fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Stany nad Zatoką Meksykańską stracą miliardy dolarów?

Ekipy sprzątające plażę po katastrofie ekologicznej to w Alabamie teraz niemal codzienny widok
Reuters
W ciągu trzech lat wyciek ropy będący skutkiem kwietniowego wybuchu na platformie naftowej koncernu BP może przynieść branży turystycznej 22,7 mld dol. strat
Takie dane podali autorzy raportu przygotowanego dla Amerykańskiego Stowarzyszenia Turystyki przez firmę konsultingową Oxford Economics. Raport przewiduje spadek przychodów w pięciu stanach zatoki: Luizjanie, Florydzie, Missisipi, Alabamie i Teksasie.
– Turystyka jest bardzo ważna dla zatoki. W grę wchodzą wielkie pieniądze – powiedział Adam Sachs, dyrektor zarządzający Oxford Economics.
O tym, jak ważni są turyści dla Luizjany, przypominają reklamy w lokalnych stacjach radiowych. – Zaproś rodzinę i znajomych do Luizjany. Spędźcie miło czas i pomóżcie stanowej gospodarce – można usłyszeć.
Potwierdzenie czarnych prognoz ekonomistów już widać w Nowym Orleanie i okolicach. Wiele hoteli świeci pustkami. Upadają kolejne przetwórnie ostryg – niedawno decyzję o zamknięciu biznesu podjęli między innymi właściciele słynnej nowoorleańskiej P&J Oysters. Ich istniejąca od 1876 roku przetwórnia przetrwała zarówno wielki kryzys w latach 30. XX wieku, jak i przejście huraganu Katrina w 2005 roku.
Z nową sytuacją muszą sobie też radzić restauratorzy. Ich menu często oparte było na świeżo złowionych owocach morza.
– Nie możemy już kupować świeżych krewetek, krabów, ostryg czy karmazynów z południa Luizjany. Wiele rzeczy sprowadzamy więc z Teksasu czy Florydy – opowiada „Rz” Chuck Subra, szef kuchni i właściciel ekskluzywnej LaCote Brasserie w Nowym Orleanie.
– Wzrosły koszty prowadzenia biznesu. Ceny ostryg, które stanowią pokaźną część w moim budżecie, poszły bardzo w górę. Musimy za nie płacić już dwa razy tyle co wcześniej – tłumaczy Subra.
Mimo że owoce morza są sprowadzane z obszarów niedotkniętych katastrofą ekologiczną, część klientów z rezerwą podchodzi do słynnych nowoorleańskich potraw. – To moja pierwsza i ostatnia świeża krewetka w życiu – to przykład czarnego humoru, który jest ostatnio popularny wśród klientów nowoorleańskich restauracji.
– Mnóstwo ludzi pyta, czy jedzenie owoców morza jest bezpieczne. Oczywiście, że jest. Wszystkie nasze składniki pochodzą od certyfikowanych dostawców i przechodzą testy. – zapewnia Chuck Subra.
[i]—Jacek Przybylski z Nowego Orleanu[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA