Prawnicy

Niech wybiera klient, nie korporacja

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Nie ma korporacji mechaników samochodowych, informatyków albo piekarzy i jakoś nie narzekamy na jakość usług - mówi Marcin Gomoła, założyciel i honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Fair Play
[b]Rz: Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt założeń do nowej ustawy o biegłych sądowych. To może być krok do utworzenia nowej korporacji zawodowej. Czy to dobry pomysł?[/b]
[b]Marcin Gomoła:[/b] Zdecydowanie zły i antyrozwojowy. Korporacje dbają o własne interesy, a nie o dobro klientów. Popadają w konflikt interesów, gdy ograniczają liczbę członków korporacji – chodzi o to, by nie było zbyt wielu konkurentów. Gdyby istniała korporacja kierowców taksówek, to w Warszawie kilometr kosztowałby 50 złotych, a każdy taksówkarz co roku kupowałby sobie nowego mercedesa i mówił, że robi to dla dobra klienta. Konflikt interesów pojawia się także, gdy korporacje decydują o wykluczeniu kogoś. Nawzajem sądzą się przecież koledzy. [b]Ale korporacje dbają chyba, by ich członkowie zapewniali wysoki poziom usług.[/b]
O to zadba już sam klient, który zdecyduje, czyje usługi bardziej mu odpowiadają. Tymczasem korporacje chcą go w tym wyręczyć. Nie ma korporacji mechaników samochodowych, informatyków albo piekarzy i jakoś nie narzekamy na jakość usług. [b]Wydaje się, że to głównie zawody związane z prawem mają tendencje do tworzenia korporacji. Dlaczego?[/b] Mówi się, że zawsze tak było, więc nadal być powinno. Podnosi się także potrzebę specjalnej ochrony na przykład adwokatów, którzy występują przeciwko państwu, ale przecież występują w obronie prawa, więc ten argument też jest chybiony. Tak naprawdę chodzi głównie o utrzymanie wygodnego dla nich sposobu świadczenia usług.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL