Kraj

Kto kłamie: Tusk czy Kamiński?

Mirosław Sekuła zastąpił Janusz Palikota w fotelu przewodniczącego komisji "Przyjazne Państwo". Na zdj. Zbigniew Chlebowski ogłasza tę decyzję
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Opozycja chce konfrontacji premiera i byłego szefa CBA. Przyszły szef komisji śledczej z PO: To niewłaściwe
Mirosław Sekuła (PO), niemal pewny przyszły szef komisji śledczej, która ma wyjaśnić tzw. aferę hazardową, zapowiedział, że podczas jej prac nie będzie potrzeby przeprowadzenia konfrontacji między premierem Donaldem Tuskiem a byłym szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariuszem Kamińskim.
– Może to jest bardzo medialne, ale uważam, że premier nie powinien być konfrontowany z szefem czy z byłym szefem jednej ze służb specjalnych, które mu podlegają, bo to są po prostu różnej klasy zawodnicy – stwierdził. Dodał, że taka konfrontacja byłaby niewłaściwa z punktu widzenia „obrazu państwa”. Według posłów opozycji wypowiedź Sekuły dyskwalifikuje go jako przyszłego członka komisji, a tym bardziej przewodniczącego. – Jeśli ktoś już na początku zakłada, że konfrontacja jest niepotrzebna, to pokazuje, że nie chce niczego wyjaśnić – ocenia Andrzej Dera, poseł PiS. – Bardzo często mamy w trakcie przesłuchań przed komisją śledczą sytuację, że jest słowo przeciwko słowu. Co innego mówi jeden, a co innego drugi świadek. W tej sytuacji konfrontacja jest niezbędna.
A w tej sprawie wypowiedzi wzajemnie się wykluczających nie brakuje. Po ujawnieniu przez „Rz”, że biznesmeni związani z branżą hazardową przez polityków PO próbowali wpłynąć na korzystny dla siebie kształt ustawy, co innego o sprawie mówili publicznie Mariusz Kamiński oraz premier Donald Tusk i jego otoczenie. Jedna i druga strona zarzuciły sobie wzajemnie kłamstwo. Zdaniem prezesa PiS publiczna konfrotnacja premiera Donalda Tuska i Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, jest konieczna. – Zażądałby tego każdy prokurator – powiedział Jarosław Kaczyński w TVN 24. [srodtytul]Czy była mowa o zarzutach[/srodtytul] Najwięcej kontrowersji wzbudza spotkanie z 14 sierpnia, na którym szef CBA poinformował premiera o szczegółach afery hazardowej. [b]*[/b] Według oświadczenia CBA Kamiński miał powiedzieć premierowi, że Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki biorą udział w nielegalnych działaniach, których celem jest zmiana projektu ustawy hazardowej. „Nielegalny charakter działań Z. Chlebowskiego i M. Drzewieckiego jest oczywisty” – cytowało jego wypowiedź Biuro. [b]*[/b] Zgodnie z wersją przedstawioną przez sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacka Cichockiego premier zapytał Kamińskiego, czy opisane w materiale sytuacje wskazują, że któraś z osób popełniła przestępstwo. Ten miał odpowiedzieć, że na razie nie ma podstaw do takiego stwierdzenia. Według Cichockiego były szef CBA ani razu nie stwierdził, że jest podstawa do stawiania zarzutów karnych. [srodtytul]Jaką rolę odegrał Schetyna[/srodtytul] [b]*[/b] Jak twierdzi CBA na spotkaniu z 14 sierpnia Kamiński miał stwierdzić, że trzeba wyjaśnić dziwną rolę w tej sprawie ówczesnego wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda i wiceministra finansów Jacka Kapicy. Ale także ówczesnego wicepremiera Grzegorza Schetyny „w związku ze spotkaniami, jakie odbywał z R. Sobiesiakiem i niepoinformowaniu premiera o intensywnych zabiegach lobby hazardowego”. [b]*[/b] Rząd obstaje przy tym, że Kamiński miał wypowiadać się o roli wicepremiera Schetyny tylko pozytywnie. „Szef CBA jednoznacznie stwierdził, że jego zachowaniu nie można nic zarzucić” – relacjonował Cichocki. [srodtytul]Czy CBA miało pilnować stoczni[/srodtytul] Sprzeczne są także relacje Kamińskiego i ministra skarbu Aleksandra Grada w innej aferze – związanej z nieudaną sprzedażą stoczni w Gdyni i Szczecinie. Według CBA doszło do „ustawienia przetargu”. Rząd twierdzi, że żadnego przestępstwa nie było. [b]*[/b] We wtorek w TVN 24 Kamiński powiedział, że nikt nie zwrócił się do CBA o kontrolowanie tego przetargu. – Premier absolutnie nie zwracał się do mnie z prośbą, by przyjrzeć się procesowi prywatyzacji stoczni – zarzekał się. [b]*[/b] – To, co powiedział Kamiński, jest kłamstwem – mówił w Sejmie Grad. Podkreślił, że sam prosił o nadzór. Na dowód resort przedstawił dwa pisma wysłane do CBA, w których przedstawia listę 79 kluczowych prywatyzacji i osób, które się nimi zajmują. Sprzedaż stoczni była na obu listach. Jarosław Kaczyński stwierdził w TVN 24, że w Sejmie oprócz tzw. komisji hazardowej powinna powstać również komisja śledcza do wyjaśnienia afery stoczniowej. Zwłaszcza gdy Kamiński utrzymuje, że nie było rządowego dokumentu nakazującego CBA monitorowanie sprzedaży stoczni, a minister Jacek Cichocki mówi inaczej. – Jeżeli są dokumenty, to mogły być antydatowane – uważa prezes Kaczyński. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.strozyk@rp.pl]j.strozyk@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL