęły zostać matkami, czy terrorysty skazanego za dziesiątki zabójstw, który wymusił przeniesienie w rodzinne strony strajkiem głodowym.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=m.tryc@rp.pl]m.tryc@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA