fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Między urną, kioskiem a leżakiem

Jadwiga i Henryk Konarscy z Bydgoszczy, emerytowana ekonomistka, emerytowany wojskowy, z wczasów w Mielnie wracają wcześniej. – Na wybory, bo nie zdążyliśmy przed wyjazdem wziąć zaświadczeń, a głosowanie to dla nas obywatelski obowiązek
Fotorzepa, Piotr Kobalczyk PK Piotr Kobalczyk
W kurortach w I turze padły rekordy frekwencji. Czy teraz wybory nie przegrają z upałem
Hitem sezonu są tabliczki z imionami podobne do tych, które zawieszają w tirach kierowcy. Jest „Jarek”. Nie ma „Bronka”. Wykupili? – Nie, chyba w ogóle takich nie mieliśmy – śmieje się Małgorzata Roguska, która prowadzi stoisko z sezonowymi gadżetami w Mielnie (Zachodniopomorskie). – Może dlatego, że to mało popularne imię.
Także koszulek z napisem „Przebrała się miarka, głosuję na Jarka” czy „Na pohybel IV RP” nie uświadczysz.
– Za trzy dni będzie po wyborach – tłumaczy pani Dorota ze sklepiku z ciuchami Moda na Czasie. – Nie opłaca się w takie ciuchy inwestować.
[srodtytul]Cisza przed burzą[/srodtytul]
Mało popularna jest też bieżąca polityka, choć do II tury wyborów tylko trzy dni. Podczas I tury padł tu jeden z krajowych rekordów frekwencji (74,62 proc.). Tymczasem jak Mielno długie i szerokie, ani plakatu jowialnego kandydata z wąsami i zgody, co buduje, ani bannera poważnego siwego pana, dla którego Polska jest najważniejsza.
Letni luz, zero przedwyborczej spinki? – To cisza przed burzą, bo teraz ludzie się wygrzewają na plażach i nie myślą o wyborach, ale trzeba zakładać, że tak jak dwa tygodnie temu w niedzielę część z nich wstanie z kocyka, otrzepie się z piasku i pójdzie głosować – śmieje się Zbigniew Choiński, wójt Mielna, który zakłada jeszcze wyższą niż w I turze frekwencję. – Ludzie dopiero teraz masowo zjechali na wczasy.
W I turze w Mielnie zabrakło kart do głosowania, choć przygotowano ich 7 tys. Na II turę miasto szykuje 30 tys. kart.
[srodtytul]Wybory na promenadzie[/srodtytul]
Z oblężeniem przy urnach liczą się inne nadbałtyckie kurorty, w których bito rekordy frekwencji w I turze: w Rewalu głosowało 82,21 proc. (zagłosowało tu więcej turystów niż miejscowych!), w Jastarni 76,30 proc. w Ustroniu Morskim 76,3, Dziwnowie 71,5, Kołobrzegu 62,2.
– Wczasowicze masowo przychodzą do urzędu i pytają o lokale wyborcze – mówi Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia. – W tej sytuacji postanowiliśmy umieścić punkt wyborczy w samym środku promenady.
W samych nadbałtyckich kurortach może przebywać w tym czasie nawet do pół miliona letników.
Jest jednak „Bronek”. A właściwie „Bronisław”. Z parą tabliczek z najważniejszymi imionami wyborczej niedzieli chętnie pozują Jadwiga i Henryk Konarscy z Bydgoszczy. Emerytowana ekonomistka i emerytowany wojskowy wczasy w Mielnie mają do 5 lipca, ale wracają wcześniej. – Na wybory, bo nie zdążyliśmy przed wyjazdem wziąć zaświadczeń, a głosowanie to dla nas obywatelski obowiązek.
Pani Jadwiga nie zdradza nazwiska swojego kandydata. Mówi tylko, że zagłosują tak samo.
Na plaży tłok, piach parzy, grupa opalonych mężczyzn gra w siatkówkę plażową. – Niech pan sobie na nich popatrzy – mówi Anna Berkuć spod Katowic. – Młodzi, zadowoleni, pewnie z dużymi pieniędzmi. Ci na pewno zagłosują na Komorowskiego. A ja przeciwnie. Na wczasy przyjechałam po raz pierwszy od chyba 15 lat. Mój kandydat to Kaczyński. I nie boję się tego powiedzieć.
Pani Anna otrzepuje z piasku pięcioletnią wnuczkę. A potem wyjmuje z torebki zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem zamieszkania.
– A my jesteśmy rolnikami z Wielkopolski, z Szamotuł, i też mamy zaświadczenie – mówi Urszula Wachowiak.
Urszula i Andrzej Wachowiakowie z córką Moniką i dwojgiem wnucząt czekają pod parasolem na frytki i dorsza w panierce. – Wszyscy rodzinnie zagłosujemy na Komorowskiego – mówi pani Urszula. – Nie ufamy Kaczyńskiemu, a jeszcze tym bardziej, że mówili, iż chciał uciąć dopłaty dla rolników.
Wielu wczasowiczów woli zachować swoje poglądy dla siebie. Dwie starsze panie ucinają rozmowę w zarodku. – Nie, nie, dziękujemy bardzo, nie wchodzimy w politykę – mówi wyższa. Druga, nieco zakłopotana, tłumaczy: – No, przynajmniej o tym głośno nie mówimy.
[srodtytul]Politycy na plaży [/srodtytul]
W kurortach na razie ani śladu polityków. Dziś to się zmieni, bo głosy turystów mogą się okazać na wagę zwycięstwa. Tak przynajmniej uważa sztab PO. – Dziś Bronisław Komorowski odwiedzi m.in. Rewal, Niechorze i Kołobrzeg – mówi Michał Marcinkiewicz, poseł PO ze Szczecina. – Nasza młodzieżówka aktywnie będzie namawiać do uczestnictwa w wyborach.
W Pomorskiem też cisza, ale to ma się zmienić. Piotr Skiba, szef regionalnego biura PO odpowiedzialny za kampanię, zapowiada akcję agitacyjną w okolicach plaż. W piątek będą agitować na Heineken Open’er Festivalu w Gdyni. – Podjedziemy bronkobusem w pobliże miejsca, gdzie odbywa się festiwal – zapewnia Skiba.
A sztab Jarosława Kaczyńskiego? Dziś działacze pomorskiego PiS mają jeździć rowerami nadmorskimi ścieżkami, rozdawać ulotki i zachęcać do głosowania. Ich koledzy ze Szczecina robili to kilka dni temu.
– Nie przeceniamy kampanii w kurortach – mówi Leszek Dobrzyński, szef PiS w Szczecinie. – Kto ma zagłosować na naszego kandydata, zagłosuje też na urlopie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA