Publicystyka

Urząd renty monopolowej

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha
Fotorzepa, BS Bartłomiej Sawka
W innych krajach premierowi rządu centralnego nie przyszłoby do głowy, że może narzucić obywatelom miejsca i rodzaj hazardu, jaki mają uprawiać – pisze wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha
„To nie kryzys, to rezultat” – mawiał Stefan Kisielewski. Nie ma tak naprawdę tzw. afery hazardowej. Cały czas mamy do czynienia z wadliwym systemem politycznym i podejmowaniem w jego ramach patologicznych decyzji. Od czasu raportu Banku Światowego i wskazania w nim na kupowanie w polskim parlamencie ustaw nie zmieniło się tak naprawdę nic. Cały czas mamy tego typu afery. Jedne, jak żelatynowa, są dość dobrze opisane, a inne, mniejszego kalibru, nie znajdują już miejsca w mediach. Mechanizmy są jednak podobne.
W Polsce nie trzeba „kopać złota”, wystarczy przekonać część polityków i urzędników do wprowadzenia nowej ustawy, ustanowienia koncesji, kontyngentu, cła czy innego podatku. Uzyskujemy wówczas gwarancję, że wygramy na rynku, ale nie dlatego, że jesteśmy lepsi i konkurencyjni, lecz dlatego, że polityczno-administracyjnie ograniczymy lub wyeliminujemy naszą konkurencję. Od lat Polska w rankingach wolności gospodarczej zajmuje odległe miejsca. Rośnie natomiast pozycja naszego kraju w rankingu korupcyjnym. Większy zakres swobodnego i arbitralnego uznania władz zmniejsza naszą wolność, nie tylko gospodarczą. Na jej miejsce musi wejść korupcja. Im mniej wolności gospodarczej, tym więcej korupcji. Jej widocznym i dla każdego czytelnym objawem są coraz liczniejsze ustawy (tzw. ustawki) fabrykowane już tysiącami przez rządzących. Im więcej ustaw, tym mniej wolności, a więcej korupcji.
Problemem zatem nie jest hazard jako taki, lecz proces stanowienia prawa. Ten jest z racji systemu politycznego wadliwy, m.in. dlatego, że na szczyty władzy dostają się osobnicy zależni przede wszystkim od szefów partii, a nie od swoich wyborców. System głosowania na listę partyjną, a nie na konkretnego kandydata, jaki obowiązuje w wyborach do Sejmu, jest jednym ze źródeł tej patologii. Dzisiejsza partia rządząca chciała to zmienić, zbierając swego czasu 700 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o zmianie systemu wyborczego. Woli jednak korzystać z wypróbowanego peerelowskiego mechanizmu tzw. centralizmu demokratycznego i przywożenia kandydatów w teczkach zamiast porozumienia się z lokalnymi autorytetami i autentycznymi samorządowcami. W innych krajach premierowi rządu centralnego nie przyszłoby do głowy, że może narzucić obywatelom miejsca i rodzaj hazardu, jaki mają uprawiać. Zapowiedź premiera RP wykluczenia części działalności hazardowej oznacza, że samorządy w Polsce same nie będą mogły decydować, czy chcą na swoim terenie jakikolwiek hazard, a nie tylko ten popierany przez premiera. Powinna być to decyzja władz lokalnych. Dotyczy to również wcześniejszych ustaw, które odbierały samorządom m.in. prawo określania czasu funkcjonowania dużych sieci handlowych na ich terenie. Gdyby posłużyć się logiką z zapowiedzi likwidacji części hazardu w Polsce jako odpowiedzi na tzw. aferę, to należałoby się za chwilę spodziewać delegalizacji używki, jaką jest tytoń. Niedawno bowiem rządowe służby zlikwidowały przemyt wielu milionów sztuk papierosów. [wyimek]Decyzja Tuska może spowodować rozwój naprawdę zorganizowanej przestępczości, której jeszcze Polska nie zna. Amerykański przykład z wprowadzeniem prohibicji jest bardzo pouczający [/wyimek] Proponowana ustawowa likwidacja części hazardu jest niczym innym jak przyznaniem pozostałym uczestnikom tego rynku renty monopolowej. Może być też decyzją „założycielską” dla naprawdę zorganizowanej przestępczości, której jeszcze Polska nie zna. Amerykański przykład z wprowadzeniem prohibicji jest bardzo pouczający. Przedtem przestępczość miała głównie charakter lokalny. Powstanie zorganizowanych, ogólnokrajowych struktur przestępczych było odpowiedzią na wprowadzenie prohibicji. Warto zauważyć, że w Ameryce nigdy nie spożywano tyle alkoholu co w czasach jej obowiązywania. Podporządkowanie rządzenia wywołaniu efektów czysto medialnych przed nadchodzącymi wyborami skutkuje tym, że premier RP jest gotów przyznać wyłączność na zarabianie miliardów złotych wybranym firmom działającym na rynku hazardu. Problemem Polski jest zatem złe rządzenie. Nie przesłoni tego faktu ustanowienie kolejnego zakazu w sytuacji, gdy od lat nie można wyegzekwować zakazu sprzedaży nieletnim alkoholu. Alternatywą jest powrót do deklarowanej przed wyborami zmiany w systemie wyborczym, która jest jedną z koniecznych do naprawy Rzeczypospolitej. Polacy już raz się za nią opowiedzieli, oddając obecnemu premierowi RP najpierw swoje podpisy, a później głosy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL