Wiadomości

Nie bronię PRL i stanu wojennego

Lewica, gdy rządziła, popełniła błąd, że nie zaprojektowała reform społecznych - mówi Wojciech Olejniczak
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kandydatowi na prezydenta na czas kampanii wyborczej musi się podporządkować cała partia - mówi Wojciech Olejniczak
[b]Naraził się pan Leszkowi Millerowi za krytykę PRL i stanu wojennego.[/b]
[b]Wojciech Olejniczak, eurodeputowany SLD:[/b] Mój stosunek do wydarzeń sprzed 1989 r. jest jasny – okres PRL nie był najlepszym czasem dla naszego kraju. Były istotne osiągnięcia: likwidacja analfabetyzmu, industrializacja, integracja ziem północnych i zachodnich, ale jednocześnie standard życia i mentalność odbiegały od tych na Zachodzie. Dlatego nikt nie znajdzie we mnie obrońcy PRL ani stanu wojennego. [b]Miller mówi, że z takimi poglądami nie różni się pan od polityków PiS i przeprasza zwolenników lewicy, że utorował panu drogę do kariery.[/b]
Nikt nie może ode mnie oczekiwać, że będą powielał zdania ludzi, którzy mają inne doświadczenia pokoleniowe ze stanu wojennego i całego okresu PRL niż ja. Chciałbym, żeby Leszek Miller szanował mój pogląd. Nie jestem żądny zemsty na ludziach, którzy rządzili w Polsce w czasach PRL, ale też nie zamierzam gloryfikować tamtych czasów. [b]Zdaniem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego prokurator powinien domagać się dla Jaruzelskiego dożywocia za stan wojenny.[/b] Taka skrajność jest nieuzasadniona. W ogóle uważam, że rozliczenia tamtego okresu powinniśmy zostawić historii. [b]Co pan sądzi o inicjatywie koła SLD Rampa, by kierownictwo zaapelowało do byłych premierów o powrót do partii?[/b] Leszek Miller, Józef Oleksy i Marek Belka sami odeszli z Sojuszu i mogą wrócić, jeśli zechcą. Spotkałem się jednak ostatnio z prof. Markiem Belką, odbyłem z nim długą rozmowę i nie sądzę, by chciał wracać do partii. [b]Dlaczego? [/b] Jest dyrektorem ważnego działu w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, osobą niezwykle wpływową i życzliwą dla Polski. Interesuje się tym, co się w kraju dzieje, i na przykład przekonał mnie do emerytur pomostowych, które SLD poparł. Ale nie jest zainteresowany działalnością partyjną. [b]Tomasz Nałęcz zgłosił swą kandydaturę do wyścigu prezydenckiego. Co to oznacza dla SLD? [/b] Kandydat na prezydenta potrzebuje ogromnego zaplecza i szerokiego wsparcia. Nie wiem, czy prof. Nałęcz tym dysponuje. [b]Jego start może zmniejszyć wynik kandydata SLD.[/b] Zgadzam się. Dlatego trzeba zapobiec takiemu scenariuszowi. Zachęcałem Jerzego Szmajdzińskiego, by przyjmując rekomendację SLD, wykonał ciężką pracę na zapleczu, czyli odbył wiele rozmów, też z osobami, które nie są w SLD, ale mają ambicje polityczne. Nie można nikogo pominąć czy zlekceważyć, bo to byłby błąd. Tomasza Nałęcza też nie. Szmajdziński powinien też przedstawić zarządowi SLD pewne warunki, które partia musi spełnić. [b]Jakie warunki?[/b] Kandydat na prezydenta na czas kampanii, a więc prawie na rok, staje się liderem. Tak było, gdy w 2000 r. o reelekcję ubiegał się Aleksander Kwaśniewski. Wokół niego wszystko się kręciło i wszystko było podporządkowane jego walce – od każdej wypowiedzi po wszystkie struktury partyjne. Nie wyobrażam sobie, by w tym roku było inaczej. Z mojej strony Szmajdziński może liczyć na pełne zaangażowanie od początku do końca kampanii. [b]Czy w kierownictwie partii była rozmowa na ten temat? [/b] Nie wiem, nie jestem w zarządzie partii. [b]A czy pan jako kandydat na prezydenta Warszawy postawił takie warunki?[/b] Oczywiście. I zostały zaakceptowane. [b]Kilka miesięcy temu wyjechał pan do Brukseli, by realizować swe ambicje w europarlamencie. Teraz zmienił pan zdanie i chce walczyć o Warszawę. Jak pan zamierza przekonać warszawiaków, że będzie dobrym prezydentem?[/b] Mam kilka pomysłów. A stanowisko, które jest związane z zarządzaniem, podejmowaniem decyzji, budowaniem zespołów roboczych, bardzo mi odpowiada. To jedyne miejsce, na które gotów jestem zamienić Parlament Europejski. [b]Włodzimierz Cimoszewicz skrytykował pana i Grzegorza Napieralskiego za toczenie nieustannej wojny o wpływy w partii.[/b] Nie uczestniczę w wojnie z Grzegorzem Napieralskim, bo wiem, jakie szkody przynosi takie działanie. [b]To kto się angażuje w tę wojnę?[/b] Nie wiem. Mam wrażenie, że niektórzy działacze nie potrafią uprawiać polityki bez ciągłych wojen i konfliktów. Formacja płaci za to określoną cenę. [b]Napieralski dostanie wotum zaufania na sobotniej konwencji.[/b] Nie wiem. [b]Czy pan zagłosuje za wotum zaufania dla lidera? [/b] Nie powiem. Głosowanie to czynność prywatna i tajna. [b]Czy po wyborach parlamentarnych SLD powinien się nastawić na koalicję z PO czy z PiS? [/b] W Warszawie mamy koalicję z PO i dokładnie wiemy, jakie są nasze priorytety i możliwości ich realizacji. Warszawski SLD skupił się na edukacji, służbie zdrowia, pomocy dla emerytów i studentów. I forsuje swoje rozwiązania z pozytywnym skutkiem. [b]Skoro Sojusz tak dobrze sobie radzi w stolicy, po co chce pan konkurować z Hanną Gronkiewicz Waltz o prezydenturę? [/b] Po to, by naszych rozwiązań nie wyrywać na siłę od PO. [b]To może bliżej wam do PiS, które jest bardziej socjalne od Platformy? [/b] PiS jest partią fałszywą, zdradliwą i najbardziej szkodliwą na naszej scenie politycznej. Rozwiązania, które wprowadziło za czasów swoich rządów, są w większości do likwidacji. Osławione becikowe natychmiast zastąpiłbym inwestycjami w system przedszkoli i żłobków obejmujący wszystkie dzieci. [b]Urlopy macierzyńskie też by pan skrócił? [/b] Nie. Urlopy bym wydłużał. Sam za tym głosowałem. [b]Za becikowym też pan głosował. [/b] Ale gdybym miał do wyboru becikowe czy subwencje do żłobków, głosowałbym za tym drugim rozwiązaniem. Niestety, nie było wyboru. Dlatego dzisiaj cała polityka prorodzinna autorstwa PiS jest do przemodelowania. W ramach tych samych funduszy można by robić dużo więcej. Niestety, PO w ogóle nie zajmuje się tymi sprawami i za to zapłaci. Dziś jeszcze ma wysokie notowania, ale za dwa lata już ich nie będzie miała. [b]SLD za czasów swoich rządów też nie zasłynął polityką prorodzinną. [/b] Rzeczywiście lewica popełniła błąd, że nie zaprojektowała dużych reform społecznych, wiedząc, iż będą na to środki z Unii Europejskiej i ze wzrostu gospodarczego. Pokazalibyśmy ludziom, że mamy wizję, jak spożytkować te pieniądze dla dobra wszystkich obywateli. [b]A czy teraz SLD ma wizję państwa? Podobno nie macie dokumentu programowego, choć sobotnia konwencja ma być programowa. [/b] Ja mam wizję państwa, dlatego o niej mówię. A co do dokumentu programowego SLD, to go nie widziałem. Ale nawet jeżeli jest, to nie został wypracowany przez członków i sympatyków naszej partii, tylko powstał w zaciszu gabinetów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL