Film

Zezowate szczęście, czyli z kanału na wielki ekran

Jerzy Stefan Stawiński stworzył m.in. postać Jana Piszczyka
Fotorzepa, Rafał Guz Rafał Guz
Dziś w Bibliotece Narodowej odbędzie się promocja książki Jerzego Stefana Stawińskiego „Scenariusze filmowe” oraz premiera filmu „Piszczyk to ja. Piszczyk to ty. Jerzy Stefan Stawiński o sobie”
Nasza kinematografia nie zna bardziej warszawskiego scenarzysty od Stawińskiego. Wybitny pisarz, autor scenariuszy do arcydzieł Polskiej Szkoły Filmowej, m.in. „Kanału” Andrzeja Wajdy, „Eroiki” czy „Zezowatego szczęścia” Andrzeja Munka, spotka się dziś z widzami i czytelnikami (al. Niepodległości 213, godz. 17.15, wstęp wolny).
Stawiński urodził się wprawdzie nie w samej stolicy, tylko nieopodal – w Zakręcie koło Otwocka. To jednak z Warszawą związane są wojenne losy Stawińskiego i dziesiątków jego rówieśników należących do pierwszego pokolenia odrodzonej Polski. Przyszły scenarzysta filmu Michała Kwiecińskiego „Jutro idziemy do kina” był w maturalnym wieku jego bohaterów, kiedy wybuchła II wojna światowa. I tak jak oni wziął udział w kampanii wrześniowej. Po ucieczce z niemieckiej niewoli Stawiński przedarł się do Warszawy. W Powstaniu walczył w szeregach AK.
Do powstańczych przeżyć powrócił Stawiński m.in. w opowiadaniach „Kanał”, „Węgrzy” i „Godzina W”. Pierwsze sfilmował Wajda, drugie – w „Eroice” – Andrzej Munk, trzecie – dla telewizji – Janusz Morgenstern. Pisarz będzie dziś gościem honorowym promocji zbiorowego wydania swoich scenariuszy filmowych, które ukazały się nakładem wydawnictwa Trio. Ono też, wraz z Filmoteką Narodową, organizuje tę ciekawie zapowiadającą się imprezę. Spotkanie z pisarzem poprowadzi krytyk filmowy Jacek Szczerba, a weźmie w nim udział dr Barbara Giza, która dokonała wyboru tekstów. W programie wieczoru przewidziano ponadto premierowy pokaz filmu dokumentalnego „Piszczyk to ja. Piszczyk to ty. Jerzy Stefan Stawiński o sobie”. Film zrealizowano w Filmotece Narodowej pod kierunkiem reżysera Józefa Gębskiego i filmoznawcy Adama Wyżyńskiego. W tym pomysłowo zmontowanym dokumencie scenarzysta „Kanału” opowiada m.in. o jednym z przełomowych, już powojennych momentów swego życia. W 1955 roku, na wycieczce kajakowej, szczęście, tym razem z pewnością niezezowate, zetknęło go z Andrzejem Munkiem. Rok później gotów był pierwszy owoc ich współpracy: „Człowiek na torze” – pierwszy antystalinowski film w obozie socjalistycznym. Tak zaczęła się przygoda Stawińskiego z polskim kinem, które tak wiele ma mu do zawdzięczenia.
Źródło: Życie Warszawy

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL