fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kolejne tysiące małych sklepów znikną z rynku

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Piotr Mazurkiewicz
W tym roku zostanie zamkniętych co najmniej 4 tys. tradycyjnych sklepów spożywczych. Zabija je przede wszystkim ekspansja dyskontów. Sieć hurtowni Makro Cash&Carry widzi problem i chce pomagać małym placówkom
2010 to kolejny trudny rok dla małych sklepów w Polsce. Firma Euromonitor International prognozuje, że w tym roku zniknie ich z rynku co najmniej 4 tys., a zdaniem przedstawicieli branży jest to i tak bardzo optymistyczny szacunek. W tradycyjny handel uderza mocno spadek koniunktury.
W pierwszym kwartale wydatki na żywność, napoje i artykuły chemiczne w Polsce wzrosły jedynie 4,3 proc., co jest najgorszym wynikiem od lat. W kolejnych kwartałach niekoniecznie będzie lepiej. Według Euromonitor International w tym roku wartość handlu ogólnospożywczego wzrośnie jedynie ok. 1 proc. i wyniesie 154,5 mld zł.
Jeszcze większym zagrożeniem jest ekspansja wielkich sieci handlowych, które mimo spadku koniunktury nie zwalniają tempa rozwoju i coraz chętniej wchodzą do małych miejscowości.
– W dużych miastach rynek jest już nasycony, dlatego drogą rozwoju są mniejsze sklepy i mniejsze miasta – mówił na ostatniej konferencji Jean Anthoine, prezes Carrefour Polska.
W pozycję małych sklepów uderzają zwłaszcza sieci dyskontowe, jak Aldi, Lidl czy Netto. Lider tego rynku – sieć Biedronka, ma już 1,5 tys. sklepów, a rocznie otwiera co najmniej 100 kolejnych, nie tylko w małych miastach, ale nawet na wsiach.
– W takim miejscu od razu powoduje bankructwa niemal całej konkurencji, wytrzymują tylko piekarnie. Trudno się temu dziwić, skoro klienci szukają tanich produktów – mówi prezes jednej z franczyzowych sieci spożywczych.
Ale są i inne przyczyny kłopotów. Jak podaje Nielsen, za ok. 50 proc. obrotów małych sklepów odpowiadają alkohol i papierosy, a w przypadku obydwu kategorii sprzedaż spada, co dodatkowo przyśpiesza ich znikanie z rynku.
Kurcząca się liczba tradycyjnych sklepów to zła wiadomość także dla hurtowników. Dlatego sieć Makro rozpoczyna akcję społeczną promującą robienie zakupów w tradycyjnych, małych sklepach. Akcja nie dziwi, bowiem dla tej firmy ich właściciele to kluczowi klienci. Utrzymujący się trend zamykania małych sklepów może zachwiać jej pozycją na rynku hurtowym.
– Placówki będą mogły od nas otrzymać materiały promocyjne, chcemy także przedstawić ten temat w prasie regionalnej. Czytelnicy będą mogli wybierać swoje ulubione sklepy, a najlepsze placówki dostaną od nas możliwość zrealizowania innych form promocji – mówi Magdalena Figurna, rzecznik Makro Cash & Carry.
Z badań TNS OBOP, na które powołuje się firma, wynika, że ponad 70 proc. klientów pozytywnie ocenia małe sklepy, zwłaszcza jakość obsługi. Z drugiej strony wciąż głównym kryterium wyboru podczas zakupów jest cena, a pod tym względem małe sklepy wypadają słabo i nie są w stanie konkurować nie tylko z wielkimi sieciami, ale nawet grupami zakupowymi.
– Najmniejsze sklepy to główni klienci magazynów typu cash & carry, więc zmniejszanie się ich liczby ma wpływ na wszystkie firmy prowadzące tego typu działalność. Dynamiczny rozwój sieci, zwłaszcza dyskontowych, w coraz mniejszych miejscowościach ma największy wpływ na znikanie małych sklepów z rynku – mówi Artur Kawa, prezes Emperia Holding.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.mazurkiewicz@rp.pl]p.mazurkiewicz@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA