fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Z życia samorządów

Honorowy obywatel z twarzą polityka

ROL
Nigdy u nas nie był? Nie szkodzi, zaszczyt należy się i tak – to taktyka włodarzy miast nie tylko w roku wyborów
Radni z Puław chcieli, żeby przy okazji obchodów 30-lecia „Solidarności” Lech Wałęsa osobiście odebrał przyznany mu w ubiegłym roku tytuł honorowego obywatela Puław. Tym bardziej że sprawa zamieniła się wówczas w polityczną awanturę.
Pomysł zgłosił wiceprzewodniczący rady miasta Waldemar Rejmak z PO. – Organizacja [„Solidarność”], na czele której stał Lech Wałęsa, prężnie działała także w Puławach – tłumaczy „Rz” Rejmak. – On całym swoim życiem zasłużył na ten tytuł.
Radni PiS podkreślali, że to człowiek o „dwóch obliczach”, i zaproponowali, by na tej samej sesji uhonorować Andrzeja Gwiazdę, współtwórcę „S”. – To ikona związku, podczas strajków przyjeżdżał do Puław i pomagał nam na miejscu – tłumaczy radny PiS Ignacy Czeżyk. I dodaje, że Wałęsy w Puławach sobie nie przypomina.
Inicjatywa PiS upadła. – To była polityczna wrzutka, na którą nie mogliśmy się zgodzić – mówi Rejmak. Na znak protestu radni PiS nie wzięli udziału w głosowaniu. Tytuł w imieniu Wałęsy odebrał Henryk Wujec.
[srodtytul]Hołd lenny czy honor[/srodtytul]
Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa, tak tłumaczył pomysł nadania Wałęsie tytułu honorowego obywatela miasta: – Zrodził się w zeszłym roku, gdy patrzyłem na coraz brutalniejsze ataki na Wałęsę. Poza tym mija 30 lat od Sierpnia ,80.
Klimowicz ubiega się w tym roku o reelekcję. Jeszcze w lutym radni mają przyjąć odpowiednią uchwałę. Zaproszenie do Wałęsy burmistrz już wysłał. Uroczystość planuje na późne lato, więc były prezydent przyjechałby do Darłowa w apogeum kampanii wyborczej obecnego burmistrza. – Politykowi zawsze można zarzucić, że wciąż prowadzi kampanię – odpiera Klimowicz. – Proszę jednak zauważyć, że nie wszyscy kochają Wałęsę i może to mi zaszkodzi?
Bartłomiej Biskup, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zauważa: – Kiedyś bardziej podkreślało się związki danej osoby z danym miastem. Dziś coraz częściej ma to wymiar wizerunkowy.
Politolog przewiduje, że w roku wyborczym przybędzie takich wydarzeń.
– To można ładnie ograć, bo będzie zainteresowanie mediów, a taki burmistrz czy prezydent będzie się mógł ogrzać w blasku sławy, nawet jeśli ta sława nie przejeżdżała przez daną miejscowość – mówi.
Klimowicz w ubiegłym roku honorowym obywatelem miasta uczynił Stanisława Gawłowskiego, zachodniopomorskiego barona PO, posła i wiceministra ochrony środowiska. Był wiceburmistrzem Darłowa w latach 90.
Według Klimowicza zasłużył się dla miasta szczególnie: – To on wsparł największe nasze inwestycje, np. przebudowę portu czy lotnisko.
Burmistrz przyznaje, że Gawłowski jest „najbardziej atakowanym przez przeciwników politykiem w regionie”. Czy tytuł miał mu poprawić wizerunek? – Ależ skąd – zaprzecza Klimowicz, który był wnioskodawcą.
– To był żenujący hołd lenny lokalnych działaczy Platformy Obywatelskiej złożony szefowi – twierdzi Czesław Hoc, poseł PiS z Kołobrzegu.
W tym samym roku podobnego tytułu – we Włoszczowie – doczekał się poseł PiS i były wicepremier Przemysław Gosiewski. To dzięki niemu miasto zyskało peron, na którym zatrzymują się pociągi ekspresowe.
– Ale tam to była inicjatywa mieszkańców – podkreśla Hoc. – Ale fakt, to była niezręczność.
Sporów nie brakowało w Lublinie, kiedy w 2007 r. z inicjatywy posła Janusza Palikota (PO) honorowym obywatelem miasta została wdowa po pisarzu Witoldzie Gombrowiczu – Rita. Palikot jest znanym miłośnikiem twórczości Gombrowicza. Pani Rita została nie tylko lublinianką, ale i matką chrzestną syna Palikota – Franciszka.
To, co udało się Palikotowi, od trzech lat nie udaje się radnemu Marcinowi Nowakowi z PiS, który stara się o podobny honor dla Władysława Bartoszewskiego i Wiesława Chrzanowskiego – obaj m.in. byli wieloletnimi wykładowcami na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
[srodtytul]Światło odbite[/srodtytul]
W zeszłym roku radni gminy Barczewo (woj. warmińsko-mazurskie) postawili wniosek, by uhonorować posłów PO: wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego i ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę (obaj byli tu kiedyś więźniami politycznymi). Wybuchła awantura.
Iwona Arent, posłanka PiS: – To było polityczne wazeliniarstwo, radni z PO robili w ten sposób polityczny interes, bo co to za zasługa dla gminy, że Niesiołowski i Czuma siedzieli w Barczewie?
Ostatecznie samorząd gminy wniosek odrzucił. – Za to siedziałem w więzieniu, aby radni mogli odrzucać, co chcą – komentował wtedy Niesiołowski.
Odwrotnie było w Nowym Sączu, gdzie PiS, mający większość w samorządzie, uchwalił tytuł honorowego obywatela dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. PO uznała to za akcję polityczną i złożyła wniosek o tytuł dla Wałęsy. Głosowanie przed nimi.
Zdaniem Wojciecha Jabłońskiego, politologa z UW, nadawanie honorowych obywatelstw to część gry politycznej. Ważne są duże nazwiska, bo politycy mniej znani mogą przy nich świecić światłem odbitym.
[srodtytul]Wałęsa hurtowo[/srodtytul]
Wśród honorowych obywateli miast rekordzistą jest Lech Wałęsa. Tylko w 2009 r. nadano mu tytuły w Szczecinie, Poznaniu, Mławie, Terespolu i Zielonej Górze (jeszcze go nie odebrał).
– W tym roku mamy 30-lecie „S”, można się spodziewać, że takich propozycji pan Wałęsa otrzyma znacznie więcej – podkreśla Kamila Grzeszczak z Instytutu Lecha Wałęsy.
Instytut już otrzymał zaproszenia z Zielonej Góry, Puław, z gmin Chełmek i Darłowa.
Zdaniem Wojciecha Jabłońskiego liczne honorowe obywatelstwa dla Wałęsy są próbą obrony jego wizerunku. A zawirowania wokół nich to oczywisty efekt opowiedzenia się po jednej ze stron.
Kiedy w kwietniu ubiegłego roku Szczecin szykował się do uroczystości wręczenia Wałęsie tytułu, prezydent miasta Piotr Krzystek (PO) mówił: – Nasze miasto miało duży udział w wydarzeniach, które doprowadziły do upadku komunizmu. Dlatego obdarzenie Wałęsy tytułem jest ze wszech miar uzasadnione.
Formalnie z pomysłem wystąpiło Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość. – Jasne było jednak, że uroczystości wpisują się we front obrony byłego prezydenta – mówi radny PiS pragnący zachować anonimowość. – To była odpowiedź PO na książkę Pawła Zyzaka („Lech Wałęsa. Idea i historia” – red.)
Podczas uroczystości były szef MSW Andrzej Milczanowski mówił o Wałęsie nie tylko jako o symbolu, ale i ofierze „oszczerstw i pomówień”. Wałęsa zaś zaatakował IPN, zarzucając mu, że prowadzi przeciw niemu „kampanię paszkwili”.
Uchwała o szczecińskim tytule dla Wałęsy (podjęta jesienią 2008 r.) nie zapadła jednogłośnie. Przeciw byli radni PiS, SLD się wstrzymał. Uroczystość PiS zbojkotował.
Gorąco było też w Poznaniu, gdzie decyzję radni podjęli wiosną 2008 r. Wałęsa został uhonorowany za m.in.,, wybitne dokonania w demokratycznej przebudowie państwa polskiego”.
– Nie protestowaliśmy przeciw Lechowi Wałęsie. Był to raczej sprzeciw wobec złamaniu pewnego dobrego obyczaju – mówi „Rz” Przemysław Foligowski z PiS.
Tytuł otrzymał też Tadeusz Mazowiecki, pierwszy po wojnie niekomunistyczny premier. Radni PiS chcieli, by do tej dwójki dołączył Kornel Morawiecki, szef Solidarności Walczącej. Pomysł storpedowali mający w radzie większość przedstawiciele PO.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA