Poradniki

Weź udział w szkoleniu i pozbądź się punktów

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Każda kolizja drogowa, której jesteśmy sprawcą, może oznaczać nie tylko dolegliwość finansową, ale i kilka dodatkowych punktów karnych na naszym koncie
Jeśli zbliżasz się do niebezpiecznej granicy dozwolonego limitu – 24 punkty – możesz się ratować przed utratą prawa jazdy. Weź udział w krótkim szkoleniu, a pozbędziesz się sześciu punktów z konta. Jeśli nie zdążysz, czeka cię egzamin kontrolny.
„Zasilenie” konta to niestety prosta sprawa. Zwykła, niegroźna stłuczka, do której wzywamy policję, oznacza dla sprawcy sześć punktów karnych, a nieudzielenie pomocy ofierze wypadku – 10 (inne najwyżej punktowane patrz: ramka). Jak mówią policjanci z drogówki, zdarza się, że w jednej podróży kierowca gromadzi komplet punktów, a czasem nawet go przekracza. „Ratunkowe” szkolenie mimo że kosztuje 300 zł, cieszy się coraz większą popularnością. – W ubiegłym roku skorzystało z nich 3,5 tys. kierowców, w tym roku 3900 niezdyscyplinowanych – mówi „Rz” Tomasz Matuszewski z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie.
Szkolenie trwa sześć godzin. W Warszawie odbywa się dwa razy w tygodniu – we wtorki i czwartki. O tym, jak i kiedy się pozbyć punktów karnych w innych miastach, trzeba pytać w konkretnym WORD. Należy jednak pamiętać, że decydując się na taki kurs, nie musimy się szkolić w swojej miejscowości. Możemy się zapisać gdzie tylko chcemy. Jak wygląda szkolenie? Jest podzielone na dwa moduły. Pierwszy prowadzi psycholog; drugi – policjant. W ciągu sześciu godzin trzeba jedynie wysłuchać przygotowanych referatów na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego, obejrzeć kilka filmów o skutkach wypadków drogowych i potwierdzić swoją obecność na zajęciach. Taki ratunek możemy sobie zafundować dwa razy do roku w półrocznym odstępie czasu. Po ukończeniu szkolenia dostaniemy zaświadczenie wydane przez dyrektora WORD, na podstawie którego właściwy komendant wojewódzki policji prowadzący ewidencję punktów karnych zmniejsza ich liczbę o sześć. Pamiętać też trzeba, że odejmowanie jest możliwe, dopóki nie dobrniemy do granic limitu. Potem – kiedy mamy już 25 punktów – jest za późno. Wtedy pozostaje nam już tylko zdać egzamin kontrolny. Niestety dla kierowców, którzy jeździli nawet długie lata, nie ma żadnej taryfy ulgowej. Egzamin odbywa się na normalnych zasadach. Każdy siadający za kółkiem musi też mieć świadomość, że policja wpisuje do ewidencji wszystkie jego wykroczenia. Ich wartość (w przedziale od 1 do 10 pkt) jest ściśle określona. Oznacza to, że policjant nie ma żadnego wpływu na liczbę wypisanych punktów. Od tego jest specjalny taryfikator. Jeśli popełnimy kilka punktowanych wykroczeń, to do ewidencji trafi ich suma. Po roku od popełnienia wykroczenia punkty się przedawniają. Najlepiej zatem, zanim wyruszymy w dalszą trasę, warto wybrać się do najbliższej komendy policji (z dowodem osobistym) i sprawdzić swoje punktowe konto. [ramka][b]Za co można zebrać najwięcej[/b] - ominięcie pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem dla pieszych - 10 pkt - przekroczenie o 51 km/h dopuszczalnej prędkości - 10 pkt - nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku - 10 pkt - wyprzedzanie na przejściu dla pieszych i tuż przed nim - 9 pkt - niezatrzymanie się do kontroli drogowej - 8 pkt - nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu - 7 pkt[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL