Sądownictwo

Tajemnica złodziei napisu

Brama muzeum w Auschwitz-Birkenau
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Szajka, która skradła część bramy obozu Auschwitz, chciała na tym zarobić. Czy działała na zlecenie?
Po niemal trzech dobach poszukiwań w niedzielę późnym wieczorem policjantom udało się odzyskać skradziony z Muzeum Auschwitz-Birkenau słynny napis „Arbeit macht frei”. Zatrzymano pięć osób, wszyscy usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzież i uszkodzenie napisu stanowiącego dobro o szczególnym znaczeniu dla kultury grozi im dziesięć lat więzienia.
Podejrzewani o kradzież mężczyźni – w wieku od 20 do 39 lat – pochodzą z Kujawsko-Pomorskiego i byli wcześniej karani – poinformował komendant małopolskiej policji Andrzej Rokita. [srodtytul]Zięć byłego szefa lokalnej policji[/srodtytul]
Dwóch zatrzymano w Gdyni. Jeden z nich wskazał, gdzie schowano napis. Był ukryty w lesie, niedaleko domu jednego z zamieszanych w kradzież – Marcina A., właściciela hurtowni budowlanej w Czernikowie. Jak udało nam się dowiedzieć, A. jest zięciem byłego szefa miejscowej policji. Usłyszał też zarzut nakłaniania do kradzieży, bo miał kierować całą akcją. Kolejni podejrzani to bracia Radosław i Łukasz M. oraz Paweł S. – mieszkańcy Lipna pod Toruniem. Żaden z nich nie pracuje, byli już karani za kradzieże i rozboje. Nie są powiązani z żadnym neonazistowskim ugrupowaniem ani nie mają takich poglądów. Decyzja o ewentualnym aresztowaniu podejrzanych zapadnie we wtorek. Wczoraj w krakowskiej prokuraturze rozpoczęły się ich przesłuchania. Według PAP trzech podejrzanych przyznało się do zarzutów. Z ich wyjaśnień wynika m. in., że za pierwszym razem nie udało im się zdemontować napisu. Wrócili więc po raz drugi z opowiednimi kluczami. Z jednej strony odkręcili napis, z drugiej go urwali. Na miejscu kradzieży zostawili ostatnią literę „i”. Dziś na terenie byłego nazistowskiego obozu ma zostać przeprowadzona wizja lokalna. Bandytów tropił specjalny zespół policyjny, a do poszukiwań włączyły się także ABW i Interpol. O akcji poszukiwania złodziei wiedzieli np. tylko nieliczni wysokiej rangi funkcjonariusze na Pomorzu. W niedzielę rano kierownictwo KWP z Krakowa poinformowała komendy wojewódzkie w Bydgoszczy i Gdańsku, że podlegli jej policjanci wejdą na teren województw kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Wsparciem mieli służyć lokalni funkcjonariusze i ABW. Ostatecznie w akcji wzięli udział tylko policjanci. [srodtytul]115 tys. zł za pomoc[/srodtytul] Napis udało się znaleźć dzięki informacjom od prywatnych osób. Policjanci potwierdzili na konferencji, że dzięki tym sygnałom osiągnięto sukces. – Telefonów z informacjami od ludzi, którzy starali się pomóc funkcjonariuszom, były setki – twierdzi minister kultury Bogdan Zdrojewski, który zapowiedział, że zostanie wypłacona nagroda w wysokości 115 tys. zł. Według danych policji złodzieje chcieli sprzedać napis z zyskiem. Według pierwszych informacji, jakie uzyskaliśmy, wynika, że działali na zlecenie kolekcjonera. Oficjalnie policja nie potwierdza takich informacji. Fragment obozowej bramy został pocięty przez złodziei na trzy części. W poniedziałek trafił do laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, gdzie zostanie dokładnie zbadany. Rzecznik muzeum Auschwitz Jarosław Mensfelt podkreśla, że to, kiedy wróci na miejsce, zależy od decyzji policji i konserwatorów. – Jesteśmy gotowi przyjąć go nawet dzisiaj – powiedział „Rz”. Fragment bramy obozu po policyjnym badaniu i konserwatorskiej naprawie powinien wrócić do muzeum najpóźniej na uroczyste obchody 65. rocznicy jego wyzwolenia, która przypada 27 stycznia. W Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, gdzie po kradzieży zarządzono wewnętrzną kontrolę procedur bezpieczeństwa, zostanie wzmocniony system monitoringu. Jak się okazało, obraz z kamery skierowanej na bramę z napisem „Arbeit macht frei” nie jest rejestrowany. Złodzieje prawdopodobnie o tym wiedzieli, podobnie jak o wyrwie w betonowym ogrodzeniu, która była zabezpieczona siatką. Dlatego w muzeum zamontowane zostaną nowe kamery, z których obraz będzie nagrywany. Informacje o sukcesie policji niemal cały świat przyjął z radością i ulgą. Prezydent Lech Kaczyński, który kradzież uznał za „wyjątkowo haniebną”, pogratulował wczoraj policjantom. Wyrazy uznania przekazał też policji i wszystkim, którzy wspierali muzeum w Auschwitz w trudnych chwilach, jego dyrektor Piotr M. A. Cywiński. – Przeszliśmy razem egzamin z solidarności – komentował odnalezienie napisu Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce. W imieniu społeczności żydowskiej policji podziękowali też Piotr Kadlczik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, i Michael Schudrich, naczelny rabin Polski. „Mamy nadzieję, że zleceniodawca tej kradzieży również zostanie zidentyfikowany. To bardzo ważne, by sprawę wyjaśnić do końca” – napisali w liście. [i]zal, pek, mk, pap[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL