Polityka

Tusk "podwójnie zażenowany"

Fotorzepa, Piotr Wittman
Zachowania senatora Piesiewicza nie da się obronić - stwierdził premier Donald Tusk. Podkreślił jednak, że agresji wokół całego zdarzenia jest zbyt wiele.
Premier stwierdził w TOK FM , że wydarzeniem związanym z Krzysztofem Piesiewiczem jest "podwójnie zażenowany". Po pierwsze ze względu na upadek autorytetu, a po drugie - z powodu nadmiaru agresji, którą wydarzenie to wywołało.
Zaznaczył, że nie można bronić zachowań Piesiewicza, skoro zdecydował się on być osobą publiczną, w tym reprezentantem, bo one są nie do obrony. - Nie jestem przeciwny ujawnianiu takich spraw - mówił Donald Tusk i przyznał, że ingerowanie w prywatność jest ceną, jaką płaci się za bycie osobą publiczną. - Wszędzie jest kwestia smaku i pewnych granic. My tego prawem nie opiszemy, to jest bardziej sprawa wyczucia, gdzie jest granica, do której się zbliżamy i której nie należy przekraczać, zarówno jeśli chodzi o własne zachowania, ale też o zachowania mediów wobec takich przypadków - dodał premier.
Nie jestem wśród tych, którzy "skaczą po senatorze" - zastrzegł premier uznając, że cena, którą senator Piesiewicz płaci za swoje czyny i tak jest wysoka. Prokurator krajowy Edward Zalewski powiedział we wtorek w Radiu ZET, że zebrany w sprawie senatora materiał dowodowy jest wystarczający do postawienia mu zarzutu "posiadania, a także używania, a właściwie nakłaniania i ułatwiania używania środków psychotropowych innym osobom". Prokuratura wystąpiła już do Senatu o uchylenie immunitetu Piesiewiczowi, senator sam się go zrzekł. Senacka komisja regulaminowa odłożyła posiedzenie w tej sprawie do 5 stycznia. [b][link=http://www.rp.pl/artykul/16,406947_Nie_ma_decyzji_w_sprawie_immunitetu_Piesiewicza.html]Czytaj więcej[/link] [/b]

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL