Sylwetki

Mamy pieniądze na przejęcia

- W Polsce, gdzie mamy do czynienia z dodatnim wskaźnikiem wzrostu gospodarczego, sytuacja wydaje się bardzie stabilna - mówi Thomas Neckmar, członek zarządu szwedzkiej grupy finansowej Nordea
[b]"Rz":[/b] W 2002 r. mówił pan, że Nordea Bank Polska będzie jednym z liderów rynku. Podtrzymuje pan plany dotyczące pozycji banku w Polsce?
[b]Thomas Neckmar:[/b] Mamy plany, które pokazują, w jakim miejscu na rynku będzie bank za kilka lat, ale jeszcze nie chcę się nimi dzielić. Na razie konsekwentnie realizujemy naszą strategię rozwoju. [b] Jak w takim razie bank będzie się rozwijał w Polsce w najbliższych 2–5 latach?[/b]
Będziemy rozbudowywać sieć placówek, stawiamy na wzrost organiczny. Jeśli pyta mnie pani czy planujemy akwizycje, to powiem, że nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów w tym zakresie. [b]Dlaczego nie?[/b] Jeśli instytucja ma takie plany, to oznacza, że nie jest w stanie się rozwijać w inny sposób. My takie możliwości mamy, budujemy cały czas sieć placówek. Nie wykluczam, że akwizycje nas w ogóle nie interesują. To zależy też od tego, jakie banki będą na sprzedaż, czy będą pasowały do naszej strategii rozwoju. [b]Jaki bank by was interesował?[/b] Tak naprawdę przyglądamy się wszystkim bankom, które będą do kupienia. Nie mogę podać jakichś specyficznych wymogów. [b]Czyli interesują was zarówno banki obsługujące klienta detalicznego, jak i korporacyjnego?[/b] Zdecydowanie tak, działamy przecież na obu tych rynkach. Na razie w naszym odczuciu nie pojawia się nic interesującego. [b] Czy grupa Nordea ma pieniądze na przejęcia?[/b] Tak, możemy to o sobie powiedzieć, potwierdzają to też niezależni audytorzy. W 2008 r., w którym wiele banków ponosiło straty, Nordea wypracowała bardzo dobry wynik: 2,7 mld euro zysku. Po trzech kwartałach tego roku wypracowała zysk netto1,87 mld euro. [b]Czy planujecie wycofać Nordea Bank Polska z warszawskiej giełdy?[/b] Nic się nie zmieniło, nie mamy takich planów. [b]Czy w związku z kryzysem zagraniczne instytucje będą się obawiały inwestować we Środkowo-Wschodniej Europie?[/b] Skądże, dla większości instytucji finansowych inwestowanie w tej części Europy jest dobrą okazją. Wystarczy spojrzeć na liczby. W Polsce w tym roku ma być ponad jednoprocentowy wzrost gospodarczy, Rosja wychodzi również z kryzysu bardzo szybko. Sądzimy, że pozostałe kraje regionu pójdą tą samą drogą. Z kłopotami będą borykać się kraje bałtyckie, które dopiero w 2011 roku wyjdą z recesji. Z pewnością kraje Środkowo-Wschodniej Europy są na dobrym kursie, dlatego twierdzę, że instytucje finansowe będą chciały inwestować w tych państwach. [b]Czy podobnie jak wielu finansistów uważa pan, że kryzys skończy się w przyszłym roku?[/b] W niektórych krajach na pewno, np. w Polsce. W wielu krajach świata obserwuje się powrót do wyższej aktywności gospodarczej. Towarzyszą temu również prognozy wzrostu na 2010 r. Należy więc oczekiwać, ze sytuacja gospodarcza w krajach Unii Europejskiej będzie się poprawiać. [b]Jaki kraj, w którym działa Nordea został najbardziej dotknięty przez kryzys?[/b] Najsilniej dotknięte zostały kraje bałtyckie. Według naszych ocen najtrudniejsza sytuacja jest w bankach na Łotwie, tam też najszybciej przyrasta portfel niespłacanych kredytów. [b]Gdzie w takim razie jest najlepiej?[/b] W Polsce, gdzie mamy do czynienia z dodatnim wskaźnikiem wzrostu gospodarczego, sytuacja wydaje się bardzie stabilna. W Rosji, gdzie mamy do czynienia z rynkiem o dużym potencjale, grupa Nordea zauważa pozytywne trendy do pozyskiwania nowych klientów oraz wzmacniania swojej pozycji. [b] Czy problemy z bankami na Litwie i Łotwie nie „pochłoną” pieniędzy, które możecie przeznaczyć na przejęcia?[/b] W stosunku do wielkości grupy to są niewielkie kłopoty. Kraje bałtyckie to tylko 2 proc. naszych operacji. Te banki, co prawda nie przynoszą dochodów i generują niskie straty w tym roku, ale we wcześniejszych latach wykazywały wysoką dochodowość. [b]Zachęcałby pan teraz do kupowania akcji?[/b] Zachęcałbym do zakupu jednostek funduszy inwestycyjnych, a nie do bezpośrednich inwestycji na giełdzie. Takie rady daje mojej córce i synowi. Tłumaczę im, że w ten sposób mogą zdywersyfikować ryzyko, bo poprzez fundusze kupują akcje wielu firm. W przypadku, kiedy firma nie będzie dobrze zarządzana, nie stracą wszystkich pieniędzy tak, jak to może stać się przy inwestowaniu w akcje.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL